Monthly Archives: Kwiecień 2012

„Honor Patrycjusza” Anthony Riches

 

Wydawnictwo Bellona

Ilość stron: 430

I tom serii „Cesarstwo”

Moja ocena: 4,5 / 6

 

 

Lubię historię starożytnego Rzymu i książki, które ją przedstawiają, a raczej które biorą ją za tło. Uwielbiam spiski i intrygi, a tym zachęca nas do przeczytania „Honoru Patrycjusza” opis z tyłu okładki. Całkiem słusznie zresztą, bo nie brakuje tego w powieści.

Głównym bohaterem książki jest młody Marcus Valerius Aquila, który przybywa do deszczowej Brytanii z misją straży pertorianów, której był oficerem. Na miejscu dowiaduje się jednak czegoś o swoim rodzie, co kompletnie zmienia jego całe życie i plany. Jest zmuszony porzucić swoją tożsamość i budować pozycję od nowa Brytanii. Bardzo ważnym tłem dla wszystkich wydarzeń jest wojna z barbarzyńcami, którzy chcą wyprzeć Imperium Rzymskie z Brytanii.

Muszę przyznać, że książka jest napisana w taki sposób, że nie mogłam się oderwać. Czytałam ją w autobusie i parę razy miałam ochotę jechać dalej, żeby tylko nie kończyć lektury. Zdarzało mi się tylko gubić w gąszczu nazw oddziałów i stopni, ale pod koniec już zrozumiałam, kto jest kim i pod kim służy. Podobny chaos czułam podczas lektury „Gry o tron”.

Podobało mi się jak ukazana jest codzienność żołnierzy, co dzieje się poza polem bitwy. Przecież oni też byli ludźmi i przeżywali swoje własne małe dramaty. Ogromnym plusem jest też budowanie pozycji Marcusa – możemy obserwować drogę, jaką musi przebyć, żeby uzyskać szacunek, a nie jest to łatwe.

„Honor Patrycjusza” to pierwszy tom serii „Cesarstwo” i dużym plusem jest to, że historia ukazana tam domyka się. To nie Martin, który urywa akcję w najbardziej emocjonującym miejscu, a czytelnika aż skręca, żeby sięgnąć po kolejny tom. Wiele wątków jest wciąż nierozwiązanych i łatwo można przewidzieć główną akcję tomu drugiego, ale dla mnie to akurat zaleta, że mogę spokojnie i bez nerwów zaczekać na tom drugi, bo na pewno po niego sięgnę.

Polecam „Honor Patrycjusza” każdemu, kto również lubi starożytny Rzym, spiski, intrygi. Książkę czyta się bardzo szybko, niemal bez wytchnienia. Nie wszystkie rozwiązania są zaskakujące, ale mimo to są przedstawione w taki sposób, że z wypiekami na twarzy czekałam, co się stanie. Ja czekam na kolejny tom – na pewno po niego sięgnę.

Za książkę dziękuję wydawnictwu Bellona!

Reklamy

Dodaj komentarz

Filed under Książki

„Chłopiec z latawcem” Khaled Hosseini

 

Wydawnictwo Albatros

Liczba stron: 406

Moja ocena: 6 / 6

 

 

 

Pierwszą książką, jaką zrecenzowałam na blogu, było „Tysiąc wspaniałych słońc” Khaleda Hosseiniego. Byłam zachwycona powieścią i do dzisiaj polecam ją. Dlatego ze spokojem sięgnęłam po kolejną powieść Hosseiniego, jego debiut 🙂 Spotkałam się z opiniami, że „Chłopiec…” jest lepszy od „Tysiąca…” i nie chciałam uwierzyć, a jednak to prawda.

Amir mieszka razem z ojcem w Kabulu, monarchia chyli się ku upadkowi. Jednak dwunastoletniego chłopca nie obchodzi polityka swojego kraju, najbardziej interesuje go jego ojciec – podziwiany przez wszystkich. Amir uwielbia swojego ojca i nieustannie zabiega o jego miłość i uwagę. Jednak ojciec jest pochłonięty innymi sprawami, martwi się o swojego syna, ponieważ nie przypomina mu samego siebie. Amir mieszka w jednym z najpiękniejszych domów w bogatej dzielnicy Kabulu. W chatce dla służby mieszka natomiast przyjaciel Amira – Hassan. Chłopcy są w podobnym wieku i spędzają razem mnóstwo czasu. Dla Hassana Amir jest najważniejszą osobą w życiu. Jednak spokojne życie chłopców zostaje przerwane przez jeden zimowy dzień – konkurs latawców. Amir pragnie wygrać zawody i zdobyć uznanie w oczach ojca, Hassan pragnie pomóc swojemu przyjacielowi. Ten dzień zmieni całe życie chłopców i ich ojców.

Powieść koncentruje się na postaci Amira, jego relacji z ojcem, z Hassanem. Ale poza tymi wątkami znowu możemy przyjrzeć się burzliwej historii najnowszej Afganistanu – od upadku monarchii aż po rządy talibów. Książka jest niesamowita, pełna emocji. Musiałam ją wielokrotnie odkładać, żeby chwilę ochłonąć od natłoku myśli i emocji. Chociaż po zakończeniu miałam wrażenie, że stało się o jedną rzecz za dużo. Jest to wiarygodne i pozwala na wręcz idealne zakończenie książki, a jednak coś mi nie pasuje.

