Monthly Archives: Grudzień 2012

„Przegląd Końca Świata: Feed” Mira Grant

feed

 

Wydawnictwo SQN, 2012

Ilość stron: 469

1 tom w cyklu „Przegląd Końca Świata”

 

Zanim przejdę do mojego subiektywnego podsumowania roku, muszę napisać o jeszcze jednej książce, którą przeczytałam już jakiś czas temu i myślę, że ma pewne miejsce w mojej najlepszej dziesiątce roku. „Feed” to chyba odkrycie mojego roku! I mówię to ja – osoba, która nigdy nie poczuła klimatu zombie, wręcz go unikała. Jednak sposób w jaki Mira Grant podeszła do tematu to powiew świeżości.

Georgia i Shaun Mason są młodymi blogerami, którzy razem z przyjaciółką Buffy prowadzą stronę – Przegląd Końca Świata. Georgia zamieszcza newsy, Shaun drażni zombie i robi z tego materiały, a Buffy pisze wiersze, opowiadania i zajmuje się stroną techniczną. Ludzkość wymyśliła lek na raka, ale stworzyliśmy znacznie gorszą infekcję, przed którą nie ma ucieczki – stworzyliśmy zombie. Do głosu doszli blogerzy, którzy jako jedyni w mediach potrafili stanąć na wysokości zadania, kiedy rozpoczęła się „apokalipsa”. Georgia i Shaun znają tylko taki świat, mają po 20 lat i nie pamiętają innych czasów, chociaż ludzie w średnim wieku mają w pamięci pogodne czasy przed zombie. Blog rodzeństwa zostaje wybrany do relacjonowania kampanii prezydenckiej senatora Rymana, jako jedyni blogerzy w grupie prasowej. I to zmieni wszystko w ich życiu.

Mira Grant pokazała bardzo znajomy świat, w którym istnieją zombie, co odmieniło całe ludzkie życie. Problemem stały się kontakty z innymi ludźmi, spotkanie publiczne, a nawet wyjście do restauracji. Autorka zadbała, aby każdy najdrobniejszy szczegół do siebie pasował. Dowiemy się z książki bardzo szczegółowo, jak to się stało, że stworzona została infekcja zamieniająca ludzi w zombie. Skoro działa Internet, to czy mogło być inaczej? Wyjaśnienie, jakie serwuje nam „Feed” przekonało mnie. Mało tego – Mira Grant przekonała mnie, że świat po „zombie apokalipsie” właśnie tak może wyglądać!

Georgia i Shaun to świetne postaci, do których naprawdę się przywiązałam podczas lektury. Szczególnie do Georgii, która jest narratorką. Każdy rozdział jest dodatkowo zakończony fragmentem z bloga – Przegląd Końca Świata, co pozwala poznać bohaterów jeszcze lepiej. Uwielbiam celne uwagi Georgii, która jest wnikliwą obserwatorką swojej rzeczywistości i ma obsesję na punkcie prawdy. Sporo w książce polityki (co zrozumiałe, biorąc pod uwagę kampanię prezydencką w toku). Jednak wszystko napisane jest w przystępny sposób z komentarzami Georgii.

Jestem zachwycona tą książką! Fabuła jest bardzo przemyślana i dotyka dosyć uniwersalnych problemów. Grant opisuje zombie, ale jej opinie i diagnozy społeczne można bez problemów przełożyć na nasz świat. W jednej z recenzji pojawiło się zdanie, że to książka o nas samych i myślę, że to bardzo trafna opinia. Nie porwał mnie początek, w którym mamy wprowadzenie do całej historii, poznamy lepiej bohaterów, okoliczności. Ale kiedy fabuła rozkręca się nie mogłam się oderwać od lektury, a zakończenie mnie zelektryzowało! Chociaż „Przegląd Końca Świata” to pierwsza część tej historii autorka nie urywa w najciekawszym momencie, a daje nam pewne domknięcie historii, którą z pewnością podejmie część druga.

W ostatnich dniach roku mogę z całą pewnością powiedzieć, że „Przegląd Końca Świata” to dla mnie odkrycie i najbardziej oryginalna książka tego roku. Pod płaszczykiem horroru i zombie mamy tutaj dosyć uniwersalną historię o nas samych.

Polecam!

Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu SQN!

