„Ucieczka z krainy wiecznego śniegu” Stephan Talty

Wydawnictwo SQN, 2012

Ilość stron: 351

Premiera: 17 października

 

 

 

Bardzo interesuję się historią Chin, ostatnio sporo czytam o buddyzmie, więc kiedy dostałam propozycję zrecenzowania książki o ucieczce Dalajlamy z Tybetu w 1959 roku nie wahałam się. Historia Chin jest nieodłącznie związana z tym wydarzeniem, a z przyjemnością poznałam również trochę faktów na temat Tybetu, ponieważ moja wiedza o tym kraju ograniczała się do mitów 🙂

Książka skupia się nie tylko na ucieczce Dalajlamy. Powiedziałabym właściwie, że to zdarzenie jest pretekstem do opowieści o Tybecie i przybliżenia czytelnikowi sytuacji, jaka panuje w tym kraju. Talty rozpoczyna od krótkiego nakreślenia postaci XIII Dalajlamy i barwnie opisuje jak szukano po całym kraju jego następcy – XIV Dalajlamy. Nie szczędzi opisów rytuałów i testów, jakie musiał zdać chłopiec. Towarzyszymy młodemu Dalajlamie od początku jego życia. Równocześnie autor kreśli obraz Tybetu – państwa trudnego do życia z populacją liczącą niecałe 3 miliony ludzi. Tybet nazywany jest krainą wiecznego śniegu nie bez powodów. Stopniowo obserwujemy działania komunistycznych Chin, które wcielają Tybet w granice swojego kraju, okupują go. Młody Dalajlama zostaje wrzucony na głęboką wodę polityki i dyplomacji, a w końcu zmuszony jest uciekać ze swojego pałacu pod nosem chińskiego wojska, aby stać się orędownikiem pokoju i głosem swojego narodu.

Osoby znające nawet mgliście historię Tybetu wiedzą, że chińska okupacja się nie skończyła – wciąż na mapach nie ma Tybetu. Talty opisuje dokładnie jak do tego doszło. Można poznać od środka działania, jakie podejmował Dalajlama i jego ministrowie, aby zapobiec chińskim zapędom. Autor analizuje politykę Chin wobec Tybetu – Mao był bardzo przebiegłym przywódcą i ta cecha przydała mu się w zdobyciu Tybetu. Równocześnie Talty pisze tak, że trudno oderwać się od lektury. Skupia się na kilku postaciach i z ich perspektywy opowiada, co się dzieje. Miałam wrażenie, jakbym sama brała udział we wszystkim o czym pisałam. Muszę podkreślić, że postaci które występują są oczywiście rzeczywiste i występuje wiele ich wypowiedzi.

Dalajlama, jakiego poznajemy w tej książce, jest człowiekiem fascynującym. Jednak przede wszystkim jest człowiekiem – popełnia błędy, uczy się na doświadczeniu, zmienia się. Autorowi udało się pokazać magnetyczną osobowość Dalajlamy, który fascynuje wielu ludzi, a dla Tybetańczyków jest niemal bogiem, ikoną. To człowiek, który z prostego, nieco naiwnego mnicha zmienił się w pełnego godności przywódcę, który ma odwagę głośno domagać się wolności dla swojego kraju, a przy tym nie brak mu współczucia i spokoju.

Bardzo podobała mi się ta książka. Świetnie się czytało, choć musiałam robić przerwy, aby przyswoić tyle informacji. Autor odarł Tybet z mitów, jakie go otaczają, ale zrobił to w taki sposób, że ten kraj wciąż pozostaje fascynujący i egzotyczny. Dużym plusem jest epilog, w którym opisana jest współczesna podróż Talty’ego do Tybetu na 50 rocznicę powstania (dokładnie opisanego w książce), gdzie opisuje sytuację współczesną Tybetu.

Ciężko nie odczuwać współczucia wobec Tybetańczyków, którzy we własnym kraju muszą czuć się obco. Warto dowiedzieć się więcej o historii tego surowego kraju, ludzkich zwyczajach. Również o buddyzmie jest sporo informacji. Naprawdę polecam!

Książka będzie miała premierę w listopadzie.

Za możliwość lektury dziękuję wydawnictwu SQN!

Reklamy

3 Komentarze

Filed under Książki

3 responses to “„Ucieczka z krainy wiecznego śniegu” Stephan Talty

  1. chyba zbyt drastyczna jak dla mnie, co nie zmienia faktu, że szalenie ciekawa:)

  2. Kocham książki, które w odpowiedni sposób podają na tacy mnóstwo informacji z naszego świata ;)) Historią całych Chin raczej się nie interesuję, ale Tybet to już zupełnie inna sprawa! Chętnie poczytałabym o Dalajlamie, bo do tej pory jego ucieczkę znam tylko z perspektywy licealnych podręczników do historii (…a i tutaj moja pamięć szwankuje :)).

  3. Historia Chin i Tybetu mnie nie interesuje, natomiast już postać Dalajlamy jak najbardziej. Lubię poznawać nowe kraje, ale raczej poprzez ich kulturę z domieszką historii. Po tę pozycję nie sięgnę, ale polecę koleżance, która tym interesuje.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s