Sala samobójców

 

 

Reżyseria – Jan Komasa

Scenariusz – Jan Komasa

Produkcja – Polska

 

 

 

Długo zabierałam się za recenzję tego filmu… Mam bardzo mieszane uczucia i ciężko mi wydać jednoznaczną ocenę.

„Sali samobójców” chyba przedstawiać nie trzeba, bo film wywołał małą burzę w polskiej kinematografii i podzielił zarówno krytyków jak i widzów. Część twierdzi, że historia opowiedziana jest nierealna i nastolatkowie tak nie wyglądają naprawdę, druga część odwrotnie – zachwycona filmem. Ja stoję gdzieś pomiędzy tymi stronami.

Dominika poznajemy na chwilę przed jego studniówką. Jest bogatym, rozpuszczonym nastolatkiem, całkiem popularnym i lubianym w szkole. Wszędzie wozi go kierowca, a rodzice poświęcają więcej czasu swoim karierom niż jemu. Podczas studniówki nastolatki dość luźno rozmawiają o seksie, swoich przygodach i w żartach najpierw dziewczyny się ze sobą całują, potem Dominik z kolegą. Oczywiście ktoś nagrywa komórką, a filmik trafia na serwis społecznościowy. Chociaż wszyscy go komentują, każdy wie, że to żart. Do czasu aż na treningu judo dosadnie dochodzi do głosu pociąg, jaki Dominik czuje do kolegi. Historia ponownie trafia na serwis, wszyscy żartują, wszyscy się śmieją… Wszyscy poza Dominikiem. On odnajduje w Internecie miejsce zwane Salą samobójców, w którym może się ukryć przed swoim upokorzeniem i reakcją kolegów i koleżanek. Jest zafascynowany dziewczyną o różowych włosach, która go tam wprowadza. Dalej historia toczy się w świecie wirtualnym i rzeczywistym.

Wszystko opowiedziane jest dosyć sprawnie, ale jest jedna scena, której zupełnie nie zrozumiałam i nie wiem, po co ona w tym filmie się znalazła. Jeśli ktoś już widział – mam na myśli scenę w wodzie tuż przed końcem. Świetnie zrobiono wirtualny świat. Naprawdę miło się to ogląda, chociaż miałam duże wątpliwości, kiedy o tym czytałam. Aktorzy zagrali bardzo dobrze. Po tym filmie jestem fanką Agaty Kuleszy, która jako matka Dominika królowała na ekranie. Jakub Gierszał poradził sobie z trudną rolą Dominika.

Trochę bawiła mnie muzyka, bo rzeczywiście niektóre kawałki średnio pasowały do scen, ale nie jest to jakaś ogromna wada. Parę rzeczy na pewno bym zmieniła w samej historii, ale są to najczęściej detale. Nie zgadzam się ze stwierdzeniem, że nastolatki nie są tak wyzwolone seksualnie jak przedstawiono. Mam kilku znajomych, którzy spokojnie mogliby toczyć rozmowę, jaką przedstawiono.

W moich oczach cały film uratowało zakończenie. Niby wiadomo jak ta historia musi się skończyć, ale nie spodziewałam się tego, co zobaczyłam na ekranie. Końcówka bardzo mnie poruszyła i głównie za jej zasługą uważam, że film jest godny polecenia. Na pewno nie jest to obraz, do którego chciałabym wracać lub który obejrzę drugi raz, ale jest to kawał solidnego kina i całkiem dobry scenariusz. Może i mnie nie zachwycił, ale zachęcam, żeby obejrzeć, bo to polski film, którego nie musimy się wstydzić. A co najważniejsze po prostu zmusza do refleksji i dlatego warto obejrzeć!

Advertisements

2 komentarze

Filed under Filmy

2 responses to “Sala samobójców

  1. to prawda, że można mieć różne ale do tego filmu… ale też prawdą jest, że warto go zobaczyć – dość nowy temat (u nas), ciekawe pomysły, niezłe role… ja raczej na tak
    http://notatnikkulturalny.blogspot.com/2011/03/sala-samobojcow-czyli-o-szukaniu.html
    pozdrawiam!

  2. Balbina64

    Dużo słyszałam o tym filmie, znam nawet zakończenie. Mimo, że nie widziałam go jeszcze to myślę, że warto to nadrobić, bo film porusza kilka ważnych kwestii. Dziękuję za recenzję. W jakiś sposób zmobilizowała mnie by poszukać tego filmu.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s