Monthly Archives: Październik 2011

„Nawałnica mieczy” G.R.R. Martin

Wydawnictwo Zysk i S-ka

III tom cyklu „Pieśń lodu i ognia”

Ilość stron: 607 + 568

Moja ocena : 5 / 6

Długo zabierałam się za recenzję tej książki, bo co właściwie można powiedzieć o 3 tomie sagi? Jeśli komuś spodobały się pierwsze 2 tomy to na pewno sięgnie po kolejny, a jeśli nie to ja i tak nikogo nie przekonam. Jednak zdecydowałam się napisać coś o „Nawałnicy mieczy”, bo z tego co czytałam o „Starciu królów” wiele osób było rozczarowanych, że fabuła staje się przewidywalna. W „Nawałnicy…” zaczęłam myśleć podobnie i po przeczytaniu pierwszej części „Stal i śnieg” (gdyby ktoś nie wiedział w Polsce tom 3 został rozbity na 2 części) bardzo długo nie czytałam części drugiej – „Krew i złoto”, a to ogromny błąd, bo właśnie w drugiej części Martin pokazał (mówiąc kolokwialnie), że ma jaja! Nie napiszę dokładnie, o co chodzi bo tylko zepsułabym czytanie, ale to co dzieje się w tym tomie pokazało jak przewrotna jest fabuła tej sagi i jak bardzo można uśpić czujność czytelnika, żeby za chwilę wgnieść go w fotel (czy na czym tam czytacie).

Chciałam mocno skrytykować wydawnictwo za podzielenie „Nawałnicy mieczy” na 2 części, bo to wielka krzywda dla tej książki, gdyby nie to na pewno nie robiłabym sobie długiej przerwy w środku, ale poczytałam dokładniej na ten temat i to nie polski wydawca wpadł na ten daremny pomysł. W zasadzie wiele krajów, w których książka została wydana, podzielił ją na aż 3(!) części, co dla mnie jest totalnym nieporozumieniem. Rozumiem argument, że powieść jest długa razem ma prawie 1200 stron, ale czy ktoś widział „Lód” Dukaja (przepięknie wydane 1050 stron)? Rozumiem również względy finansowe – więcej się zarobi na dwóch częściach niż jednym wielkim tomie, ale gdybym nie kupiła dwóch części „Nawałnicy…” razem to długo bym się zastanawiała po „Stali i śniegu”, czy kupić część drugą.

Jestem zachwycona „Pieśnią lodu i ognia”! Nie mogę się doczekać, żeby zacząć czytać „Ucztę dla wron” (znów podzieloną na 2 części) i mocno przekonuje, jeśli jeszcze nie zaczęliście czytać „Gry o tron”, a lubicie fantastykę to ta seria to obowiązkowa pozycja. Uwielbiam świat wykreowany przez Martina, mocną stroną są bohaterowie, którzy są wiarygodni, dorastają na kartach powieści, zmieniają się. Naprawdę polecam!

„Gra o tron” – I tom

„Starcie królów” – II tom

Reklamy

Dodaj komentarz

Filed under Książki

„Zamek z piasku, który runął” Stieg Larsson

Wydawnictwo Czarna Owca

III tom cyklu „Millenium”

Liczba stron: 784

Moja ocena: 4 / 6

Dość długo zwlekałam zanim sięgnęłam po ostatni tom z cyklu „Millenium”. To zaskakujące ze względu na zakończenie drugiego tomu, ale z drugiej strony pisałam już, że Larsson nie oczarował mnie swoimi powieściami tak mocno jak innych czytelników.

Pod względem fabularnym 3 tom to bezpośrednia kontynuacja tomu 2. Ja nawet pokusiłabym się o nazwanie go obszernym epilogiem dla „Dziewczyny, która igrała z ogniem”. Z tego też powodu nie będę zdradzała fabuły. W „Zamku…” proporcje między opisywaniem Blomkvista a Salander odzyskują równowagę, ale to Lisbeth jest kluczową postacią tego tomu, ponieważ to jej historia na naszych oczach się domyka.

Książka jest dobra, ale bardzo żmudnie czytało mi się jej pierwszą połowę. Mniej więcej za połową akcja nabiera tempa, czuć niesamowite napięcie. Sam finał również jest satysfakcjonujący, ale o ile finał drugiego tomu oceniłam jako lekko nierealny, to w trzecim czegoś mi zabrakło, choć nie potrafię nazwać, co to było. W zasadzie po tak żmudnym snuciu fabuły to zakończenie padło za szybko. Tyle było emocji, a nagle wszystko poszło tak gładko i choć było to bardzo logiczne i nie można zarzucić pisarzowi braku konsekwencji to jednak gdzieś pod koniec napięcie opadło zbyt szybko.

Oceniając całą trylogię – jest naprawdę warta przeczytania. Drugi tom podobał mi się najbardziej ze względu na tą misterną fabułę, pierwszy to solidny kryminał, a trzeci nazwałabym thrillerem politycznym, który porusza naprawdę ważkie kwestie. Dwa pierwsze koncentrują się na przemocy wobec kobiet (różnych jej aspektach) i chociaż trzeci naturalnie nie odcina się od tej tematyki to mamy tam więcej pytać dotyczących państwa i jednostki. Gdzie kończy się obrona kraju, a zaczyna mitomania i szaleństwo? Czy można poświęcić pojedynczego obywatela dla dobra państwa? Larsson stara się odpowiedzieć na te pytania, a ja zgadzam się z jego wnioskami. Przerażające…

Polubiłam Salander i Blomkvistwa. To bardzo wyraziste postaci, można mieć na ich temat różne opinie (co pokazują często skrajne oceny czytelników charakteru Blomkvista). Są bohaterami z krwi i kości, oby więcej takich w literaturze. Larsson wyraźnie wyszedł z pewnych schematów narzucanych powieściom kryminalnym i ich bohaterom i chwała mu za to – chyba stąd ten fenomen „Millenium”, którego nie potrafiłam zrozumieć po przeczytaniu pierwszego tomu.

I chociaż moje oceny cyklu są powściągliwe to naprawdę żałuję, że gdzieś tam w Szwecji marnuje się w przysłowiowej szufladzie część czwartego tomu, ale nie wyobrażam sobie, żeby ktoś miał to dokańczać zamiast Larssona, bo pewnie wyszłoby kiepsko jak większość takich eksperymentów.

 

Moja recenzja tomu I

Moja recenzja tomu II

1 komentarz

Filed under Książki