„Zamek z piasku, który runął” Stieg Larsson

Wydawnictwo Czarna Owca

III tom cyklu „Millenium”

Liczba stron: 784

Moja ocena: 4 / 6

Dość długo zwlekałam zanim sięgnęłam po ostatni tom z cyklu „Millenium”. To zaskakujące ze względu na zakończenie drugiego tomu, ale z drugiej strony pisałam już, że Larsson nie oczarował mnie swoimi powieściami tak mocno jak innych czytelników.

Pod względem fabularnym 3 tom to bezpośrednia kontynuacja tomu 2. Ja nawet pokusiłabym się o nazwanie go obszernym epilogiem dla „Dziewczyny, która igrała z ogniem”. Z tego też powodu nie będę zdradzała fabuły. W „Zamku…” proporcje między opisywaniem Blomkvista a Salander odzyskują równowagę, ale to Lisbeth jest kluczową postacią tego tomu, ponieważ to jej historia na naszych oczach się domyka.

Książka jest dobra, ale bardzo żmudnie czytało mi się jej pierwszą połowę. Mniej więcej za połową akcja nabiera tempa, czuć niesamowite napięcie. Sam finał również jest satysfakcjonujący, ale o ile finał drugiego tomu oceniłam jako lekko nierealny, to w trzecim czegoś mi zabrakło, choć nie potrafię nazwać, co to było. W zasadzie po tak żmudnym snuciu fabuły to zakończenie padło za szybko. Tyle było emocji, a nagle wszystko poszło tak gładko i choć było to bardzo logiczne i nie można zarzucić pisarzowi braku konsekwencji to jednak gdzieś pod koniec napięcie opadło zbyt szybko.

Oceniając całą trylogię – jest naprawdę warta przeczytania. Drugi tom podobał mi się najbardziej ze względu na tą misterną fabułę, pierwszy to solidny kryminał, a trzeci nazwałabym thrillerem politycznym, który porusza naprawdę ważkie kwestie. Dwa pierwsze koncentrują się na przemocy wobec kobiet (różnych jej aspektach) i chociaż trzeci naturalnie nie odcina się od tej tematyki to mamy tam więcej pytać dotyczących państwa i jednostki. Gdzie kończy się obrona kraju, a zaczyna mitomania i szaleństwo? Czy można poświęcić pojedynczego obywatela dla dobra państwa? Larsson stara się odpowiedzieć na te pytania, a ja zgadzam się z jego wnioskami. Przerażające…

Polubiłam Salander i Blomkvistwa. To bardzo wyraziste postaci, można mieć na ich temat różne opinie (co pokazują często skrajne oceny czytelników charakteru Blomkvista). Są bohaterami z krwi i kości, oby więcej takich w literaturze. Larsson wyraźnie wyszedł z pewnych schematów narzucanych powieściom kryminalnym i ich bohaterom i chwała mu za to – chyba stąd ten fenomen „Millenium”, którego nie potrafiłam zrozumieć po przeczytaniu pierwszego tomu.

I chociaż moje oceny cyklu są powściągliwe to naprawdę żałuję, że gdzieś tam w Szwecji marnuje się w przysłowiowej szufladzie część czwartego tomu, ale nie wyobrażam sobie, żeby ktoś miał to dokańczać zamiast Larssona, bo pewnie wyszłoby kiepsko jak większość takich eksperymentów.

 

Moja recenzja tomu I

Moja recenzja tomu II

Reklamy

1 komentarz

Filed under Książki

One response to “„Zamek z piasku, który runął” Stieg Larsson

  1. Mam podobne zdanie co do trzeciego tomu. Z tym, że mnie on już nie podobał się tak jak pierwszy czy drugi. Mimo to żałuję, że Larsson nie zdążył napisać 4 😦

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s