„Złamane wersety” Kamila Shamsie

złamane wersety

 

Wydawnictwo Świat Książki, 2012

Ilość stron: 380

 

 

Przeczytałam tę książkę już kilka dni temu i nie potrafiłam się zdobyć, żeby w końcu napisać coś o niej na blogu. „Złamane wersety” stały się dla mnie książką bardzo osobistą z pewnego powodu, o którym nie chcę mówić publicznie, ale może bez zdradzania tego zdołam wyjaśnić, dlaczego ta powieść tak mnie oczarowała.

Czternaście lat temu matka Aasmaani, Samina, wyszła z domu i nigdy nie wróciła. Ktoś widział, jak kierowała się w stronę morza. Wszyscy uważają, że Samina nie poradziła sobie ze śmiercią Poety, który był miłością jej życia. Jego potwornie zmasakrowane ciało zostało znalezione dwa lata przed zniknięciem Saminy na pustej działce. Wszyscy wierzą w samobójstwo poza Aasmaani, która wciąż czeka na powrót matki. We współczesnym Karaczi Aasmaani wciąż nie może pogodzić się z przeszłością. Zaczyna pracę w telewizji, gdzie do swojego triumfalnego powrotu po piętnastu latach nieobecności na ekranie szykuje się Szinaz Said – przyjaciółka Saminy. Szinaz pokaże Aasmaani list, który zmusi ją do zmierzenia się z przeszłością.

Fabuła tej książki jest świetnie prowadzona. Teraźniejszość przeplatają zdarzenia z przeszłości. Chociaż to Aasamaani jest na pierwszym planie (jest też narratorką), pomału poznajemy wielką historię miłości Saminy i Poety. Historię, która nie jest prosta ani tandetna. Samina ciągle musiała dokonywać wyboru pomiędzy miłością a macierzyństwem i nie każdy pochwalał jej postępowanie. W jednej z retrospekcji Samina mówi do córki, że mimo, iż stała się matką nigdy nie przestanie być kobietą.

W „Złamanych wersetach” mamy nie tylko osobiste dramaty, sporo tutaj też polityki Pakistanu. Nie mogło być inaczej, skoro Samina jest aktywistką walczącą o prawa kobiet, a Poeta jednym swoim wierszem jest w stanie zmienić nastroje społeczne. Shamsie wplotła jednak te wątki polityczne z dużym talentem, ponieważ nigdy nie nużą czytelnika i zawsze mają związek z opowiadaną historią, przez co nigdy nie miałam wrażenia, że siedzę na lekcji historii.

Postaci to duży atut powieści. Paradoksalnie najbardziej nijaka jest główna bohaterka, która w porównaniu do swojej matki, Poety czy nawet młodszej siostry albo macochy wypada niezwykle blado. Jednak im dłużej czytałam, tym bardziej zdawałam sobie sprawę, że tak właśnie miało być. Wiele razy porównywałam Aasmaani to jej buntowniczej matki i złościłam się widząc, jak ta dziewczyna marnuje swój potencjał. Parę osób przywołuje obraz Aasmaani mającej czternaście lat i nie da się uwierzyć, że czternastoletnia i trzydziestoletnia Aasmaani to jedna bohaterka. Ale czy po takich przeżyciach każdy nie zamknąłby się w skorupie i chronił?

„Złamane wersety” to bardzo mądra i dojrzała powieść. Shamsie jest dla mnie mistrzynią budowania pięknych, metaforycznych zdań. Jest coś takiego w jej narracji, co mnie porywa, a nie jest to pierwsza książka tej autorki, którą czytałam. Odebrałam książkę bardzo emocjonalnie i nie potrafiłam powstrzymać łez, kiedy zbliżałam się do zakończenia. A zakończenie jest idealne, bardzo pasujące do całej powieści.

Polecam książkę, bo naprawdę warto! Wiem, że na pewno będę wracać do „Złamanych wersetów”. Urzekła mnie ta powieść 🙂

Za książkę dziękuję wydawnictwu Świat Książki!

Reklamy

Dodaj komentarz

Filed under Książki

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s