3 komentarze

Filed under Książki

„Złamane wersety” Kamila Shamsie

złamane wersety

 

Wydawnictwo Świat Książki, 2012

Ilość stron: 380

 

 

Przeczytałam tę książkę już kilka dni temu i nie potrafiłam się zdobyć, żeby w końcu napisać coś o niej na blogu. „Złamane wersety” stały się dla mnie książką bardzo osobistą z pewnego powodu, o którym nie chcę mówić publicznie, ale może bez zdradzania tego zdołam wyjaśnić, dlaczego ta powieść tak mnie oczarowała.

Czternaście lat temu matka Aasmaani, Samina, wyszła z domu i nigdy nie wróciła. Ktoś widział, jak kierowała się w stronę morza. Wszyscy uważają, że Samina nie poradziła sobie ze śmiercią Poety, który był miłością jej życia. Jego potwornie zmasakrowane ciało zostało znalezione dwa lata przed zniknięciem Saminy na pustej działce. Wszyscy wierzą w samobójstwo poza Aasmaani, która wciąż czeka na powrót matki. We współczesnym Karaczi Aasmaani wciąż nie może pogodzić się z przeszłością. Zaczyna pracę w telewizji, gdzie do swojego triumfalnego powrotu po piętnastu latach nieobecności na ekranie szykuje się Szinaz Said – przyjaciółka Saminy. Szinaz pokaże Aasmaani list, który zmusi ją do zmierzenia się z przeszłością.

Fabuła tej książki jest świetnie prowadzona. Teraźniejszość przeplatają zdarzenia z przeszłości. Chociaż to Aasamaani jest na pierwszym planie (jest też narratorką), pomału poznajemy wielką historię miłości Saminy i Poety. Historię, która nie jest prosta ani tandetna. Samina ciągle musiała dokonywać wyboru pomiędzy miłością a macierzyństwem i nie każdy pochwalał jej postępowanie. W jednej z retrospekcji Samina mówi do córki, że mimo, iż stała się matką nigdy nie przestanie być kobietą.

W „Złamanych wersetach” mamy nie tylko osobiste dramaty, sporo tutaj też polityki Pakistanu. Nie mogło być inaczej, skoro Samina jest aktywistką walczącą o prawa kobiet, a Poeta jednym swoim wierszem jest w stanie zmienić nastroje społeczne. Shamsie wplotła jednak te wątki polityczne z dużym talentem, ponieważ nigdy nie nużą czytelnika i zawsze mają związek z opowiadaną historią, przez co nigdy nie miałam wrażenia, że siedzę na lekcji historii.

Postaci to duży atut powieści. Paradoksalnie najbardziej nijaka jest główna bohaterka, która w porównaniu do swojej matki, Poety czy nawet młodszej siostry albo macochy wypada niezwykle blado. Jednak im dłużej czytałam, tym bardziej zdawałam sobie sprawę, że tak właśnie miało być. Wiele razy porównywałam Aasmaani to jej buntowniczej matki i złościłam się widząc, jak ta dziewczyna marnuje swój potencjał. Parę osób przywołuje obraz Aasmaani mającej czternaście lat i nie da się uwierzyć, że czternastoletnia i trzydziestoletnia Aasmaani to jedna bohaterka. Ale czy po takich przeżyciach każdy nie zamknąłby się w skorupie i chronił?

„Złamane wersety” to bardzo mądra i dojrzała powieść. Shamsie jest dla mnie mistrzynią budowania pięknych, metaforycznych zdań. Jest coś takiego w jej narracji, co mnie porywa, a nie jest to pierwsza książka tej autorki, którą czytałam. Odebrałam książkę bardzo emocjonalnie i nie potrafiłam powstrzymać łez, kiedy zbliżałam się do zakończenia. A zakończenie jest idealne, bardzo pasujące do całej powieści.

Polecam książkę, bo naprawdę warto! Wiem, że na pewno będę wracać do „Złamanych wersetów”. Urzekła mnie ta powieść 🙂

Za książkę dziękuję wydawnictwu Świat Książki!

Dodaj komentarz

Filed under Książki

„Małe kobietki” Louisa May Alcott

LOGO MG nowe

 

Wydawnictwo mg, 2012

Ilość stron: 299

 

 

Kiedy tylko zobaczyłam w ofercie wydawnictwa mg nowe wydanie „Małych kobietek” wiedziałam, że muszę przeczytać tę książkę. Chyba każdemu tytuł ten obił się o uszy, nawet jeśli nie jako książka to film.

