„Ksenocyd” Orson Scott Card

Dopadł mnie jakiś czytelniczy kryzys. Po sesji chyba przez miesiąc nie sięgnęłam po książkę, a kiedy w końcu zaczęłam czytać, nie miałam ochoty pisać recenzji. Na szczęście jestem zdecydowana prowadzić tego bloga i skoro już wróciłam do czytania, raczej nie będę sobie robić dwumiesięcznych przerw w pisaniu 🙂 A na pewno postaram się. Jestem też coraz bardziej zdecydowana, żeby wprowadzić moje opinie o grach na bloga, bo kiedy nie czytałam bardzo dużo grałam. Ale obawiam się tego, bo tak samo chciałam pisać o filmach, a okazało się, że męczę się pisząc recenzje filmów. Będę musiała się przekonać 🙂

 

Wydawnictwo Prószyński i S-ka

Tom III cyklu „Ender”

Ilość stron: 486

Moja ocena: 4 / 6

 

 

Orson Scott Card zawładnął mną i moją wyobraźnią, bo ostatnio nie mogę opuścić kosmosu, chociaż to nie tylko zasługa Carda. Po moim zachwycie nad pierwszym i drugim tomem serii o Enderze naturalnie sięgnęłam po tom trzeci. Byłam zachwycona jego objętością i … rozczarowałam się! Gdybym recenzowała „Ksenocyd” zaraz po przeczytaniu moja opinia byłaby bardzo niepochlebna, ale na szczęście zdążyłam przeczytać tom kolejny – „Dzieci umysłu” i dopiero w odniesieniu do kolejnego tomu „Ksenocyd” ma sens.

Nie będę streszczać fabuły, ponieważ „Ksenocyd” podejmuje temat bezpośrednio po zakończeniu „Mówcy umarłych”. Jak zwykle u Carda mocna strona to bohaterowie. Możemy dowiedzieć się znacznie więcej o postaciach z „Mówcy umarłych”. Jedni wzbudzają sympatią, inni wręcz przeciwnie, a z jeszcze innymi sytuacja zmienia się wraz z rozwojem fabuły. Równocześnie z wątkiem Endera dostajemy opis, tego co dzieje się w domu jednego z bogosłyszących w kolonii o nazwie Droga. Muszę przyznać, że Droga była o wiele bardziej interesująca niż to, co działo się z Enderem.

Przeważająca część tej książki to rozważania filozoficzne, naukowe i religijne. Głównie podawane w formie dyskusji pomiędzy bohaterami. Ma to pełne uzasadnienie fabularne, ponieważ postaci starają się rozwiązać bardzo trudne problemy dotykające tych dziedzin, jednak nie zmienia to faktu, że więcej tutaj teorii niż akcji, do której cały czas tęskniłam. Dodatkowo rozważania religijne działały mi na nerwy, bo Card wkładał w usta kilku bohaterów opinie, które w żaden sposób nie pasowały do ich charakterów i toku myślenia.

Irytowało mnie również to, że pewne problemy rozwiązywałam na długo przed bohaterami i nie mogłam uwierzyć, że nie widzą tak łatwych wniosków. Dopiero pod koniec akcja przyspiesza i chociaż nie czułam się specjalnie zaskoczona rozwojem wydarzeń to końcówka przekonała mnie, że warto sięgnąć po kolejny tom.

Co tu napisać… Jeśli komuś podobały się dwa poprzednie tomy to zachęcam, żeby sięgnąć po „Ksenocyd” – być może nie jest to porywający tom, ale sporo wyjaśnia przed lekturą „Dzieci umysłu” i nie widzę sposobu, żeby w jakikolwiek sposób go przeskoczyć.

Reklamy

2 Komentarze

Filed under Książki

2 responses to “„Ksenocyd” Orson Scott Card

  1. Pingback: “Cień Endera” Orson Scott Card | Raj za rogiem

  2. Pingback: “Cień Hegemona” Orson Scott Card | Raj za rogiem

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s