Pokochałam postać ojca Amira, chociaż ma swoje wady i popełnia błędy, przemówiło do mnie jego poczucie honoru. W książce świetnie odmalowani zostali Afgańczycy z ich narodowymi cechami.

A teraz ponarzekam 😉 Opis z tyłu okładki to absolutna żenada! Dostajemy streszczenie 3/4 książki (jakieś 18 rozdziałów) łącznie z informacją, która dla wielu może być zaskoczeniem. Pamiętam, że przy „Tysiącu wspaniałych słońc” też miałam obawy, że opis zdradza zbyt wiele, jednak opis „Chłopca…” to przegięcie. Nie mam pojęcia, co sobie myślał autor tej noty. Dlatego przestrzegam – nie czytajcie opisu z tyłu okładki, bo zepsujecie sobie całą lekturę.

Książkę polecam każdemu! Opowieść jest przepiękna, wzruszająca. Mówi o przyjaźni, miłości, relacjach ojca z synem, odkupieniu. Hosseini stał się jednym z moich ulubionych pisarzy i niech krytyka mówi, co chce!

2 Komentarze

Filed under Książki

„Bracia Lwie Serce” Astrid Lindgren

 

Wydawnictwo Nasza Księgarnia

Ilość stron: 206

 

 

 

 

„Braci Lwie Serce” po raz pierwszy czytałam jeszcze w szkole podstawowej. Nie była to moja lektura, chociaż do dzisiejszego dnia w spisie lektur figuruje. Moja przyjaciółka mówiła, że to jej ulubiona książka, więc jak mogłam nie przeczytać? Pamiętam, że urzekł mnie wtedy świat Nangijali, wzruszyło zakończenie. Mój powrót był bardzo udany, choć nieco bardziej krytyczny.

Książka opowiada o przygodach dwóch braci – Jonatana i Karola nazywanego Sucharkiem, w baśniowej krainie Nangijali. Jak chłopcy tam trafili? Umarli. To dosyć szokujące rozpoczęcie powieści dla dzieci, ale dlaczego pomijać w dziecięcej literaturze tak ważne tematy? Astrid Lindgren zresztą wprowadza te sceny dosyć bezboleśnie. Od pierwszych stron wiemy, że Sucharek jest ciężko chory i umiera. Jonatan, chcąc go pocieszyć, opowiada mu o Nangijali, dp której trafi po śmierci i gdzie się ponownie spotkają. Jonatan jest starszy od Karola i znacznie bardziej odważniejszy. Na początku życie w Nangijali jest sielankowe, ale później okazuje się, że krainą targa wojna.

Narratorem jest młodszy z braci – Sucharek. Na początku irytował mnie język książki, ale chyba zbyt długo nie czytałam żadnej powieści dla dzieci. Język jest prosty i autentyczny. Dzieciom na pewno lektura nie sprawi trudności. Denerwowało mnie też nieustanne podkreślanie tchórzliwości Sucharka i kontrastowo bohaterstwa Jonatana. Jednak dzieciom łatwiej przyjdzie zaakceptowanie tak łatwego rozróżnienia postaci.

Czytałam, że sporo kontrowersji wywołuje fakt, że dla wielu osób ta książka promuje samobójstwo. Przyznam się, że też się nad tym zastanawiałam, ale pamiętam, że czytając po raz pierwszy, kiedy byłam dzieckiem nawet do głowy mi nie przyszło coś takiego. Dlatego myślę, że nie ma, co tworzyć paniki wokół książki, bo czasem wystarczy szczera rozmowa rodzica bądź nauczyciela z dzieckiem.

Zdecydowanie warto zachęcać dzieci po sięgnięcie po tę książkę, zamiast streszczenia, których (o, zgrozo!) pełno w sieci. Książka w piękny sposób opowiada o braterskiej miłości i przyjaźni, walce o wolność. Polecam też nieco starszym czytelnikom, którzy nie mieli okazji poznać Nangijali, kiedy sami byli dziećmi. Mnie powrót przyniósł dużo radości 🙂

Na zakończenie muszę podać mój ulubiony cytat z książki: „Są rzeczy, które trzeba zrobić, nawet jeżeli są niebezpieczne, bo inaczej nie jest się człowiekiem, tylko śmieciem”. Nie zamieszczam oceny książki, ponieważ nie potrafię jej ocenić 🙂

3 Komentarze

Filed under Książki

„Malowany ptak” Jerzy Kosiński

 Wydawnictwo Albatros (2011)

 Ilość stron: 326

 Moja ocena: 4 / 6

 Jak tam po świętach? Wypoczęci? Przejedzeni? 🙂 Ja przyznaję, że u mnie na obie opcje odpowiedź jest twierdząca. Miałam masę planów, co zrobię w czasie wolnego, ale nic mi z tego nie wyszło. Jeszcze przed świętami zdążyłam skończyć lekturę „Malowanego ptaka” i miałam sporo czasu, żeby przemyśleć tę książkę, bo było co.

