Monthly Archives: Grudzień 2011

Subiektywne podsumowanie roku 2011

Widziałam na wielu blogach statystyki i podsumowania roku, postanowiłam zamieścić również swoje, ale trochę inne – takie po mojemu 🙂 W tym roku przeczytałam 53 książki, zatem zmieściłam się w akcji 52 książek, którą obserwowałam. Przyznaję, że nie jest to dla mnie liczba powalająca i wiem, że czas na czytanie skutecznie odbiera mi komputer i konsola. Już dawno przyznałam się (przy okazji recenzji „Wybuchających beczek”), że jestem nałogowym graczem i nie mam zamiaru tego zmieniać 🙂 Gry często przynoszą mi tyle samo radości, co książki, więc po co to zmieniać? 🙂

Aby jednak nie zanudzać statystykami,uznałam, że zamieszczę moją subiektywną listę 10 najlepszych książek, jakie przeczytałam w 2011 – podkreślam, jakie przeczytałam, więc data wydania nie ma znaczenia! Część książek zrecenzowałam na blogu, części nie miałam okazji, bo bloga założyłam w lipcu, ale krótko uzasadnię mój wybór 🙂

  10. Nell Anna Rybkowska (kliknięcie na tytuł przeniesie do recenzji)

Co prawda wystawiłam książce ocenę 4,5, ale zrobiła na mnie tak duże wrażenie, że wciąż myślę o tej historii. Postaci Nell i Willa wracają w moich myślach i często wymyślam inne zakończenia tej fabuły 🙂 Rybkowska napisała fantastyczną powieść na kontrowersyjny temat, który uchwyciła bez zbędnych schematów i stereotypów – za to wielki plus ode mnie. Jest to książka, którą polecam znajomym i myślę, że warto po nią sięgnąć. Ja nie mogę się doczekać, aż w końcu kupię kontynuację losów Nell i Willa 🙂

9. Mężczyzna, który pomylił swoją żonę z kapeluszem Oliver Sacks

Ta książka to zbiór naukowych artykułów na temat urazów (uszkodzeń) mózgu ludzkiego i dziwnych następstw jakie powodują te urazy. Jednak niech was nie odstraszy stwierdzenie „naukowy artykuł”, bo Sacks jest w stanie przedstawić najtrudniejszy przypadek w łatwej i ciekawej formie, a przypadki, które wybrał są bardzo niecodzienne (delikatnie mówiąc). Książka skłania do refleksji na temat ludzkiej psychiki i możliwości naszych mózgów, których nawet nie jesteśmy w stanie sobie wyobrazić.

8. Nieświadome błędy naszego życia Chitra Banerjee Divakaruni

Zbiór opowiadań Divakaruni był dla mnie mocnym przeżyciem. Ta autorka indyjskiego pochodzenia przedstawia tutaj różne historie kobiet rozdartych pomiędzy kulturami Indii i USA. Opowiadania są niezwykle poruszające i bardzo subtelne. Cenie ogromnie książki Divakaruni i polecam każdą jedną 🙂 Jednak myślę, że największym sprawdzianem umiejętności pisarza są opowiadania, bo trudno zamknąć dobrą historię na kilku kartkach – Divakaruni zrobiła to znakomicie.

  7. Łąka umarłych Marcin Pilis

Z wielką przyjemnością umieszczam na liście aż dwie polskie książki, co tylko poświadcza jak dobrych pisarzy mamy w kraju. Pilis podjął się bardzo trudnego tematu – sytuacji Żydów w Polsce podczas II wojny światowej. Nie upiększał swojej historii, ale też nie przesadzał w jej dosadności. Łąkę… czyta się miejscami jak wciągający kryminał, innym razem jak wstrząsający dramat. Fantastyczna książka, która wyzwala mnóstwo emocji i nie pozwala łatwo o sobie zapomnieć.

