Monthly Archives: Maj 2012

„Historia burdeli” Monica Garcia Massaque

 

Wydawnictwo Bellona

Ilość stron: 165

Moja ocena: 4,5 / 6

 

 

 

„Historia burdeli” zaintrygowała mnie tytułem. Jak wiele jest książek o podobnej tematyce? Może i sporo, ale na pewno prawie nic w języku polskim. O prostytucji mówi się, że jest najstarszym zawodem świata i chyba każdy wie, że burdel z prostytucją jest wręcz nierozłączny. Czy to czyni go najstarszą instytucją świata? Może i nie najstarszą, ale na pewno jedną z najstarszych.

W tym przypadku nie ma sensu opisywać treści 😛 Autorka rozpoczyna swoją historię od starożytności i kończy w czasach współczesnych. Opisuje burdel – jego funkcje, wygląd, rolę przez wszystkie epoki. Muszę powiedzieć, że byłam zaskoczona, że autorka rozpoczęła od czasów mocno starożytnych, bo od cywilizacji Sunmerów i Bibilonu, i byłam szczerze zaskoczona, tym co opisała 😉 W książce wszystko skupia się wokół burdelu, ale ciężko przedstawić opowieść o burdelu i nie wspomnieć o prostytucji. Historia prostytucji toczy się równolegle, ale jest na drugim planie.

Książka bardzo mi się podobała. Nigdy nie zgłębiałam takiego tematu, dlatego czytałam z wielkim zaskoczeniem i zainteresowaniem. Mam jednak wrażenie, że nie wszystko zostało odpowiednio opisane. Niekiedy słynna burdelmama zostaje w zasadzie tylko wymieniona i nie wiemy, dlaczego stała się aż tak słynna. Autorka starała się wybrać, co ciekawsze anegdoty i historie i udało jej się to, ale czuję niedosyt po tej lekturze. Oczywiście nie jest celem tej książki dokładne opisanie zjawiska burdelów, a raczej szybki i lekkostrawny opis, który wyszedł świetnie. Dla osób takich jak ja, które chcą więcej jest podana bibliografia z poważnymi publikacjami, niestety nie zostały przetłumaczone na język polski.

Muszę powiedzieć, że książka została przepięknie wydana! Papier jest gruby i dobrej jakości, prawie na każdej stronie mamy jakąś ilustrację – najwięcej jest reprodukcji obrazów. W różowych ramkach mamy celne komentarze i dopowiedzenia do głównego tekstu. Aż miło mieć taką książkę na półce 🙂

Świetnie się bawiłam czytając i mój niedosyt to chyba najlepszy komplement dla autorki, która tak lekko, momentami zabawnie przedstawiła historię burdeli, że aż chce się wiedzieć więcej. To solidne opracowanie może dostarczyć rozrywki i porządnej dawki informacji. Polecam!

Za książkę dziękuję wydawnictwu Bellona!

Reklamy

2 Komentarze

Filed under Książki

„Książę Mgły” Carlos Ruiz Zafon

 

Wydawnictwo Muza

Ilość stron: 197

I tom serii Książę Mgły

Moja ocena: 4,5 / 6

 

 

Miałam ochotę na lekką książkę i sięgnęłam po „Księcia Mgły”, który już od dawna leżał na mojej półce i cierpliwie czekał na swoją kolej. Teraz muszę przyznać, żałuję, że tak długo zwlekałam! Książkę zaczęłam czytać dzisiaj w autobusie i po powrocie do domu musiałam dokończyć 🙂

W dniu trzynastych urodzin Maxa jego ojciec zbiera całą rodzinę i oznajmia, że opuszczają miasto i przenoszą się do małego nadmorskiego miasteczka. Jest rok 1943 i pan Carver chce uchronić swoją rodzinę przed wojną, którą coraz łatwiej wyczuć w dużym mieście. Max jest załamany jednak widok morza jest dla niego dużym przeżyciem. Od początku pobytu rodziny Carverów w miasteczku i domu przy plaży dzieją się wokół nich dziwne rzeczy. Max zauważa, że na stacji wskazówki zegara cofają się, a ojciec wyjawia smutną historię ich nowego domu. Jego młodsza siostra Irina przygarnia kota, który przeraża drugą siostrę – Alicję. Za ich domem rozciąga się tajemniczy ogród z niepokojącymi posągami. Max poznaje Rolanda, z którym niemal natychmiast się zaprzyjaźnia. To właśnie Roland pomoże Maxowi rozwiązać zagadkę tytułowego Księcia Mgły. Dużą rolę odegra w tym również starsza siostra Maxa – Alicja. Trójkę młodych ludzi na zawsze połączą wydarzenia lata 1943 roku.

