Monthly Archives: Lipiec 2012

„Oczarowanie” Donald Spoto

 

Wydawnictwo Dolnośląskie, 2009

Ilość stron: 266

 

 

 

 

Uwielbiam stare filmy i jestem wielką fanką Audrey Hepburn. Dlatego z przyjemnością sięgnęłam po biografię Audrey autorstwa Donalda Spoto. Z autorem książki miałam już wcześniej do czynienia podczas lektury biografii Marylin Monroe. którą napisał. To jeden z autorów biografii, o których wiem, że piszą ciekawie i powołują się na mnóstwo źródeł.

Książka koncentruje się na całym życiu Audrey Hepburn. Równie dokładnie jest opisane jej dzieciństwo, kariera filmowa i działalność dla UNICEF-u. To duży plus dla autora, który nie skupiał się tylko na jednym aspekcie życia Audrey. W książce pokazał niezwykłą osobowość tej wspaniałej kobiety, która do samego końca pozostała pełna pokory i skromności. Pomimo niezwykłej kariery filmowej Audery zawsze powtarzała, jak wiele jeszcze musi się nauczyć o grze aktorskiej. Ostatnie lata swojego życia poświęciła na rzecz UNICEF-u. Jeździła po całym świecie, widziała na własne oczy kraje owładnięte wojną domową, głodujące dzieci i wykorzystywała swoją sławę najlepiej jak umiała, żeby nagłośnić te sprawy.

Audrey, jaką pokazał Spoto, wywarła na mnie ogromne wrażenie. Autorowi należą się barwa, ponieważ potrafił pokazać w tej biografii kobietę z krwi i kości. Dużo miejsca zajęły, co oczywiste filmy Hepburn. Przynaję, że nie wszystkie widziałam, ale kilka mam ochotę obejrzeć po tym, co opisał Spoto. Myślę, że warto podejść do tej książki znając (przynajmniej) te najważniejsze filmy Audrey jak np. „Śniadanie u Tiffany’ego”, „Rzymskie wakacje”, „Historię zakonnicy”. Na kartach książki autor zdradza fabuły filmów i jeśli ktoś nie chce sobie psuć seansu to powinien najpierw trochę pooglądać 🙂 Jednocześnie nie uważam tego za wadę tej powieści. Spoto przy każdym filmie opisywał reakcje publiczności i krytyków na filmy i ciężko by mu to przychodziło bez opisanie, kogo Audrey grała.

„Oczarowanie” to bardzo dobra biografia fascynującej kobiety. Donald Spoto ma ogromny talent do pisania biografii. Cytuje mnóstwo osób, przywołuje fragmenty artykułów, wywiadów i listów. Nawet nie chcę sobie wyobrażać ilości pracy, jaką musiał włożyć w przygotowania do pisania. Polecam książkę fanom Audrey, starych filmów, ale również osobom, które lubią czytać biografie. Audrey Hepburn była naprawdę niesamowitą kobietą – nie tylko gwiazdą filmową i ikoną stylu, ale również matką, ambasadorką UNICEF-u. Dzisiaj jest ikoną popkultury. Naprawdę warto coś o niej wiedzieć!

3 komentarzy

Filed under Książki

„Agnes Grey” Anne Bronte

 

Wydawnictwo MG, 2012

Ilość stron: 232

 

 

 

Swoje zainteresowaniem powieściami sióstr Bronte ujawniłam już poprzednio w recenzji „Lokatorki Wildfell Hall”. Dlatego nie powinno być dla nikogo zaskoczeniem, że sięgnęłam po kolejną wydaną w Polsce powieść Anne, która chronologicznie jest jej pierwszą książką, co niestety widać.