 

  6. Gra o tron George R.R. Martin

Moja przygoda z serią Pieśni Lodu i Ognia zaczęła się właśnie w tym roku i jestem nią urzeczona 🙂 Precyzyjnie stworzony świat, autentyczni bohaterowie, których można lubić bądź nie. Rozmach tej historii jest niesamowity. Doskonale się bawiłam podczas lektury każdego kolejnego tomu, ale wyróżniam oczywiście tom pierwszy, bo chociaż miałam zawrót głowy przez pierwsze 100 stron, to będę zachęcać na wszystkie sposoby, żeby czytać Martina, bo warto!

 

  5. Droga Cormac McCarthy

Niesamowita i przerażająca książka. Droga to opis świata po jakiejś wielkiej katastrofie (nigdzie w książce nie znajdziemy dokładnego opisu, co się stało) i zachowania ludzi, które jest tym bardziej przerażające, że całkiem prawdopodobne. Fabuła koncentruje się wokół ojca i syna, którzy uciekają na południe przed zimą. Narracja jest ascetyczna, dialogi nie są w tekście zaznaczane, co trochę utrudnia odbiór, ale da się zrozumieć, kto co mówi. Ta książka bardzo mocna wbiła się w moją pamięć i nawet teraz nie mogę przestać myśleć o tej historii, mimo że czytałam ją w styczniu, prawie równy rok temu.

 

  4. Gra Endera Orson Scott Card

O tej książce nie chcę na razie za dużo pisać, bo po Nowym Roku zamieszczę jej recenzję. Zachwyciła mnie opowiadana historia i styl Carda. Nie jestem wielką fanką science-fiction, ale Gra Endera to bardzo dobra książka i wszystko wydawało się tam być na miejscu. Kto nie czytał, niech nadrobi 🙂

 

 

  3. Tysiąc wspaniałych słońc Khaled Hosseini

Kolejna świetna historia o kobietach w Afganistanie, a na dokładkę historia najnowsza tego kraju podana w przystępny sposób. Wzruszająca, pełna rozmachu opowieść. Polecam!

 

 

  2. Świadek Ilja Mitrofanow

Świadek to książka genialna pod wieloma względami. Fabuła jest dość przewrotna, bo z satyry na rządy ZSRR zmienia się na dramatyczną tragedię. Mocnym punktem jest fakt, że powieść mówi o historycznych wydarzeniach w Besarabii. Tłumaczenie stara się oddać oryginalny język powieści – nieistniejący dzisiaj dialekt rosyjski, i wykonał naprawdę dobrą pracę. Dodatkowo książka jest przepięknie wydana w formie starego zeszytu.

 

  1. Złodziejka książek Markus Zusak

Najlepszą książką, jaką przeczytałam w tym roku okazała się „Złodziejka książek”, która była wzruszająca. Napisana przepięknym językiem historia o wojnie, śmierci, przyjaźni. Dużym atutem jest uczynienie narratorem Śmierci. Jeśli ktoś jeszcze nie czytał, powinien szybko nadrobić 🙂

 

 

Uff… 🙂 To było moje Top10 roku 2011, zachęcam do tworzenia własnych list. Myślę, że takie podsumowanie byłoby bardzo ciekawe, szczególnie tych blogerów, którzy przeczytali niemożliwą ilość książek 🙂

Nie pozostaje mi nic innego, jak życzyć Wam szczęśliwego Nowego Roku 🙂

1 komentarz

Filed under Książki, Prywatnie

„Łąka umałych” Marcin Pilis

 

Wydawnictwo  Sol

Liczba stron: 382

Moja ocena: 5,5 / 6

 

 

 

 

Zanim „Łąka umarłych” dotarła do mnie (dzięki akcji Włóczykijka) nic nie słyszałam ani o powieści, ani o jej autorze. To wielka szkoda, że tak dobre polskie powieści potrafią przejść bez większego echa, gdy o zwykłe gnioty są promowane, co najmniej jak kolejna książka sławnego Noblisty.

