„Bracia Lwie Serce” Astrid Lindgren

 

Wydawnictwo Nasza Księgarnia

Ilość stron: 206

 

 

 

 

„Braci Lwie Serce” po raz pierwszy czytałam jeszcze w szkole podstawowej. Nie była to moja lektura, chociaż do dzisiejszego dnia w spisie lektur figuruje. Moja przyjaciółka mówiła, że to jej ulubiona książka, więc jak mogłam nie przeczytać? Pamiętam, że urzekł mnie wtedy świat Nangijali, wzruszyło zakończenie. Mój powrót był bardzo udany, choć nieco bardziej krytyczny.

Książka opowiada o przygodach dwóch braci – Jonatana i Karola nazywanego Sucharkiem, w baśniowej krainie Nangijali. Jak chłopcy tam trafili? Umarli. To dosyć szokujące rozpoczęcie powieści dla dzieci, ale dlaczego pomijać w dziecięcej literaturze tak ważne tematy? Astrid Lindgren zresztą wprowadza te sceny dosyć bezboleśnie. Od pierwszych stron wiemy, że Sucharek jest ciężko chory i umiera. Jonatan, chcąc go pocieszyć, opowiada mu o Nangijali, dp której trafi po śmierci i gdzie się ponownie spotkają. Jonatan jest starszy od Karola i znacznie bardziej odważniejszy. Na początku życie w Nangijali jest sielankowe, ale później okazuje się, że krainą targa wojna.

Narratorem jest młodszy z braci – Sucharek. Na początku irytował mnie język książki, ale chyba zbyt długo nie czytałam żadnej powieści dla dzieci. Język jest prosty i autentyczny. Dzieciom na pewno lektura nie sprawi trudności. Denerwowało mnie też nieustanne podkreślanie tchórzliwości Sucharka i kontrastowo bohaterstwa Jonatana. Jednak dzieciom łatwiej przyjdzie zaakceptowanie tak łatwego rozróżnienia postaci.

Czytałam, że sporo kontrowersji wywołuje fakt, że dla wielu osób ta książka promuje samobójstwo. Przyznam się, że też się nad tym zastanawiałam, ale pamiętam, że czytając po raz pierwszy, kiedy byłam dzieckiem nawet do głowy mi nie przyszło coś takiego. Dlatego myślę, że nie ma, co tworzyć paniki wokół książki, bo czasem wystarczy szczera rozmowa rodzica bądź nauczyciela z dzieckiem.

Zdecydowanie warto zachęcać dzieci po sięgnięcie po tę książkę, zamiast streszczenia, których (o, zgrozo!) pełno w sieci. Książka w piękny sposób opowiada o braterskiej miłości i przyjaźni, walce o wolność. Polecam też nieco starszym czytelnikom, którzy nie mieli okazji poznać Nangijali, kiedy sami byli dziećmi. Mnie powrót przyniósł dużo radości 🙂

Na zakończenie muszę podać mój ulubiony cytat z książki: „Są rzeczy, które trzeba zrobić, nawet jeżeli są niebezpieczne, bo inaczej nie jest się człowiekiem, tylko śmieciem”. Nie zamieszczam oceny książki, ponieważ nie potrafię jej ocenić 🙂

Advertisements

3 komentarze

Filed under Książki

3 responses to “„Bracia Lwie Serce” Astrid Lindgren

  1. M.C

    Ciekawa jestem ,czy tłumaczenie „śmieciem” jest faktycznie trafne. Bardzo mnie poruszyła ta książka ,choć jestem już dorosła i nigdy nie miałam z nią styczności. Raczej szokuje (negatywnie),przynajmniej mnie. Uważam,że dzieci powinny być przeprowadzone przez ta książkę…tak,aby wszystko dobrze zrozumiały lub nie powinny czytać jej wcale. Na listę lektur raczej bym jej nie wpisała…może nie dla tak młodych czytelników.
    Raczej nie polecam…

    • ED

      Omawiałam tę książkę z dziećmi 10, 11 i 12-letnimi. 10-latki w ogóle nie podejmowały tematu samobójstwa, z 12-latkami nie dało się o niczym innym rozmawiać 🙂 Uważam, że książka jest bardzo trudna. Jej niejednoznaczność w ogóle nie pasuje do gatunku baśni, gdzie dobro i zło powinno być jasno określone. Niemniej jednak, jeśli mam do wyboru omawianie „Braci…” a „Harry’ego Pottera”, to zdecydowanie wolę Lindgren. Ukazuję ją jako autorkę poszukującą odpowiedzi na fundamentalne pytania, z którą wcale nie musimy się zgadzać.

  2. louisortega

    Wyszło na to, że Bóg od Abrahama wymagał mniej, niż p. Lindgren od bohatera swej książki, aby – wreszcie – „zasłużył” na miano bohatera, „Lwiego Serca”. To koszmarna przesada. Nie wystarczyło, że Jonatan zginął, musiał potem jeszcze podejmować walkę w „Dolinie…”, dopiero to upewniło p. Lidgren, że „zasługuje”. I zabił się. Zatem, Bogu wystarczyła jedynie gotowość Abrahama do poniesienia bezgranicznej ofiary, zaś autorka wspomnianej książki przeczołgała jej bohatera niesamowicie, z jakimś dziwacznym uwielbieniem jego cierpienia i w przeczuciu, że wciąż za mało i za mało, aby uznać go za „godnego przydomka Lwie Serce”. Zginął ratując brata – za mało. Walczył po śmierci z Tengilem – za mało. Zabił się – wystarczająco. Dziwne rozumowanie, na pewno nie dla 11-12 latków, chociażby z uwagi na dyskusyjną zawartość.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s