Główną bohaterką i narratorką jest tytułowa Agnes Grey. Agnes pragnie zostać guwernantką. Z jednej strony chce wspomóc finansowo swoją rodzinę, z drugiej pragnie zdobyć trochę doświadczenia i ogłady, ponieważ matka i siostra nie pozwalają jej w niczym sobie pomóc. Jej wyobrażenie pracy w obcym domu z dziećmi jest niezwykle naiwne. Agnes wierzy, że swoją cierpliwością, wyrozumiałością i serdecznością będzie w stanie zdobyć miłość swoich wychowanków. Niestety trafia do rodziny, w której dzieci są rozpuszczone, a rodzice zamiast wspierać guwernantkę swoim autorytetem wolą rzucać jej kłody pod nogi i obarczać winą za wszelkie wady swoich dzieci.

Powieść opisuje losy Agnes u dwóch rodzin – Bloomfieldów i Murrayów. Powodzi jej się nieco lepiej u tych drugich, ponieważ jej naiwne wyobrażenie o pracy jest rozbite pierwszym doświadczeniem. Jednak panny Murray wcale nie są posłusznymi i dobrze wychowanymi damami i również one przysporzą Agnes wiele trosk i problemów.

Jak zwykle w książkach sióstr Bronte klimat XIX wieku jest niezwykle starannie nakreślony. Nic w tym dziwnego, biorąc pod uwagę, że pisarki opisywały swoją współczesność. Nie można im odmówić przenikliwości i spostrzegawczości, ponieważ ich sądy na temat czasów, w jakich przyszło im żyć są nierzadko gorzkie. Anne porusza natomiast problemy, z jakimi muszę zmagać się kobiety. O ile „Lokatorka Wildfell Hall” pokazywała, jak ciężko może być kobiecie zamężnej, „Agnes Grey” pokazuje losy panny, dla której przecież zawód guwernantki był chyba jedynym nieprzynoszącym wstydu.

Niestety widać, że „Agnes Grey” to pierwsza książka Anne Bronte. W „Lokatorce…” postaci są o wiele lepiej nakreślone, mimo że tam również mamy do czynienia z narracją pierwszoosobową. Natomiast w „Agnes Grey” postaci są bardzo często jednowymiarowe. Głębi na pewno nie można odmówić tytułowej bohaterce oraz jej podopiecznej Rozalii Murray, która jest genialnym przeciwieństwem dla statecznej i rozważnej Agnes. Denerwował mnie też moralizatorski ton narratorki oraz liczne cytaty z Biblii. Można poczuć, że autorka była córką pastora 🙂

Jednak książkę czytało mi się bardzo szybko i z wielkim zainteresowaniem. Praca Agnes oraz jej relacje z podopiecznymi i ich rodzicami są opisane ciekawie i nie brakowało mi współczucia dla biednej Agnes. Muszę przyznać, że to chyba pierwsza książka, która pokazała gorzką stronę pracy guwernantki w XIX wieku.

Zdecydowanie polecam książkę wielbicielom twórczości sióstr Bronte oraz osób lubiących klimat XIX wicznej Anglii. Ja utwierdziłam się w przekonaniu, że Anne Bronte jest moją ulubioną siostrą, chociaż powinnam dać większą szansę Charlotte, której póki co czytałam tylko „Dziwne losy Jane Eyre”.

Za książkę dziękuję wydawnictwu MG!

10 komentarzy

Filed under Książki

„Jeden dzień” David Nicholls

Wydawnictwo Świat Książki, 2011

Ilość stron: 442

 

 

 

 

Bardzo chciałam przeczytać tę książkę, ponieważ jest nominowana w kilku kategoriach do Złotej Zakładki. A poza tym uwielbiam Anne Hathaway, która gra główną rolę w ekranizacji tej powieści. Zawsze staram się najpierw przeczytać książkę, na podstawie której został nakręcony film.

Emma i Dexter studiują razem, ale więcej czasu spędzają ze sobą dopiero w noc po ceremonii rozdania dyplomów. W zasadzie całą noc rozmawiają, śmieją się, planują przyszłość, trochę się całują 🙂 Zaczynają swoje dorosłe życie, pełni planów. Co stanie się z nimi za rok, za dwa lata? Ich drogi przetną się jeszcze nie raz, zostaną przyjaciółmi. Ale czy coś więcej wydarzy się pomiędzy nimi?