Akcja powieści rozgrywa się na trzech planach czasowych – w roku 1942, 1970 i 1996. Główna akcja to rok 1970, wtedy student fizyki Andrzej Hołotyński przyjeżdża do małej wsi – Wielkich Lip, by spełnić życzenie umierającego ojca i uporządkować sprawy w miejscu, gdzie mieszkał. Andrzej nie ma pojęcia, że będzie musiał rozwikłać zagadkę mrocznej przeszłości Wielkich Lip. Pomoże mu w tym dziennik jego ojca, opisujący wydarzenia z roku 1942. Natomiast akcja z roku 1996 to wprowadzenie, swoisty epilog. Były niemiecki żołnierz wybiera się w ostatnią podróż do Wielkich Lip, aby rozliczyć się z przeszłością.

Pomimo tego rozrzutu czasowego powieść jest bardzo spójna i logiczna. Muszę przyznać, że książka jest niezwykle wciągająca i trzyma w napięciu do ostatniej strony. Chwilami czułam się, jakbym czytała kryminał, ponieważ tak intrygowała mnie tajemnica wsi. Niby nie jest trudno odgadnąć, co się wydarzyło, ale i tak byłam zaskoczona, bo nie spodziewałam się aż tak dramatycznego przebiegu akcji.

Ciężko pisać o takiej powieści, bo to został poruszony w niej niezwykle trudny temat. Uczymy się tylko o tej pozytywnej i pełnej heroizmu postawie Polaków wobec Żydów. Gdy tylko ktoś stara się powiedzieć, że nie tylko tak ludzie zachowywali się podczas II wojny światowej zostaje zakrzyczany. Oczywiście, że jest to niewygodny temat, ale tak samo niewygodny dla Niemców jest temat Holokaustu. Cieszę się, że są ludzie, którzy mają odwagę pokazać, że nie było tylko pozytywnie. To ważne, abyśmy pamiętali i wystrzegali się takich postaw. Nie chcę pisać za dużo, bo musiałabym zdradzić większą część fabuły, a to już zepsułoby czytanie.

Pilis poruszył bardzo trudny temat, ale zrobił to z niezwykłym smakiem i mądrością. Jego powieść mówi nie tylko o wielkiej podłości, do jakiej zdolni są ludzie, ale również jak bardzo potrafią się poświęcić dla drugiego człowieka, dla prawdy. Autor stara się dociec skąd bierze się zło, a to przecież jedno z podstawowych pytań ludzi – unde malum. Jednak odpowiedź, jakiej udziela na kartach powieści jest przerażająca. To zło tkwi w człowieku i może bardzo łatwo wyjść na wierzch, jeśli mu na to pozwolimy. Tylko jak zachować człowieczeństwo w obliczu Takich wydarzeń? To pytanie pozostawię bez odpowiedzi. Polecam książkę Marcina Pilisa „Łąka umarłych”. Moim zdaniem to pozycja obowiązkowa!

Książkę przeczytałam dzięki akcji „Włóczykijka”, za co bardzo dziękuję 🙂

 

3 komentarze

Filed under Książki

Wesołych Świąt :)

Chciałabym życzyć Wam wszystkim zdrowych, rodzinnych i ciepłych Świąt Bożego Narodzenia 🙂

Oj zaniedbałam bloga w tym miesiącu, ale jeszcze przed Nowym Rokiem zamieszczę dwie recenzje. Póki co nie obiecuję poprawy, bo styczeń będzie jeszcze cięższy ze względu na zbliżającą się wielkimi krokami sesję.

