Monthly Archives: Marzec 2012

„Zakrzepły dzień” Josephine Hart

 

Wydawnictwo Zysk i S-ka

Ilość stron: 146

Moja ocena: 4,5 / 6

 

 

 

Kupiłam tę niepozorną książeczkę za parę złotych w antykwariacie, opis brzmiał bardzo zachęcająco, ale nie miałam pojęcia, czy książka jest dobra. Muszę przyznać, że uwielbiam takie strzały w ciemno. Chodzę i nie mogę przestać myśleć o historii Bethesdy Barnet.

Bethesda jest nauczycielką sztuki, która zbliża się do trzydziestki. Żyje na przełomie stulecie w maleńkiej wiosce, gdzie o wszystkim decyduje lord Grantleigh. Na szczęście lord jest miłośnikiem sztuki i co czwartek spotyka się z Bethesdą, żeby rozmawiać o malarstwie, ponieważ bohaterka jest również malarką – sama siebie uważa za artystkę. Życie panny Barnet jest ustabilizowane. Mieszka z chorą matką, którą troskliwie się opiekuje. Uczy w szkole i maluje w wolnych chwilach. O jej rękę stara się miejscowy o imieniu Samuel. Do czasu aż do miasteczka przyjeżdża nowy nauczyciel angielskiego. Jego twarz odciska piętno na Bethesdę i zmienia całe życie.

Od razu podkreślę, że ta książka nie jest romansem. Miłość gra bardzo ważną rolę, ale jest raczej siłą destrukcyjną. Powieść mnie zelektryzowała. Musiałam wracać wielokrotnie do kilku momentów, ponieważ im dalej dochodzimy tym bardziej poprzednie wydarzenia rysują się w innych barwach. Opisy są bardzo niejednoznaczne, co w pierwszej chwili utrudnia odbiór, ale później daje nam wielość interpretacji.

Zakończenie książki jest dziwne. Pasuje idealnie do powieści, ale przyniosło jeszcze więcej pytań, a prawie żadnych odpowiedzi na moje pytania. Właśnie dlatego myślę, że przeczytam „Zakrzepły dzień” ponownie. Książka jest bardzo niepokojąca. Stawia wiele znaków zapytania, daje mało odpowiedzi, ale to jej bardzo mocna strona, bo myślę, że każdy może zbudować zupełnie inną historię z tych samych opisów.

Jeśli sami chcecie się dowiedzieć, co spotkało Bethesdę Barnet to polecam „Zakrzepły dzień”. To proza z najwyższej półki! Ja na pewno będę wypatrywać w antykwariatach innych książek Josephine Hart!

Reklamy

3 Komentarze

Filed under Książki

„Ksenocyd” Orson Scott Card

Dopadł mnie jakiś czytelniczy kryzys. Po sesji chyba przez miesiąc nie sięgnęłam po książkę, a kiedy w końcu zaczęłam czytać, nie miałam ochoty pisać recenzji. Na szczęście jestem zdecydowana prowadzić tego bloga i skoro już wróciłam do czytania, raczej nie będę sobie robić dwumiesięcznych przerw w pisaniu 🙂 A na pewno postaram się. Jestem też coraz bardziej zdecydowana, żeby wprowadzić moje opinie o grach na bloga, bo kiedy nie czytałam bardzo dużo grałam. Ale obawiam się tego, bo tak samo chciałam pisać o filmach, a okazało się, że męczę się pisząc recenzje filmów. Będę musiała się przekonać 🙂

 

Wydawnictwo Prószyński i S-ka

Tom III cyklu „Ender”

Ilość stron: 486

Moja ocena: 4 / 6

 

 

Orson Scott Card zawładnął mną i moją wyobraźnią, bo ostatnio nie mogę opuścić kosmosu, chociaż to nie tylko zasługa Carda. Po moim zachwycie nad pierwszym i drugim tomem serii o Enderze naturalnie sięgnęłam po tom trzeci. Byłam zachwycona jego objętością i … rozczarowałam się! Gdybym recenzowała „Ksenocyd” zaraz po przeczytaniu moja opinia byłaby bardzo niepochlebna, ale na szczęście zdążyłam przeczytać tom kolejny – „Dzieci umysłu” i dopiero w odniesieniu do kolejnego tomu „Ksenocyd” ma sens.

Nie będę streszczać fabuły, ponieważ „Ksenocyd” podejmuje temat bezpośrednio po zakończeniu „Mówcy umarłych”. Jak zwykle u Carda mocna strona to bohaterowie. Możemy dowiedzieć się znacznie więcej o postaciach z „Mówcy umarłych”. Jedni wzbudzają sympatią, inni wręcz przeciwnie, a z jeszcze innymi sytuacja zmienia się wraz z rozwojem fabuły. Równocześnie z wątkiem Endera dostajemy opis, tego co dzieje się w domu jednego z bogosłyszących w kolonii o nazwie Droga. Muszę przyznać, że Droga była o wiele bardziej interesująca niż to, co działo się z Enderem.

Przeważająca część tej książki to rozważania filozoficzne, naukowe i religijne. Głównie podawane w formie dyskusji pomiędzy bohaterami. Ma to pełne uzasadnienie fabularne, ponieważ postaci starają się rozwiązać bardzo trudne problemy dotykające tych dziedzin, jednak nie zmienia to faktu, że więcej tutaj teorii niż akcji, do której cały czas tęskniłam. Dodatkowo rozważania religijne działały mi na nerwy, bo Card wkładał w usta kilku bohaterów opinie, które w żaden sposób nie pasowały do ich charakterów i toku myślenia.

Irytowało mnie również to, że pewne problemy rozwiązywałam na długo przed bohaterami i nie mogłam uwierzyć, że nie widzą tak łatwych wniosków. Dopiero pod koniec akcja przyspiesza i chociaż nie czułam się specjalnie zaskoczona rozwojem wydarzeń to końcówka przekonała mnie, że warto sięgnąć po kolejny tom.

Co tu napisać… Jeśli komuś podobały się dwa poprzednie tomy to zachęcam, żeby sięgnąć po „Ksenocyd” – być może nie jest to porywający tom, ale sporo wyjaśnia przed lekturą „Dzieci umysłu” i nie widzę sposobu, żeby w jakikolwiek sposób go przeskoczyć.

2 Komentarze

Filed under Książki