Jest to pierwsza powieść Zafona, jaką napisał. Czytałam „Cień wiatru” i „Grę anioła” i przyznam, że „Książę…” jest bardzo podobny jeśli chodzi o tej tajemniczy, niepokojący klimat. Da się zauważyć, że jest to debiut, ponieważ styl autora nie jest tak dobry jak w nowszych powieściach. „Książę Mgły” jest docelowo kierowany do młodzieży i tu muszę podkreślić – starszej młodzieży. Fabuła jest przesycona grozą i w kilku momentach można się porządnie wystraszyć. Jednak dorosłemu odbiorcy książka również może łatwo przypaść do gustu.

Wiele osób twierdzi, że ewidentnym minusem książki jest jej zakończenie. Jak dla mnie jest zupełnie na odwrót. Spodziewałam się zupełnie innego obrotu spraw w zakończeniu i byłam zaskoczona tym, co się stało. Warto podkreślić, że chociaż „Książę Mgły” jest pierwszym tomem cyklu to historia w nim pokazana jest całkowicie domknięta. Oczywiście łatwo wywnioskować, co będzie osią serii, ale spokojnie można przeczytać tom pierwszy bez posiadania kolejnych tomów. Chociaż ja bardzo się cieszę, że mam kolejną część i już nie mogę się doczekać, żeby sprawdzić, co u bohaterów, których zdążyłam polubić 🙂

Dodaj komentarz

Filed under Książki

„Przemiana” Jodi Picoult

 

Wydawnictwo Prószyński i S-ka

Ilość stron: 543

Moja ocena: 4 / 6

 

 

 

„Przemiana” to druga książki Jodi Picoult, jaką przeczytałam. Pierwszą było „Bez mojej zgody”. Mimo że fabuły książek różnią się od siebie, wydaje mi się, że można znaleźć sporo cech wspólnych. Nie jestem pierwszą osobą, która uważa, że Picoult pisze według pewnego utartego schematu.

Narracja podzielona jest pomiędzy kilka postaci (jedna z cech Picoult), wszystkie w różny sposób są ze sobą związane. Spokojne życie June Nealon zostaje brutalnie przerwane, kiedy jej mąż i córka zostają bestialsko zamordowani. Shay Bourne czeka w celi śmierci na wykonanie wyroku, jednak stawia zdecydowany warunek, który w jego mniemaniu musi zostać spełniony – chce oddać swoje serce pewnej szczególnej małej dziewczynce, która czeka na odpowiedniego dawcę. Z Shay’em związane są inne postaci – ojciec Michael, jego duchowy przewodnik, Maggie, prawniczka i Lucius, odsiadujący wyrok w celi obok.

Jak na książki Picoult przystało, autorka porusza bardzo trudne tematy. Na pierwszy plan wysuwa się problem kary śmierci i religia. Muszę przyznać, że akurat ta religia trochę mnie irytowała. Robienie z bohatera Jezusa raczej budziło u mnie obawy, ale Picoult doskonale wybrnęła. Widać, że autorka zrobiła bardzo solidne badania, zanim przystąpiła do pisania, dlatego wiele można się dowiedzieć z tej książki. Intrygowało mnie wiele faktów, które w książce są przedstawione, a nie miałam o nich pojęcia np. badania dotyczące wykonania kary śmierci przez iniekcję uznawane przez wielu za humanitarne. Co do religii wiele opinii wypowiadanych przez różne postaci może zostać odczytanych jako kontrowersyjne, ale wniosek jaki wypływa z opowieści jest wart doczytania, chociaż dla mnie był raczej oczywisty.

Chociaż dostrzegam w książkach Picoult przedstawianie opowieści pewnym schematem – zbrodnia, która nie jest taka, jak nam się wydaje, wątek medyczny i prawniczy, wzruszające zakończenie, które być może nie jest takie, jak do końca byśmy chcieli, to muszę przyznać, że ciężko się oderwać od lektury. Lubię wątki prawnicze w książkach (filmach i serialach zresztą też), ten medyczny trochę mnie męczył, ale dowiedziałam się czegoś nowego.

