Monthly Archives: Wrzesień 2012

„Tyrmandowie. Romans amerykański” Agata Tuszyńska

 

Wydawnictwo MG, 2012

Ilość stron: 269

 

 

 

Na początku uwiodła mnie okładka tej książki i jej opis. W miarę czytania uwodziła mnie jej treść. Leopold Tyrmand to znacząca postać w naszej literaturze. Kiedyś jego książki znajdowały się nawet w kanonie lektur szkolnych. Człowiek bardzo kontrowersyjny z mocno wyrobionymi poglądami, z którymi w ogóle mi nie po drodze. Jednak Mary Ellen Tyrmand tym poglądom zawdzięcza fakt, że spotkała swojego przyszłego męża i ojca swoich dzieci.

Książka przedstawia Tyrmanda z okresu amerykańskiego, skupia się głównie na jego związku z trzecią żoną. Większość miejsca zajmują listy Leopolda do Mary Ellen, niestety jej listy się nie zachowały, poza pierwszymi. Listy są uzupełniane komentarzem samej Mary Ellen, dzięki czemu możemy dobrze poznać czas, jaki spędzili razem. To niesamowity romans nie tylko ze względu na różnicę wieku (ona miała 23 lata, on 50, kiedy się poznali), ale na fakt, że w ich związku może nawet pierwszorzędną rolę grał umysł i widać to w listach. Mary Ellen przyznaje, że Leopold był jej nauczycielem, ale z czasem mogła już prowadzić z nim dyskusję na tym samym poziomie. Uczennica dorównała mistrzowi. Dzielili poglądy oraz życie.

Przyznaję, że często denerwowałam się na Tyrmanda i jego zachowanie wobec żony, ale sposób w jaki Mary Ellen opowiada po tylu latach historię ich związku jest rozbrajający. Wdowa jest całkowicie szczera. Bez skrępowania przyznaje, że Lolek (jak go nazywała) na pewno ją zdradzał, ale nie zmienia to faktu, że mówi o nim z ogromną miłością i tęsknotą. Wdzięczna za lata, jakie mogli przeżyć razem, ze smutkiem przyznawała, że skończyło się to za szybko. Listy, jakie Tyrmand do niej pisał podczas swoich licznych podróży, są bardzo osobiste. Znaczący jest w ogóle fakt, że nawet podczas jego krótkich wyjazdów wciąż chcieli ze sobą rozmawiać i mieli mnóstwo tematów. Ta para prowadziła nieustanny dialog, co odzwierciedla ta książka.

Książka jest przepięknie napisana. Nie mogłam się oderwać od historii Tyrmandów. Czuć tutaj ogromną miłość, jaką darzyła się ta para, a szczerość i prostota komentarzy Mary Ellen tylko dodają wartości tej pozycji. Warto również zwrócić uwagę na wydanie książki. Prawie na każdej stronie znajduje się jakieś zdjęcie – Tyrmanda, Mary Ellen, ich domu, ale również oryginałów listów, których tłumaczenie mamy na kartach.

Pozycja, którą musi przeczytać każdy, kto zetknął się z Tyrmandem. Szczególnie polecam tym, którzy nie są fanami poglądów pisarza, bo z tej książki wyłania obraz innego człowieka. Dla tych którzy nie znają Leopolda Tyrmanda może to być dobry początek znajomości z pisarzem. Polecam!

Za książkę dziękuję wydawnictwu MG!

3 komentarze

Filed under Książki

„Ostatni kucharz chiński” Nicole Mones

 

Wydawnictwo Świat Książki, 2012

Ilość stron: 303

 

 

 

Uwielbiam czytać o Azji, co już wielokrotnie wyrażałam w recenzjach. Z tego powodu nie mogłam się oprzeć kuszącej propozycji od Świata Książki, aby przeczytać książkę o wdzięcznym tytule „Ostatni kucharz chiński”. Liczyłam na mnóstwo informacji o chińskiej kuchni i się nie zawiodłam.

Maggie McElroy zajmuje się pisaniem felietonów kulinarnych i cały czas próbuje się pozbierać po śmierci męża. Niespodziewanie ktoś wnosi o uznanie ojcostwa na nazwisko jej męża… w Chinach. Maggie nie waha się ani chwili i jedzie do Pekinu, aby osobiście wyjaśnić całą sprawę. Przy okazji dostaje propozycje napisania artykułu o nowym szefie kuchni, który trzyma się ściśle chińskich tradycji – Samie Liangu. Maggie jest zmuszona przewartościować całe swoje życie i zostaje zafascynowana nie tylko jedzeniem.

