„Małe kobietki” Louisa May Alcott

LOGO MG nowe

 

Wydawnictwo mg, 2012

Ilość stron: 299

 

 

Kiedy tylko zobaczyłam w ofercie wydawnictwa mg nowe wydanie „Małych kobietek” wiedziałam, że muszę przeczytać tę książkę. Chyba każdemu tytuł ten obił się o uszy, nawet jeśli nie jako książka to film.

Historia rozpoczyna się kilka dni przed Gwiazdką w latach 60 XIX wieku w Ameryce. Cztery panny March są smutne, ponieważ mają to być dla nich święta bez prezentów, ale szybko wpadają na pomysł, który ma rozweselić ich Boże Narodzenie. Smutek spowodowany jest nie tylko brakiem prezentów, ale również nieobecnością ojca dziewcząt, który zaciągnął się na wojnę secesyjną jako kapelan. Nie tylko panny March mają pomysł na urozmaicenie świąt, ale również ich matka, która proponuje zabawę w pielgrzymów. Zabawa wzięta z ulubionej książki dziewczyn ma im pomóc walczyć z własnymi wadami i słabościami i potrwa cały rok, podczas którego możemy obserwować dziewczęta.

Najmocniejszym punktem powieści są właśnie cztery główne bohaterki. Najstarsza z panien March – Meg powoli wchodzi w wiek kobiecy, jest najbardziej dojrzała z sióstr i stara się być dla nich dobrym przykładem, choć przesadnie dba o swój wygląd i urodę. Jo jest typem chłopczycy, która w przeciwieństwie do starszej siostry nie spieszy się do zostania stateczną panną. Beth to pupilka całej rodziny, jest chorobliwie nieśmiała, ale bardzo dobra i spokojna, dzięki czemu jest ostoją rodziny. Najmłodsza Amy pragnie być wielką damą, jest zarozumiała, ale wszyscy podziwiają jej nienaganne maniery i zachowanie. W rodzinie Marchów brakuje pieniędzy i choć dziewczęta odczuwają to, bo Meg i Jo muszę pracować, wciąż wpadają na nowe pomysły jak pomimo braku środków urozmaicić sobie życie. Dziewczęta tryskają optymizmem i zarażają nim nawet sąsiadującego z nimi bogatego chłopca w wieku Jo – Lauriego i jego tajemniczego dziadka.

Książka jest ciepła i pełna uroku. Bohaterki różnią się od siebie i mają swoje wady, co pozwala się z nimi utożsamiać. Ich życiu daleko do sielanki, ale panny March nie tracą humoru, nawet kiedy jest bardzo źle. Zaletą tej powieści jest też to, że każdy rozdział daje nam nową historię, często skupia się bardziej tylko na jednej z dziewcząt, ale żadna nie jest pominięta. Siostry mają mnóstwo pomysłów i przygód w ciągu całego roku, nie wszystkie są przyjemne, ale z każdej potrafią wyciągnąć wniosek.

Książka urzekła mnie swoim ciepłem i urokiem czterech bohaterek. Pomimo tylu lat opowieść nie straciła na swojej aktualności i wciąż możemy wyciągnąć własne lekcje na postawie przeżyć Meg, Jo, Beth i Amy. Myślę, że to idealna około świąteczna lektura, która jest równie dobra dla starszych jak i młodszych czytelniczek i czytelników, bo chociaż paniom bardziej przypadnie do gustu ta powieść i do nich głównie jest kierowana, to panowie również mogą tu znaleźć coś dla siebie 🙂

Polecam! Mnie „Małe kobietki” urzekły i z radością zauważyłam, że istnieje kontynuacja.

Za książkę dziękuję wydawnictwu mg!

Advertisements

3 komentarze

Filed under Książki

3 responses to “„Małe kobietki” Louisa May Alcott

  1. Też mi się podobało 🙂 To taka ciepa powiesc o dorastaniu. Fajnie, ze mozna sie tez troche dowiedziec o zabawach, w ktorych brala udzial mlodziez w tamtych czasach 🙂

  2. Dosiak

    Mam w planach, bardzo mnie ucieszyło wznowienie tej powieści 🙂

  3. Joey z „Przyjaciół” przeczytał, więc i ja planuję.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s