Książka ma bardzo ciekawą formę, ponieważ opisuje tylko jeden dzień z życia Emmy i Dextera każdego roku – 15 lipca. Byłam do tego trochę sceptycznie nastawiona, bałam się, że książka będzie chaotyczna i akcja będzie toczyła się zbyt szybko. Okazało się, że moje obawy są bezpodstawne. Autor świetnie poradził sobie z tak szybkim prowadzeniem akcji. W trakcie czytania denerwowałam się nawet, że pewne rzeczy dzieją się zbyt wolno.

Podobało mi się, że ta historia nie jest jakimś cukierkowym love story. To opowieść bardzo prawdziwa, która mogłaby przydarzyć się każdemu z nas. Emma i Dexter przeżywają w życiu wzloty i upadki. Postaci są bardzo konsekwentnie zbudowane. Od razu polubiłam ironiczną Emmę, która chciała ratować świat. Em nie miała lekkiego życia, w przeciwieństwie do beztroskiego Dextera, który po studiach wybrał się w podróż po świecie i nie kłopotał się martwieniem o przyszłość, bo przecież świat stał przed nim otworem.

Od początku wiemy, że Emma i Dexter są dla siebie stworzeni i obawiałam się, że każdego roku przeszkody będą się przed nimi piętrzyły, będą znajdować wymówki, żeby nie być ze sobą. Do pewnego stopnia tak właśnie było, ale wszystkie te rzeczy były dobrze przemyślane, były logiczne. Jest tylko jeden zbieg okoliczności, który mógłby zmienić całą historię, ale był tak uroczy i wynikał z charakteru Dextera, że jest jak najbardziej na miejscu.

Nie mogę też przemilczeć zakończenia. Autor wybił mnie nim z rytmu. Spodziewałam się czegoś zupełnie innego. I widziałam już w pewnym filmie podobne zakończenie (nie powiem, którym żeby nie spoilerować), ale to nie umniejsza wrażenia, jakie na mnie wywarło tutaj. Już bardzo dawno nie płakałam podczas czytania, a podczas lektury „Jednego dnia” nie mogłam się powstrzymać.

Ciężko pisać o książce, która opisuje 20 lat z życia dwojga osób. Pilnowałam się, żeby zdradzić jak najmniej treści, bo dobrze podejść do tej książki, wiedząc jak najmniej. Polecam sięgnięcie po historię Emmy i Dextera! „Jeden dzień” to wzruszająca książka, ale przemyślana i z sensem 🙂 Nie żałuję chwil spędzonych z bohaterami tej powieści, stali się dla mnie bardzo bliscy!

Muszę jeszcze dodać, że to jedna z pierwszych”filmowych okładek”, która bardzo mi się podoba i pasuje do tej książki 🙂

Za książkę dziękuję wydawnictwu Świat Książki!

4 komentarzy

Filed under Książki

„Barca: Za kulisami najlepszej drużyny świata” Graham Hunter

 

Wydawnictwo SQN, 2012

Ilość stron: 381

 

 

 

Nie wiem, czy już wyznałam to na blogu, ale jestem fanką piłki nożnej i kocham FC Barcelonę 🙂 Na szczęście mogę powiedzieć, że żaden ze mnie sezonowy kibic, ponieważ jestem z Barcą 6 lat i zaczęłam im kibicować przed erą Guardioli. Wcześniej oglądałam mecze razem z tatą, ale nigdy nie wiązałam się z żadnym klubem. Miało to pewnie związek z tym, że nie miałam wtedy Internetu i ciężko było kibicować zespołowi, który widziało się raz na jakiś czas w Lidze Mistrzów. Mogę śmiało powiedzieć, że jestem wiernym cules i nie mogłam odpuścić przeczytania książki o moim ukochanym zespole.