Początkowo średnio podobała mi się historia przedstawiona w powieści. Wydawała mi się zbyt banalna i przewidywalna. Jednak im dłużej towarzyszyłam Maggie tym bardziej ulegałam czarowi tej spokojnej opowieści, w której nie ma nagłych zwrotów akcji, a wszystko dzieje się powoli. Nie jest to powolność, która nuży czytelnika, ponieważ ciągle się tutaj coś dzieje i nie nudziłam się podczas lektury. Od połowy lektury nie mogłam się już oderwać.  Chciałam wiedzieć, co dalej z życiem Maggie. I gdyby ta historia skończyła się inaczej niż przewidywałam, byłabym wściekła. W jakiś przedziwny dla mnie sposób autorka z tej przewidywalności uczyniła atut książki. To chyba przez taką ciepłą, rodzinną atmosferę jaka bije z tej historii, gdyby nagle doszło do jakiegoś zwrotu akcji czytelnik poczułby się oszukany. Jednocześnie dzięki temu ta opowieść jest bardzo prawdziwa i mogłoby się to wszystko wydarzyć.

Mimo że brak zaskoczeń to nie brak emocji. Bardzo polubiłam główną bohaterkę i szefa kuchni – Sama. Każde z nich ma swój bagaż doświadczeń, chociaż to o Maggie dowiemy się więcej. Kibicowałam Samowi podczas kulinarnego konkursu, w którym brał udział i byłam ciekawa, czy mąż Maggie naprawdę jest ojcem dziecka. Musze przyznać, że bardzo zaangażowałam się w życie bohaterów.

Najmocniejszą stroną tej książki jest opis chińskiej kuchni. Nie ma tutaj przepisów na potrawy, ale wiele dań jest opisanych szczegółowo. Czułam zazdrość, że sama nie mogę spróbować tego wszystkiego, o czym pisała autorka. Chciałabym, żeby każdy pisał tak o jedzeniu i gotowaniu – to wręcz poetyckie opisy! Ta książka uświadomiła mi, że chińszczyzna dostępna w Europie czy Ameryce nie ma nic wspólnego z prawdziwym chińskim jedzeniem. Autorka dała radę pokazać nam w tej książce, że chińska kuchnia to nie tylko smak, ale również sposób gotowanie, konsystencja potraw, a najważniejsze z tego wszystkiego to guanxi – więzy rodzinne. Bo Chińczycy zawsze jedzą wspólnie, nakładają sobie wzajemnie jedzenie na talerz. Nieprawdopodobne, że w jednej książce pisarce udało się pokazać istotę chińskiej kuchni. Z uwagą przeczytałam również posłowie do książki, w którym autorka przekonała mnie, że nie wyssała z palca informacji o świecie chińskiego jedzenia.

Polecam!

Za książkę dziękuję wydawnictwu Świat Książki!

2 komentarze

Filed under Książki

Małe wytłumaczenie :)

Ostatnio ucichłam trochę z recenzjami i już spieszę z wyjaśnieniami. Pewnie nikogo nie zaskakuje, że wrzesień obfituje w powroty do szkoły i pracy. Chociaż jestem studentką to moje wakacje też skończyły się 3 września, chociaż powinny trwać do października. Mało tego 3 września jak każdy uczeń rozpoczęłam nowy rok szkolny, ale po raz pierwszy w życiu w zupełnie nowej roli – po drugiej stronie biurka 🙂 W zakładce „O mnie” możecie przeczytać, że studiuję filologię polską, ale chyba nie napisałam, że specjalizację nauczycielską. Uczę się być nauczycielem 🙂

Z tego powodu mój czas na czytanie trochę się skurczył, bo uważnie obserwuję lekcje, żebym w przyszłym tygodniu sama mogła je prowadzić. Moją ostatnią lekturą stała się podstawa z języka polskiego i program nauczania dla szkoły podstawowej i uwierzcie – nie chcecie poznać mojego zdania na ten temat. Żeby już nie wywoływać modnego ostatnio tematu, powiem tylko, że nauczyciele wcale się tak nie lenią, jak media twierdzą. Ja oczywiście pracy ze sobą do domu nie przynoszę (jeszcze, bo później będę musiała sprawdzać testy i wypracowania), ale mam jeszcze trochę zaległości na studiach, więc staram się pogodzić praktyki ze zbieraniem wpisów od wykładowców 🙂 Na szczęście nie mam poprawek…