Bawcie się dobrze podczas Wigilii i chwalcie prezentami, bo jestem pewna, że pod choinkami będzie mnóstwo książek (tego Wam życzę) 🙂 Cieszę się ogromnie, bo to pierwsze święta z moim blogiem i na pewno nie ostatnie ;p

Dodaj komentarz

Filed under Prywatnie

„Raj tuż za rogiem” Mario Vargas Llosa

 

Wydawnictwo Znak

Ilość stron: 452

Moja ocena: 4 / 6

 

 

Mam problem z tą książką i to ogromny… Już od tygodnia chodzę i myślę, jak o niej napisać, co wypunktować i wciąż nie wiem. Już nawet myślałam, żeby zaniechać, ale nie jestem z tych, co się łatwo poddają. Skąd u mnie tyle zawahania? Bo mam często wręcz nabożny szacunek do Vargasa Llosy, uwielbiam jego książki i bardzo kibicowałam, żeby w końcu dostał zasłużonego Nobla. A miałam ogromny problem z interpretacją tej powieści…

Akcja rozgrywa się dwutorowo. Mamy naprzemiennie opisaną historię Flory Tristan w 1844 roku i Paula Gauguin od 1892 roku. Flora jest babką Gauguin, jest również działaczką socjalistyczną i feministką (pewnie jedną z pierwszych). Gauguin jest malarzem, który pragnie życia w jakimś dalekim, nieucywilizowanym zakątku świata, bo wierzy, że tylko tam może stworzyć arcydzieło. Te dwie postaci są oczywiście historyczne, a Llosa bardzo dokładnie trzyma się faktów historycznych, dlatego otagowałam książkę jako biografię, choć ktoś może powiedzieć, że to nieprawda i będzie miał rację. Llosa nie trzyma się suchych faktów z życia, nie kreśli neutralnych portretów. Na kartach tej powieści spotkamy ludzi z krwi i kości, którzy mają odwagę podjąć narrację za siebie.

Narracja w tej książce jest dosyć nietypowa. Zwykle prowadzona w 3 osobie, często przechodzi w 2 osobę – prowadzona przez samych bohaterów. Pod pewnymi względami jest to coś na kształtu monologu (Flora często mówi do siebie po imieniu) albo można też przyjąć, że trzecioosobowy narrator zwraca się bezpośrednio do bohaterów. I choć brzmi to dziwnie ta narracja jest rewelacyjna. Widać w niej rękę mistrza-noblisty. Powieść przesycona jest erotyką, ale opisy nie są wulgarne za to inaczej traktowane przez każdą z postaci.

Mój problem zaczyna się od bohaterów. Paul Gauguin jest dla mnie bardziej wiarygodny. Ma mnóstwo wad i słabości. Wierzę, że wiele osób będzie go potępiać, bo jest postacią kontrowersyjną. Ja go polubiłam, był moim zdaniem bardzo ludzki. Natomiast Flora Tristan jest płaska. Brakuje mi w niej wad, słabości, człowieczeństwa. Flora poświęca wszystko w imię walki o sprawę, w którą wierzy. Ma problemy ze zdrowiem, ale nie ma problemów wewnątrz siebie.Tak głęboko wsiąkła w walkę, że staje się jej symbolem. Nawet poznając jej przeszłość zawsze czegoś mi w niej brakuje. Gauguin choć bardziej kontrowersyjny jest zarazem bardziej wiarygodny. Śmiem jednak twierdzić, że był to zabieg celowy.

Kluczem do tej powieści jest jej tytuł. Raj tuż za rogiem to zabawa, w którą często bawią się dzieci na kartach powieści. Jednak tego raju wciąż poszukują Paul i Flora. Jednak jedno stara się zmienić tylko najbliższą rzeczywistość, podróżuje, szuka zakątka świata, w którym poczuje się wolny, a drugie chce zmienić cały świat, aby każdemu było lepiej, żeby każdy miał swój raj. W tym porządku lepiej kiedy Flora reprezentuje sprawę, o którą walczy. Jestem pewna, że prawdziwa Flora Tristan przeżywała mnóstwo rozterek i kryzysów, ale ta na kartach powieści jest symbolem tego, w co wierzyła XIX-wieczna Flora.

Czy warto poszukiwać swojego raju tuż za rogiem? Czy można się zbawić za życia? Bohaterowie tej powieści próbują z całych sił i z uporem godnym naśladowania, ale jeśli chcecie poznać odpowiedzi na te pytania będziecie musieli sięgnąć po książkę Vargasa Llosy.