Historia rozpoczyna się kilka dni przed Gwiazdką w latach 60 XIX wieku w Ameryce. Cztery panny March są smutne, ponieważ mają to być dla nich święta bez prezentów, ale szybko wpadają na pomysł, który ma rozweselić ich Boże Narodzenie. Smutek spowodowany jest nie tylko brakiem prezentów, ale również nieobecnością ojca dziewcząt, który zaciągnął się na wojnę secesyjną jako kapelan. Nie tylko panny March mają pomysł na urozmaicenie świąt, ale również ich matka, która proponuje zabawę w pielgrzymów. Zabawa wzięta z ulubionej książki dziewczyn ma im pomóc walczyć z własnymi wadami i słabościami i potrwa cały rok, podczas którego możemy obserwować dziewczęta.

Najmocniejszym punktem powieści są właśnie cztery główne bohaterki. Najstarsza z panien March – Meg powoli wchodzi w wiek kobiecy, jest najbardziej dojrzała z sióstr i stara się być dla nich dobrym przykładem, choć przesadnie dba o swój wygląd i urodę. Jo jest typem chłopczycy, która w przeciwieństwie do starszej siostry nie spieszy się do zostania stateczną panną. Beth to pupilka całej rodziny, jest chorobliwie nieśmiała, ale bardzo dobra i spokojna, dzięki czemu jest ostoją rodziny. Najmłodsza Amy pragnie być wielką damą, jest zarozumiała, ale wszyscy podziwiają jej nienaganne maniery i zachowanie. W rodzinie Marchów brakuje pieniędzy i choć dziewczęta odczuwają to, bo Meg i Jo muszę pracować, wciąż wpadają na nowe pomysły jak pomimo braku środków urozmaicić sobie życie. Dziewczęta tryskają optymizmem i zarażają nim nawet sąsiadującego z nimi bogatego chłopca w wieku Jo – Lauriego i jego tajemniczego dziadka.

Książka jest ciepła i pełna uroku. Bohaterki różnią się od siebie i mają swoje wady, co pozwala się z nimi utożsamiać. Ich życiu daleko do sielanki, ale panny March nie tracą humoru, nawet kiedy jest bardzo źle. Zaletą tej powieści jest też to, że każdy rozdział daje nam nową historię, często skupia się bardziej tylko na jednej z dziewcząt, ale żadna nie jest pominięta. Siostry mają mnóstwo pomysłów i przygód w ciągu całego roku, nie wszystkie są przyjemne, ale z każdej potrafią wyciągnąć wniosek.

Książka urzekła mnie swoim ciepłem i urokiem czterech bohaterek. Pomimo tylu lat opowieść nie straciła na swojej aktualności i wciąż możemy wyciągnąć własne lekcje na postawie przeżyć Meg, Jo, Beth i Amy. Myślę, że to idealna około świąteczna lektura, która jest równie dobra dla starszych jak i młodszych czytelniczek i czytelników, bo chociaż paniom bardziej przypadnie do gustu ta powieść i do nich głównie jest kierowana, to panowie również mogą tu znaleźć coś dla siebie 🙂

Polecam! Mnie „Małe kobietki” urzekły i z radością zauważyłam, że istnieje kontynuacja.

Za książkę dziękuję wydawnictwu mg!

3 komentarze

Filed under Książki

„Teatr cieni” Orson Scott Card

teatr cieni

 

Wydawnictwo Prószyński i S-ka, 2003

Ilość stron: 303

 

 

Powoli kończę moje czytelnicze spotkanie z serią o Enderze i trochę mi z tego powodu smutno, bo to naprawdę dobra seria książek. „Teatr cieni” to kontynuacja losów Groszka. Akcja dzieje się niemal bezpośrednio po „Cieniu Hegemona”, a bohaterowie już nie są dzieciakami z pierwszego tomu – dorośli i muszą podejmować poważne decyzje w sprawie swojego własnego życia (nie tylko ratują wszechświat albo Ziemię).

Jak zawsze w przypadku kolejnego tomu serii daruję sobie opis fabuły, żeby nikomu nie popsuć lektury poprzednich części. Wydarzenia cały czas rozgrywane są na Ziemi i sytuacja polityczna jaką stworzył Card zaskoczyła mnie, bo podobny scenariusz jest prawdopodobny. Ale w tym tomie trochę mniej mamy wojny i polityki, a więcej samego Groszka, który musi zmagać się z tajemnicą swojego pochodzenia i wpływem pewnej kobiety. Oczywiście największy wróg Groszka nie próżnuje w tym czasie i tka sieć, w którą chce złapać chłopaka.

