„Wpuść mnie” John Ajvide Lindqvist

 

Wydawnictwo Amber

Liczba stron: 364

Moja ocena: 3,5 / 6

 

 

 

„Wpuść mnie” jest debiutem szwedzkiego pisarza Lindqvista, którego późniejsze powieści również zostały wydane w Polsce, ale nie są tak popularne jak ta. Wszystko za sprawą filmu („Pozwól mi wejść”), a właściwie filmów, bo po szwedzkiej ekranizacji, Amerykanie postanowili stworzyć swoją wersję ( nie rozumiem po co). Filmu nie oglądałam żadnego, ale z tego co słyszałam, jest całkiem dobry (szwedzka wersja), aczkolwiek nie jeśli ktoś szuka klasycznego horroru to się rozczaruje. Przejdźmy do książki.

Oskar jest dwunastoletnim chłopcem, który razem z mamą mieszka na osiedlu na obrzeżach Sztokholmu. Oskar jest dręczony w szkole przez kolegów z klasy psychicznie i fizycznie. Moczy się, kiedy jest przerażony, ale od początku wzbudza w czytelniku sympatię. Na jego osiedlę wprowadza się dziewczynka w jego wieku razem z tatą, którą jednak widuje tylko po zmroku. Eli (bo tak ma na imię) postrzega Oskara zupełnie inaczej niż dzieciaki w szkole. Powoli buduje się ich przyjaźń. W tym samym czasie Sztokholmem wstrząsają brutalne morderstwa nazwane przez media rytualnymi. Autor od razu zdradza nam tożsamość mordercy, ale powoli zdradza nam, dlaczego dokonuje właśnie takich morderstw.

Ogromnym plusem powieści jest sposób w jaki dawkowane jest napięcie. Akcja rozwija się dosyć szybko, ale napięcie budowane jest bardzo sukcesywnie. Jednak gdzieś w połowie książka traci swój rozmach i szczególnie wątek z „rytualnym mordercą” strasznie mnie nużył. Za to opis przyjaźni Eli i Oskara od początku do końca trzymał wysoki poziom.

Z jednej strony „Wpuść mnie” to piękna historia o przyjaźni, a z drugiej pełna grozy opowieść o odrzuceniu, o wampirach. Już zdanie na okładce książki informuje nas, że jest to połączenie horroru z powieścią psychologiczną. Rzeczywiście opowieść zawiera dość brutalne opisy i na pewno nie chciałabym obejrzeć pewnych scen na ekranie.  Były momenty, gdzie zaczynałam się bać, ale jak już wspominałam pewne wątki były bardzo nużące.

Wampiry w tej opowieści są dziwne. Nie takie jak w „Zmierzchu” (na szczęście), ale też nie takie klasyczne jak w mitologii. Wampiryzm jest tu opisywany jak rodzaj zarazy, picie krwi jest warunkiem przeżycia i przykrą koniecznością, większość wampirów wybiera drogę samobójczą, gdyż nie są w stanie znieść takiej egzystencji. Muszę przyznać, że przypadło mi do gustu takie patrzenie na wampiry.

Dużym plusem jest dla mnie zakończenie. Nie mamy go podanego na tacy, dowiadujemy się, co się stało z opisów innych, a części sami musimy się domyślić. Lubię takie otwarte zakończenia. Książka jest bardzo nierówna, ale dobrze mi się ją czytało. Jest wciągająca i choć momentami nużąca to warto po nią sięgnąć.

I jeszcze na zakończenie moja uwaga. Nie mam zielonego pojęcia, kto napisał opis książki na tył okładki, ale na pewno nie przeczytał tej powieści, bo treść książki ma się nijak do tego opisu…

Reklamy

Dodaj komentarz

Filed under Książki

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s