Poza religią i karą śmierci, Picoult toczy niezwykłą opowieść o sprawiedliwości, miłości. Bardzo polubiłam postać Maggie – jej dowcipne dialogi wywoływały mój śmiech, nawet w zatłoczonym autobusie, kiedy ludzie dziwnie na mnie patrzeli. Mocnym punktem tej książki jest natomiast zakończenie. Można je różnie odczytać, pokazuje nam całą historię w odcieniach szarości, nawet jeśli wcześniej wszystko było czarno-białe. I w zasadzie dopiero po skończeniu mogę z czystym sumieniem powiedzieć, że książka jest dobra i warto ją przeczytać.

Książki Jodi Picoult czyta się jednym tchem, ale nie polecam czytania ich jedna po drugiej, bo można się zmęczyć. Autorka ma bardzo dobre pomysły na fabuły. Nie boi się poruszać tematów kontrowersyjnych i trudnych, i potrafi naprawdę dać do myślenia. Polecam!

2 Komentarze

Filed under Książki

„Piękni i przeklęci” F. Scott Fitzgerald

 

Wydawnictwo Literackie, 1996

Ilość stron: 392

Moja ocena: 5 / 6

 

 

„Piękni i przeklęci” to druga powieść Fitzgeralda, wydana w 1922 roku. Książka moim zdaniem szczególna, bo po 90 latach wciąż aktualna i czyta się wciąż bardzo szybko. Bardzo trudno pisać o powieściach Fitzgeralda, ale spróbuję.

Tytułowi „piękni i przeklęci” to Gloria i Anthony. Najpierw poznajemy Anthony’ego – młodego chłopaka, świeżo po studiach. Anthony mieszka w Nowym Jorku i bawi się. Żyje dobrze dzięki akcjom, jakie zostawiła mu matka i drastycznie mówiąc czeka na śmierć swojego dziadka, aby odziedziczyć po nim miliony. Pracować mu się nie chce z wielu powodów, ale głównie dlatego, że mu się nie chce 😛 Gloria jest panną niezwykle piękną, otoczoną adoratorami. Uczęszcza na najlepsze bale i przyjęcia w Nowym Jorku. W szczęściu i dobrobycie młodzi poznają się. Powoli opowieść ze szczęścia i dobrobytu przechodzi w koszmar, nałóg.

Ciężko pisać o fabule, bo początek toczy się dość leniwie. Sporo jest tutaj postaci pobocznych, moja ulubiona to pisarz Richard Caramel 🙂 Fitzgerald portretował swoje pokolenie tzw. pokolenie przeklętych z niemal dokumentalną precyzją. Nie pozostawia suchej nitki na dobrym towarzystwie amerykańskim lat 20. Gdzieś tam w tle rozgrywa się I wojna światowa, która do przystąpienia Stanów Zjednoczonych do wojny jest przez bohaterów widziana, jako przeszkoda w wycieczce do Rzymu.

Nie brakuje w powieści tak typowych dla Fitzgeralda motywów autobiograficznych. Żona Fitzgeralda Zelda została odmalowana w postaci Glorii i Kropeczki, Anthony to sam Fitzgerald, chociaż ja widziałam po też kilka razy jako Caramel’a (ale to moje dopowiedzenie, inaczej autor musiałby być jasnowidzem). Oczywiście jeśli chodzi o charaktery i dialogi możemy się tylko domyślać, na ile te postaci są państwem Fitzgerald. Myślę, że w dużym stopniu, bo pisarz nigdy nie krył się z tym, że bierze przykłady postaci z siebie i Zeldy. Na pewno życie ponad stan, problemy alkoholowe, kłopoty małżeńskie, idylliczny pierwszy rok małżeństwa jest biograficzny. Mówi się nawet, że „Piękni i przeklęci” to prorocza wizja życia Fitzgeraldów. Jan Rybicki nazywa takie książki „plotkarską historią literatury”.

Najważniejsze w tej książce jest jednak odmalowanie zderzenia amerykańskiego snu z czasami Wielkiego Kryzysu. Dlatego moim zdaniem książka jest wciąż aktualna, bo po tylu latach znów przechodzimy przez światowy kryzys i znów można zaobserwować podobne postawy ludzkie, co w powieści.

