„Zapasy z życiem” Eric-Emmanuel Schmitt

 

Wydawnictwo Znak

Liczba stron: 73

Moja ocena: 3 / 6

 

 

 

„Zapasy z życiem” to nie pierwsza książka Schmitta, jaką czytałam. W zasadzie czytałam już tyle jego powieści i opowiadań, że zdążyłam sobie wyrobić bardzo pochlebne zdanie na temat tego pisarza i zawsze z przyjemnością sięgam po jego książki. I właśnie dlatego nie dowierzam, że „Zapasy z życiem” wyszła spod tego samego pióra, co (chociażby najbardziej znana książka) „Oskar i Pani Róża”.

Bohaterem tej cieniutkiej książeczki jest piętnastoletni chłopak – Jun, który zarabia na życie sprzedając rzeczy, których sam wstydziłby się kupować w Tokio. Początkowo nie wiemy nic o jego rodzicach, ale wiadomo, że ma za sobą ciężkie przeżycia, później oczywiście sprawa się wyjaśni 😉 Chłopaka po drodze w jego miejsce, gdzie handluje, zaczyna zaczepiać dziwny jegomość, który mówi do niego tylko „Widzę w tobie grubego gościa”, co jest o tyle niedorzeczne, że nasz bohater chodzi wiecznie głodny i tak też wygląda. Intrygujące, prawda?

Historia rozwija się powoli. Życie Juna odmienia się, po odkryciu, co ma na myśli i kim jest tajemniczy mężczyzna. Opowieść ma piękne przesłanie (jak to u Schmitta). Trzeba pokonać swoje słabości i ograniczenia, dopiero wtedy można w pełni żyć, być szczęśliwym i odnosić sukcesy. Trzeba stoczyć swoje zapasy z życiem, żeby tego życia zasmakować w pełni. Musimy pokonywać swój strach i walczyć o siebie. Brzmi banalnie, prawda? Ale jak często zapominamy o tych najprostszych prawdach życiowych.

Jednak skoro tak dobrze wypowiadam się o tej książeczce, to skąd ta ocena? Przez zakończenie. To najbardziej nieprawdopodobne i rozczarowujące zakończenie w książce, jakie zdarzyło mi się spotkać. Trzy strony zniszczyły dla mnie tę piękną historię. Zakończenie jest zbyt banalne i po prostu głupie. Odniosłam wrażenie, jakby zawarło się w nim kilka wcześniej niewykorzystanych pomysłów, trochę niepotrzebnych dla tej opowieści. Czasami mniej znaczy lepiej, o czym zapomniał Schmitt.

Byłam bardzo rozczarowana po lekturze książki, ale morał jaki wynika z tej banalnej historii jest wart zapamiętania – stąd dałam książce 3, a nie jak wcześniej zamierzałam 2. Oczywiście na tym moja przygoda ze Schmittem się nie zakończy, bo lubię jego styl i filozofię życiową, którą zawiera w swoich historiach. Odradzam „Zapasy z życiem” osobom, które wcześniej nie zetknęły się z twórczością Schmitta, bo można się zniechęcić. Ciekawa jestem za to, jak inni oceniają zakończenie tej książeczki.

Reklamy

3 komentarze

Filed under Książki

3 responses to “„Zapasy z życiem” Eric-Emmanuel Schmitt

  1. Uwielbiam Schmitta, zwłaszcza jego cykl o Niewidzialnym. Ma taki prosty, lekki styl, a tak wiele do przekazania. Nie polecam jednak jego książki „Moje życie z Mozartem” – jest bardzo nudna, przynajmniej dla mnie. „Zapasów z życiem” nie czytałam, póki co mam na półce kilka innych nieprzeczytanych książek tego autora 🙂

  2. „Zapasy z życiem” wpisują się w cykl o Niewidzialnym, ale za zakończenie jestem w stanie dopuścić się rękoczynów. Plusem tej książki jest to, że tutaj jest trochę o buddyzmie zen i miło, że Schmitt nie zamyka się na inne religie poza chrześcijaństwem.

  3. Widzę, że ocena niewysoka a wrażenia raczej średnie, więc na chwilę obecną odpuszczę sobie czytanie tej książki. Dzięki za cynk:)
    Pozdrawiam!!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s