„Mężczyźni, którzy nienawidzą kobiet” Stieg Larsson

  RECENZJA BIERZE UDZIAŁ W KONKURSIE ZORGANIZOWANYM PRZEZ  SERWIS ZBRODNIA W BIBLIOTECE

Wydawnictwo Czarna Owca

I tom „Millenium”

Liczba stron: 634

Moja ocena: 4 / 6

Do tej pory pozostawałam osobą, która nie czytała „Millenium”, ale w końcu sama postanowiłam sprawdzić „o co chodzi”. Pamiętam szał, jaki wywołała ta książka i wszystkie rewelacyjne opinie. Ja mam chłodniejszy stosunek do tej powieści. Czytało mi się bardzo dobrze, ale daleka jestem od zachwytów.

Głównych bohaterów mamy dwoje – pierwszy to Mikael Blomkvist, dziennikarz śledczy, którego poznajemy w zasadzie na sali sądowej. Blomkvist jest oskarżony o zniesławienie wielkiego finansisty Wennerstroma w jednym ze swoich artykułów. Cała sprawa jest dosyć enigmatyczna, ponieważ Blomkvist nawet nie stara się udowodnić, że jego historia jest prawdziwa. Tym samym traci wiarygodność w dziennikarskim świecie. Chwilę po wydaniu wyroku otrzymuje dziwny telefon od adwokata, który twierdzi, że jego pracodawca Henrik Vanger ma dla niego ofertę pracy. Oferta ta będzie dotyczyła zbadania historii rodziny Vangerów i zbadania tajemniczego zniknięcia siostrzenicy Vangera – Harriet, które wydarzyło się w 1966 roku. Druga bohaterka to Lisbeth Salander – dziwna dziewczyna (mówiąc delikatnie) o bardzo zagmatwanej przeszłości i teraźniejszości, ale o niej nie będę pisać, bo odkrywanie jej tajemnic i poczynań było dla mnie największą frajdą podczas czytania.

Muszę przyznać, że polubiłam głównych bohaterów, chociaż widzę pewne nieścisłości w ich zachowaniach, ale może to tylko moje wrażenie. Powieść właściwie sama się czyta, historia jest dobrze skonstruowana, ciekawa, jak dla mnie nieco zbyt przewidywalna, ale wychowałam się na kryminałach Agathy Christie i Henninga Mankella, dlatego niewiele potrafi mnie w kryminale zaskoczyć. Mam też mieszane uczucia, co do badania sprawy sprzed tylu lat. Nigdy nie lubiłam odgrzewania zapomnianych spraw i do tej też podchodziłam z rezerwą, bo jak po tylu latach dotrzeć do nowych dowodów? Larsson wyszedł z tego problemu dość zgrabnie, ale i tak uważam, że w życiu rzadko ma się tyle szczęścia. Ogromną wadą jest dla mnie jakieś 100 pierwszych stron, które chyba miały wprowadzać w historię, a mnie tylko porządnie wynudziły, bo nic nie wniosły w późniejsze wydarzenia powieści.

Trochę się rozczarowałam. Po całym zamieszaniu wokół tej powieści spodziewałam się czegoś znacznie lepszego. Nie zrozumcie mnie źle – uważam, że książka jest dobra, dobrze mi się ją czytało, ale nie rozumiem, co wzbudziło takie emocje?! Chętnie sięgnę po kolejny tom, bo jestem ciekawa dalszych losów Lisbeth i Mikaela, ale w moim prywatnym rankingu Henning Mankell  wciąż jest mistrzem szwedzkiego (czy też skandynawskiego, jak się ostatnio lubi mówić) kryminału.

Reklamy

3 komentarze

Filed under Książki

3 responses to “„Mężczyźni, którzy nienawidzą kobiet” Stieg Larsson

  1. Również czytałam aczkolwiek byłam wolna od tego szału, więc nie miałam wygórowanych oczekiwań- książka podobała mi się.

  2. Pingback: „Dziewczyna, która igrała z ogniem” Stieg Larsson « Raj za rogiem

  3. Pingback: „Zamek z piasku, który runął” Stieg Larsson « Raj za rogiem

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s