Książkę czyta się bardzo dobrze. Niekiedy akcja posuwa się powoli, jednak wciąż chce się czytać, dowiedzieć się co dalej. Przemiany zachodzące w postaciach są stopniowe, bardzo realne i wyważone. Podobała mi się postać Glorii, choć myślę, że Fitzgerald chciał ją odmalować znacznie bardziej negatywnie niż odbiera ją czytelnik. Mimo to ciężko szukać tutaj naprawdę pozytywnej postaci.

„Piękni i przeklęci” nie są tak porywającą powieścią jak „Wielki Gatsby”, ale to ważna książka w dorobku Fitzgeralda, których przecież wcale nie było dużo. Polecam!

1 komentarz

Filed under Książki

„Śmierć za cukiernią” Joanne Fluke

 

Wydawnictwo Bellona

Ilość stron: 475

I tom serii o Hannie Swensen

Moja ocena: 4 / 6

 

 

Bardzo lubię kryminały, ale takie klasyczne – morderstwo, dochodzenie, rozwiązanie sprawy. O wiele bardziej wolę ten prosty schemat niż dodawanie polityki i spraw społecznych, co stało się tak popularne po „Millenium” Larssona, szczególnie wśród tzw. kryminałów skandynawskich. Z przyjemnością czytałam „Śmierć za cukiernią”, bo nawet ten prosty schemat, jaki podałam na początku, został tu przedstawiony z humorem.

Hanna Swensen to rudowłosa właścicielka cukierni w małym miasteczku Lake Eden w stanie Minnesota. Hanna mieszka ze swoim rudym kotem i jej dzień jest dość rutynowy – wcześnie rano jedzie do cukierni upiec porcję ciasteczek, później otwiera kawiarnię, w której zbierają się mieszkańcy, żeby wymienić się plotkami i zjeść pyszne wypieki. Jednak pewnego dnia za swoją cukiernią Hanna znajduje dostawcę, którego ktoś postrzelił prosto w serce. Szwagier Hanny – Bill jest policjantem w biurze szeryfa i prosi ją o pomoc w znalezieniu mordercy.

Fabuła jest dość prosta. Hanna pomaga w śledztwie, zbiera dowody, rozmawia z potencjalnymi świadkami i wszystko, co wie przekazuje Billowi. Jednak co chwilę jakiś trop się urywa, każdy podejrzany ma alibi, a kiedy w końcu prawda wychodzi na jaw – muszę przyznać, że byłam zaskoczona. Obserwujemy nie tylko śledztwo, ale również prywatne życie Hanny, które muszę przyznać jest opisane z humorem i ciekawie.

Wielką zaletą tej książki są postaci. Bardzo polubiłam główną bohaterkę, która może nie grzeszy taktem, ale jest uczciwa i do tego bardzo sprytna, chociaż zdarza jej się popełnić błąd lub nie dostrzec czegoś oczywistego. Matka Hanny stara się wyswatać ją z każdym kawalerem w Lake Eden, co sprawia, że córka unika jej jak ognia, ale patrząc na Delores – wiem po kim Hanna odziedziczyła spryt.

Smaczku (i to dosłownie!) dodają przepisy na ciasteczka rozsiane po książce. To miłe nie tylko czytać o ciastkach, którymi zajada się całe miasteczko, ale móc je zrobić samodzielnie. Wiem, że kilka z tych przepisów wypróbuję 🙂

Książka jest pełna poczucia humoru, nieraz uśmiechałam się nad dialogami. Klimat małej mieściny, w której każdy zna każdego sprawił, że poczułam się bardzo swojsko, bo sama mieszkam w podobnym mieście, choć większym niż Lake Eden. Dodatkowo po zakończeniu powieści dostajemy w prezencie „Zagadkę świątecznych słodkości” – ponad 100 stron z kolejną zagadką, którą udało się rozwiązać Hannie.

Z tego co czytałam „Śmierć za cukiernią” to debiut Joanne Fluke i w niektórych miejscach widać, że autorka musi trochę podciągnąć warsztat, ale to akurat nic, co przeszkadza w czytaniu. Książka jest również pierwszym tomem cyklu o Hannie Swensen i jak informuje pierwsza strona niebawem ukaże się kolejny tom przygód Hanny, na który ja czekam już z niecierpliwością.

Polecam!

Za książkę dziękuję wydawnictwu Bellona!

1 komentarz

Filed under Książki