Plusem jest to, że bohaterowie nie są już dziećmi. Ich wiek nie jest sprecyzowany, a przynajmniej ja tego nie wychwyciłam, cały czas są bardzo młodzi, ale zmienia się ich perspektywa. Bardzo dobrze czytało mi się „Teatr cieni”, chociaż uważam, że książka jest słabsza niż 2 poprzednie z „Sagi Cienia”. Tym tomem Card stworzył sobie idealne warunki pod 4 część, bo już po przeczytaniu zakończenia do pewnego stopnia wiem, czego się spodziewać w kontynuacji.

Na pewno nie jest to najlepsza książka tej serii, ale warto dać jej szansę, bo nie nudzi tak bardzo jak „Ksenocyd”.

5 komentarzy

Filed under Książki

„Pep Guardiola. Oczami innych” Jordi Pons

pep

 

Wydawnictwo SQN, 2012

Ilość stron: 287

 

 

Jakiś czas temu w księgarniach ukazały się dwie książki o życiu Pepa Guardioli i nie mogłam się powstrzymać, żeby nie poznać „od kuchni” trenera mojego ukochanego klubu. Pierwsza w nich to typowa biografia, natomiast o drugiej za chwilę napiszę nieco więcej, bo miałam okazję ją przeczytać. Zdecydowałam się na „… oczami innych”, ponieważ obawiałam się, że biografia może mnie znudzić, a jak najlepiej poznać kogoś, jeśli nie przez zdanie osób z tym kimś związanych.

„Pep Guardiola oczami innych” to zbiór wypowiedzi ludzi w różny sposób związanych z Guardiolą. Są tu wywiady z piłkarzami (zarówno kolegami z drużyn, jak i piłkarzy, których Pep trenował w Barcelonie), trenerami, sztabem FC Barcelony, rodziną, przyjaciółmi. Autor oddaje głos różnym ludziom, aby opowiedzieli parę słów o tym niezwykłym człowieku, jednak Jordi Pons sam sporo komentuję, dodaje swoje myśli do słów osób, z którymi miał okazję porozmawiać. Oczywiście w tekście wyraźnie jest zaznaczone, gdzie jest cytat, a gdzie komentarz autora. To dość ciekawy zabieg, bo dzięki niemu mamy okazję nie tylko posłuchać mówiących, ale też na nich popatrzeć, bo Pons opisuje w jakich okolicznościach doszło do rozmowy, jak zachowywał się jego rozmówca.

Książka jest bardzo ciekawa i wyłania się z niej obraz niesamowitego człowieka, który doszedł do wszystkiego ciężką pracą. Wiele tutaj mowy o wartościach Guardioli, które ceni w życiu i które wpajał jako trener. Oczywiście niewiele się tutaj mówi o wadach Pepa, bo nikt nie zdobył się, żeby mówić o nim źle, ale między wierszami da się odczytać, że Guardiola nie jest idealny. Momentami żałowałam, że autor nie zarysowuje tego trochę mocniej, ponieważ to nadaje wiarygodności i zwykłego człowieczeństwa do postaci Guardioli.

Żeby zrozumieć wszystko, na co powołują się rozmówcy Ponsa warto jednak wiedzieć coś więcej nie tylko o okresie, jaki Pep spędził jako trener w Barcelonie, ale również o jego karierze piłkarskiej. Wiele wydarzeń jest komentowanych przez autora, ale myślę, że lepiej znać szerszy kontekst niż tylko krótkie wyjaśnienia, jakich udziela Ponos. Dobrym pomysłem jest przeczytać najpierw biografię , a dopiero później „… oczami innych”.

Po lekturze tej książki wiem jedno – kariera Pepa Guardioli w FC Barcelonie jeszcze się nie skończyła. Wiele osób wyraża zdanie, że Pep jeszcze wróci do klubu, ale na innym stanowisku. Czas pokaże! Polecam książkę fanom FC Barcelony! Obowiązkowa pozycja 🙂

Za książkę dziękuję wydawnictwu SQN!

2 komentarze

Filed under Książki