Polecam, choć nie jest to powieść na miarę „Ciotki Julii i skryby” (dla mnie najlepsza z powieści Llosy), ale świetnie mi się „Raj…” czytało. Jest przepięknie napisany, widać w nim rękę Vargasa Llosy (nie zabraknie Peru). Myślę, że to dobra pozycja, od której warto zacząć swoje spotkanie z pisarzem. Ani za ciężka lektura, ani za lekka. 🙂

4 komentarze

Filed under Książki

„Podróż sentymentalna przez Francję i Włochy” Laurence Sterne

Wydawnictwo Ossolineum

Seria wydawnicza Biblioteka Narodowa

Ilość stron: 160

Skoro już przyznałam się, że jestem studentką filologii polskiej, to warto byłoby polecić raz na jakiś czas książkę uważaną za klasykę literatury. A jeszcze lepiej trochę zakurzoną klasykę 🙂 Postanowiłam napisać o „Podróży sentymentalnej”, bo to w zasadzie książka-źródło, od której nazwę zawdzięcza oświeceniowy nurt literacki – sentymentalizm. Wielu badaczy stawia sentymentalizm pomiędzy oświeceniem a romantyzmem. Nie skłamię, jeśli powiem też, że nawet my dzisiaj wiele zawdzięczamy tej książce.

Sterne stworzył własną kompozycję literacką, którą posłużył się w „Podróży…” i która dzisiaj już nas nie zaskakuje tak jak ówczesnego czytelnika. Głównym bohaterem i zarazem narratorem jest Jorik, który zabiera nas w podróż po Francji i Włoszech, ale nie jest on zwykłym podróżnikiem. Jest podróżnikiem sentymentalnym. Nie interesują go zabytki i atrakcje turystyczne, a ludzie i uczucia. I właśnie na tym skupiona jest cała powieść – na uczuciach. Można powiedzieć, że nie mamy akcji w tej książce. Oczywiście Jorik opowie nam wiele swoich przygód w podróży, nie zabraknie anegdot, ale nie da się streścić fabuły tej książki w prosty sposób, bo Jorik często zatrzymuje swoją opowieść, aby przywołać anegdotę, która właśnie mu się przypomniała. Sterne zerwał z zasadą spójności fabuły, nadał wypowiedzi charakter otwarty.

Dzięki takiej kompozycji i pierwszoosobowemu narratorowi mamy wrażenie, jakby Jorik zwracał się wprost do nas. Tworzy to niezwykle intymną atmosferę w książce, szczególnie że kilka razy Jorik żartuje z czytelnikiem, wodzi go za nos. Najbardziej niezwykły jest jednak sposób pisania o uczuciach, których w powieści mamy cały kalejdoskop. Chyba nie skłamię, jeśli powiem, że była to pierwsza powieść, która zwracała taką uwagę na emocje i uczucia (szczególnie w epoce rozumu). Co najważniejsze „Podróż sentymentalna” to początek powieści psychologicznej. Sterne zwrócił ogromną uwagę na wnętrze bohatera i to ono wysuwa się na pierwszy plan.

Bardzo polecam tę powieść, bo to nie jest klasyka, przy której się ziewa. Warto również przeczytać dla najbardziej znanego niedokończonego zdania w historii literatury. I moim zdaniem najzabawniejszego 🙂

Zdecydowałam się na okładkę i opis serii Biblioteki Narodowej, bo warto również zapoznać się esejem na temat powieści, który poprzedza tekst w tym wydaniu, aczkolwiek nie jest to konieczność, bo esej nie jest łatwy 🙂 Ale podkreślam, że nie jest to jedyne wydanie tej książki i również nie jedyna seria wydawnicza. W przypadku tej pozycji postanowiłam również nie podawać oceny, a po prostu polecić!

4 komentarze

Filed under Książki