Graham Hunter to dziennikarz sportowy, dla którego przez ostatnie 10 lat Barcelona była domem. Jest oficjalnym korespondentem UEFA, a podczas Mistrzostw Świata 2010 zajmował się reprezentacją Hiszpanii. Nie można było sobie wyobrazić lepszego człowieka do napisania książki o FC Barcelonie. Hunter zaczyna od opisania zwycięstwa na Wembley w 2011, kiedy Barca w pięknym stylu wygrała finał Ligii Mistrzów z Manchesterem United, by przeanalizować jak drużyna Pepa Guardioli wspięła się na piłkarski szczyt.

Z ogromną przyjemnością czytałam książkę Huntera. W każdym rozdziale skupia się on na jednym aspekcie. I tak poznamy historię kilku piłkarzy, bez których chyba nikt nie wyobraża sobie teraz Barcelony jak: Xavi, Iniesta, Messi, Puyol, dowiemy się co nieco o samym Guardioli, o prezesach Barcelony na przestrzeni ostatnich kilkudziesięciu lat, o La Masii. Dlaczego Hunter cofa się tak daleko w przeszłość, skoro miał tylko pokazać, jak Barcelona dostała się na Wembley? Ponieważ to nie tylko zasługa geniuszu Pepa Guardioli, ale również rewelacyjnego szkolenia młodzieży w szkółce piłkarskiej Barcelony, to Johan Cryuff, który wprowadził zmiany w polityce Barcelony i systemie szkolenia (i którego każdy kibic Barcy powinien kojarzyć).

Hunter na kartach książki posiłkuje się wypowiedziami wielu osób związanych teraz lub w przeszłości z klubem, dziennikarzy sportowych. Dodatkowo wydaje się bardzo przenikliwy i podobały mi się niektóre z jego obserwacji i wniosków, jakie pokazał. Książkę czyta się rewelacyjnie! Nie mogłam się oderwać. Hunter ma naprawdę przyjemny styl pisania, jest bezpośredni i czasem czułam, jakby siedział obok mnie i to wszystko opowiadał. Dobrze mi się czytało również, dlatego że wiele z sytuacji i spraw, które opisane zostały w książce, sama obserwowałam. W pewnych sprawach Hunter pozwolił mi odświeżyć sobie pamięć, a na inne rzucał nowe światło.

Muszę jeszcze dodać, że książka jest genialnie wydana! Zdarzają się drobne literówki i błędy, ale nie ma ich tak wiele, żeby psuły radość z czytania. Za to oprawa graficzna – bajka! W środku można znaleźć zdjęcia, ładne grafiki otwierające rozdziały. Taką książkę aż chce się mieć na półce 🙂

Książka była dla mnie rewelacyjna! Dla każdego fana Barcelony to pozycja obowiązkowa. Nowi fani poznają fakty z historii klubu, które muszą znać, żeby dumnie zwać się cules, fani ze stażem i tak znajdą tu fakty, o których nie mieli pojęcia albo przynajmniej inne spojrzenie na wiele kwestii. Polecam również tym, którzy po prostu kochają piłkę nożną, ponieważ Barcelona, jaką opisuje Graham Hunter to najlepszy zespół świata, być może najlepszy w historii, o czym świadczą wypowiedzi wielu ważnych ludzi futbolu. Jakby nie było, warto udać się z Hunterem w podróż za kulisy FC Barcelony!

Za książkę dziękuję wydawnictwu Sine Qua Non!

3 komentarzy

Filed under Książki

„Poczucie kresu” Julian Barnes

 

Wydawnictwo Świat Książki, 2012

Ilość stron: 172

 

 

 

 

Już dawno miałam ochotę sięgnąć po jakąś książkę Juliana Barnes’a. Pisarz jest bardzo chwalony na całym świecie, a ja nigdy nie miałam z nim do czynienia. Jaka książka mogła być lepsza na pierwsze spotkanie niż nagrodzona Bookerem z 2011 roku? Chociaż warto podkreślić, że to czwarta nominacja pisarza do tej nagrody.