Już opisy tej powieści świadczyły, że mam do czynienia z klasykę literatury i to nie tylko polskiej, bo podobno powieść jest o wiele bardziej popularna zagranicą niż w Polsce. Piszę podobno, ponieważ nie wiem, ile jest w tym prawdy. „Malowany ptak” to powieść kontrowersyjna. Spotkałam wiele opinii jeszcze zanim zdobyłam egzemplarz do czytania i muszę przyznać, że mało było pochlebnych. Moim skromnym zdaniem powieść jest naprawdę dobra, chociaż zdecydowanie nie polecam jej każdemu!

Bohaterem i narratorem w powieści jest Chłopiec – nie wiemy jak ma na imię. Wiemy tylko, że wygląda jak Cygan albo Żyd – tak jest opisywany. Trwa II wojna światowa i rodzice Chłopca wysyłają go do odległej wsi, aby tam znalazł bezpieczne schronienie. Niestety tak się nie dzieje. Opiekunka Chłopca szybko umiera, a on sam zmuszony jest tułać się od wsi do wsi, licząc na współczucie chłopów. Jednak jego ciemne włosy i oczy budzą lęk w zabobonnych wieśniakach, którzy wierzą, że ciemne oczy rzucają uroki. Poza tym boją się represji ze strony niemieckich żołnierzy, jeśli przygarną cygańską przybłędę. Dlatego los Chłopca wcale nie jest taki, o jakim marzyli jego rodzice.

Każdy rozdział daje nam opis nowego miejsca zamieszkania Chłopca w coraz to nowej wsi. Dziecko ściąga na siebie nieszczęścia i same nieprzyjemności, mówiąc delikatnie. Opisy w książce są bardzo drastyczne i naturalistyczne, przez co nieraz odkładałam książkę z obrzydzeniem, żeby uspokoić się przed powrotem do lektury. Oprócz przemocy są również sceny aktów seksualnych (chyba najsłynniejsze z udziałem zwierząt) opisane z równie dużą dokładnością. W pewnym momencie kiedy Chłopiec trafiał do nowej wioski, myślałam już tylko „i co teraz, czy może być jeszcze gorzej” – wierzcie mi, było.

Spotkałam wiele opinii mówiących, że ta przemoc i dokładne opisy są w książce niepotrzebne, że bez nich łatwiej by się ją czytało, a sens pozostałby ten sam. Ja myślę, że bez tych opisów książka zdecydowanie nie byłaby czytana jeszcze dzisiaj. Nie można tej historii traktować dosłownie. Rzadko zamieszczone są opisy wędrówki Chłopca do kolejnej wsi, opis jak znalazł się u nowego gospodarza. Powieść skupia się na tym, co dzieje się pod nowym dachem, w nowej wsi. Pokazuje wynaturzenia i zabobony w jakie wieśniacy wierzyli. Ktoś pisał w recenzji, że niemożliwe jest, aby jedna osoba mogła tyle przeżyć. Zgadzam się, ale nie taki jest sens. Powieść jest skonstruowana trochę na kształt baśni, ale takiej baśni, której zdecydowanie nie chcemy czytać dzieciom na dobranoc. Książka naśladuje formę snów i wspomnień, naszych koszmarów.

Wiele jest opinii, że „Malowany ptak” zawiera wątki autobiograficzne. Jeszcze więcej opinii, że to bzdura i manipulacja Kosińskiego. Badacze już udowodnili, że Kosiński nie mógł doświadczyć, tego co opisał w powieści. Oczywiście autor całe swoje życie manipulował swoją biografią i do dzisiaj wiele wątków nie jest jasnych, ale czy dla tej historii jest ważne, czy Kosiński tego doświadczył? Moim zdaniem nie, bo wydarzenia, choć przerysowane są prawdopodobne.

„Malowany ptak” opisuje zło, nie skupia się na pytaniach o źródło zła, jego przyczyny, po prostu opisuje. Jednak wbrew pozorom to nie wieśniacy w tej powieści są najczarniejszymi bohaterami. Oni choćby nie wiadomo jak źle traktowali chłopca, udzielają mu schronienia, choć grozi im za to śmierć, często całej wsi. Oni byli nauczani przez swoich ojców i dziadów, wszystkich zabobonów i wierzeń, przez które maltretują Chłopca. Postacią w książce, która jest prawdziwie zła jest sam Chłopiec. On sam czyni wiele złego i wszystko, co robi wypływa z nienawiści. Jego tok myślenia możemy dokładnie prześledzić. Jednak i jemu trzeba oddać sprawiedliwość, bo jego postępowanie to bardzo często jedynie mechanizm obronny.

Książka jest zdecydowanie warta uwagi, ale odradzam osobom wrażliwym, bo opisy są naprawdę bardzo plastyczne. Polecam, ale sięgacie po „Malowanego ptaka” na własną odpowiedzialność!

Dodaj komentarz

Filed under Książki