Trzymajcie kciuki, żeby dzieciaki mnie nie zjadły na śniadanie, kiedy będę musiała stanąć pod tablicą i uczyć, a ja obiecuję, że wciąż będę publikować recenzje 🙂

8 komentarzy

Filed under Prywatnie

„Ucieczka z krainy wiecznego śniegu” Stephan Talty

Wydawnictwo SQN, 2012

Ilość stron: 351

Premiera: 17 października

 

 

 

Bardzo interesuję się historią Chin, ostatnio sporo czytam o buddyzmie, więc kiedy dostałam propozycję zrecenzowania książki o ucieczce Dalajlamy z Tybetu w 1959 roku nie wahałam się. Historia Chin jest nieodłącznie związana z tym wydarzeniem, a z przyjemnością poznałam również trochę faktów na temat Tybetu, ponieważ moja wiedza o tym kraju ograniczała się do mitów 🙂

Książka skupia się nie tylko na ucieczce Dalajlamy. Powiedziałabym właściwie, że to zdarzenie jest pretekstem do opowieści o Tybecie i przybliżenia czytelnikowi sytuacji, jaka panuje w tym kraju. Talty rozpoczyna od krótkiego nakreślenia postaci XIII Dalajlamy i barwnie opisuje jak szukano po całym kraju jego następcy – XIV Dalajlamy. Nie szczędzi opisów rytuałów i testów, jakie musiał zdać chłopiec. Towarzyszymy młodemu Dalajlamie od początku jego życia. Równocześnie autor kreśli obraz Tybetu – państwa trudnego do życia z populacją liczącą niecałe 3 miliony ludzi. Tybet nazywany jest krainą wiecznego śniegu nie bez powodów. Stopniowo obserwujemy działania komunistycznych Chin, które wcielają Tybet w granice swojego kraju, okupują go. Młody Dalajlama zostaje wrzucony na głęboką wodę polityki i dyplomacji, a w końcu zmuszony jest uciekać ze swojego pałacu pod nosem chińskiego wojska, aby stać się orędownikiem pokoju i głosem swojego narodu.

Osoby znające nawet mgliście historię Tybetu wiedzą, że chińska okupacja się nie skończyła – wciąż na mapach nie ma Tybetu. Talty opisuje dokładnie jak do tego doszło. Można poznać od środka działania, jakie podejmował Dalajlama i jego ministrowie, aby zapobiec chińskim zapędom. Autor analizuje politykę Chin wobec Tybetu – Mao był bardzo przebiegłym przywódcą i ta cecha przydała mu się w zdobyciu Tybetu. Równocześnie Talty pisze tak, że trudno oderwać się od lektury. Skupia się na kilku postaciach i z ich perspektywy opowiada, co się dzieje. Miałam wrażenie, jakbym sama brała udział we wszystkim o czym pisałam. Muszę podkreślić, że postaci które występują są oczywiście rzeczywiste i występuje wiele ich wypowiedzi.

Dalajlama, jakiego poznajemy w tej książce, jest człowiekiem fascynującym. Jednak przede wszystkim jest człowiekiem – popełnia błędy, uczy się na doświadczeniu, zmienia się. Autorowi udało się pokazać magnetyczną osobowość Dalajlamy, który fascynuje wielu ludzi, a dla Tybetańczyków jest niemal bogiem, ikoną. To człowiek, który z prostego, nieco naiwnego mnicha zmienił się w pełnego godności przywódcę, który ma odwagę głośno domagać się wolności dla swojego kraju, a przy tym nie brak mu współczucia i spokoju.

Bardzo podobała mi się ta książka. Świetnie się czytało, choć musiałam robić przerwy, aby przyswoić tyle informacji. Autor odarł Tybet z mitów, jakie go otaczają, ale zrobił to w taki sposób, że ten kraj wciąż pozostaje fascynujący i egzotyczny. Dużym plusem jest epilog, w którym opisana jest współczesna podróż Talty’ego do Tybetu na 50 rocznicę powstania (dokładnie opisanego w książce), gdzie opisuje sytuację współczesną Tybetu.

Ciężko nie odczuwać współczucia wobec Tybetańczyków, którzy we własnym kraju muszą czuć się obco. Warto dowiedzieć się więcej o historii tego surowego kraju, ludzkich zwyczajach. Również o buddyzmie jest sporo informacji. Naprawdę polecam!

Książka będzie miała premierę w listopadzie.

Za możliwość lektury dziękuję wydawnictwu SQN!

3 komentarze

Filed under Książki