Powieść podzielona jest na dwie części. W pierwszej narrator i zarazem główny bohater książki Anthony Webster opowiada nam o swoim życiu, zaczynając od czasów licealnych, kiedy do jego paczki dołączył niesamowicie inteligentny Adrian Finn. Kolejno dowiemy się o samobójstwie szkolnego kolegi, którego chłopcy z paczki średnio znali, ale informacja zelektryzowała całą szkołę. Poznamy losy dziwnego związku Tony’ego i Veroniki oraz wszystko, co stało się później. W części drugiej Tony ma około 60 lat i jest zmuszony powrócić do wspomnień swojej młodości przez nieoczekiwany spadek, który dostał.

Dawno nie czytałam tak krótkiej książki, w której tak wiele jest treści! Barnes zdaje się wodzić za nos czytelnika, pokazując jak bardzo zwodnicza jest nasza pamięć. To o czym czytaliśmy w pierwszej części, nagle nabiera innego znaczenia, ponieważ Anthony przypomina sobie inne fakty albo zaczyna inaczej interpretować jakiś gest czy słowa. Zresztą tak jak każdy z nas Tony stara się pokazać siebie w najlepszym świetle nawet w swoich wspomnieniach. Na ile więc jego relacja jest wiarygodna?

Przez cały czas byłam zaintrygowana tą książką. Chciałam, tak samo jak Tony, dowiedzieć się, dlaczego Veronika zachowuje się w ten irytujący sposób. Kiedy mówiła: „nie kapujesz”, byłam jeszcze bardziej zaintrygowana. Zakończenie książki przynosi zrozumienie głównemu bohaterowi, a przynajmniej tak twierdzi. Bo czy możemy mu wierzyć? Autor daje na tyle otwarte zakończenie i tyle w nim pozostaje pytań, że możemy na pewne sprawy spojrzeć zupełnie inaczej niż główny bohater. Nie ma w tym zakończeniu wyjaśnienia wszystkich znaków zapytania, jakie rozsiane są po powieści. Warto za to przeczytać tą krótką książeczkę ponownie. Nie pamiętam, kiedy czytałam jakąś książkę po raz drugi, ale Barnes mnie do tego zmusił. Już pierwsza strona, kiedy narrator wymienia rzeczy, które pamięta, nabiera zupełnie innego znaczenia, czytana po raz drugi. Po całej książce rozsiane są aluzje i drobne wskazówki, które pozwalają spojrzeć na opowieść inaczej niż za pierwszym razem.

Równocześnie Tony, tak omylny, jest bardzo ludzki. Jako starszy człowiek, który wraca do czasów młodości, nie ma z kim skonfrontować swoich wspomnień. Albo inaczej ma, ale ta osoba wciąż powtarza: „nigdy nie skapujesz”. Wszyscy mamy ten sam problem z pamięcią – zapominamy o drobnych szczegółach, często interpretujemy czyjeś zachowanie niezgodnie z intencją. Tony robi to samo, ale możemy się tego jedynie domyślać. Naprawdę chciałabym poznać tę historię z relacji kogoś poza Tony’m, ale autor nie da nam tego komfortu. I właśnie to jest siłą tej powieści – każdy z nas może oceniać bohaterów zupełnie inaczej.

„Poczucie kresu” jest dodatkowo świetnie napisane. Przeczytałam książkę bardzo szybko, ciągle byłam ciekawa, co dalej. Powieść nie skupia się tylko na problemie pamięci. Autor porusza również temat samobójstwa, miłości, przyjaźni. Ta książka nie jest łatwa, ale na pewno zasłużyła na prestiżową nagrodę, jaką dostała 🙂

Naprawdę polecam! Ja jestem pod wielkim wrażeniem.

Za książkę dziękuję wydawnictwu Świat Książki!

Dodaj komentarz

Filed under Książki