Monthly Archives: Luty 2013

„Recepta na miłość” Barbara O’Neal

recepta na miłość

Wydawnictwo Literackie, 2013

Ilość stron: 522

 

 

 

Coraz więcej na rynku wydawniczym książek przeznaczonych dla kobiet, które poza fabułą obyczajową i wątkiem romansowym mają przepisy na różne potrawy. Szczerze mówiąc bardzo mi się ten trend podoba, bo uwielbiam gotować i powieści, które poruszają tę tematykę są mi bliskie. Taką książką jest właśnie „Recepta na miłość”.

Ramona ma czterdzieści lat, prowadzi piekarnię i uważa, że to właśnie chleb uratował jej życie. Mając piętnaście lat Ramona zaszła w ciążę, a matka wysłała ją do ciotki Poppy. Ciotka chcąc dotrzeć do zagubionej nastolatki pokazała jej to, co umiała najlepiej – jak piec chleb, robić zakwas. Ramona myślała, że był to najtrudniejszy okres w jej życiu, ale nagle wszystko idzie nie tak jak powinno. Jej piekarnia ma poważne długi i kobieta może stracić nawet dom, córka Ramony – Sophia spodziewa się pierwszego dziecka, a jej mąż zostaje poważnie ranny w Afganistanie. Jakby tego było mało ktoś musi zająć się trzynastoletnią Katie – pasierbicą Sophii, której matka nie jest w stanie zająć się odpowiednio córką. Chcąc ulżyć córce choć trochę Ramona oferuje, że zaopiekuje się zagubioną nastolatką, która kogoś jej przypomina.

„Recepta na miłość” to niezwykle ciepła książka, która od pierwszej strony porwała mnie. Nie mogłam oderwać się od historii i bardzo podobała mi się wstawka z opisem piętnastoletniej Ramony – dało to pełniejszy obraz bohaterki. Nie jest to cukierkowa opowieść, gdzie bohaterce wszystko się udaje. Ba, tutaj możemy nawet różnie ocenić tę bohaterkę, bo nie wszystko, co robi jest „właściwe”. Jest świetna scena gdzieś pod koniec, kiedy Ramona rozmawia z siostrą i słyszy kilka gorzkich słów pod swoim adresem, które dały do myślenia również mnie, jako czytelnikowi i wcale tak daleko nie odbiegały od prawdy. Postać Ramony tylko na tym zyskuje, bo nie jest czarno-białą bohaterką, może budzić naprawdę różne emocje. Świetnie opisane są również jej relacje z Katie, które do łatwych nie należą.

No i chleb… Czytając o pieczeniu chleba i robieniu zakwasu zamarzył mi się domowy chleb, bo jest to opisane tak pięknym językiem, że aż czuć zapachy z piekarni Ramony. Swoje marzenia urzeczywistniłam (tak połowicznie) i wykorzystałam przepis na prostą bagietkę z książki – wyszła perfekcyjnie 🙂 I myślę, że moja przygoda z domowym chlebem jeszcze się nie skończyła – na pewno wykorzystam kilka porad z książki 🙂

Oczywiście jak w tego typu powieściach bywa nie zabraknie romansu, który jednak był uroczy i logicznie wypływał z fabuły. No, parę rzeczy przy okazji tego romansu mi zgrzytało, ale to drobnostki, które nie zaważyły na moim odbiorze książki. Nie chcę jednak pisać, co konkretnie mi zgrzytało, bo zdradziłabym zbyt dużo z fabuły.

„Recepta na miłość” to urzekająca powieść, która z pewnością skradnie wam kilka wieczorów. Polecam – ta książka naprawdę pozwoliła mi się odprężyć 🙂

Za książkę dziękuję wydawnictwu Literackiemu!

1 komentarz

Filed under Książki

„Aleksander i Alestria” Shan Sa

aleksander-i-alestria

Wydawnictwo Muza, 2008

Ilość stron: 293

Czytałam tę książkę na raty, bo inaczej nie potrafiłam. W zasadzie nawet chciałam zakończyć w połowie, ale byłam jednak ciekawa, w jaki sposób autorka zakończy tę historię.

W pierwszej części poznajemy dzieciństwo i młodość Aleksandra Macedońskiego. Przebierany przez matkę za dziewczynkę jest prześladowany przez ojca tyrana. Losy Aleksandra są oczywiście fabularyzowane, chociaż główne punkty trzymają się historii – jego nauczycielem był Arystoteles, podbił Grecję. Zaś Alestria to wojownicza królowa Amazonek, która żyje wolna niczym ptak na stepach. Tych dwoje oczywiście musi się ze sobą spotkać (przeznaczenie) i pokochają się. Okładka informuje, że to „historia miłości triumfującej, absolutnej”.

Nie będę owijać w bawełnę. Nie podobała mi się ta książka. I to bardzo. Nie kupiłam ani postaci Aleksandra, który w moim odczuciu był zadufanym w sobie… wiecie kim. Zaś Alestria była bardzo niespójną postacią. Nie rozumiem, jak ta wojowniczka, która gardziła słabością, mogła pozwolić zamknąć się w złotej klatce. Wiem, że wyjaśnieniem miała być miłość, ale to w jaki sposób Shan Sa pokazała uczucie Aleksandra i królowej Amazonek absolutnie mnie nie przekonało. Poza tym zaborczy i zazdrosny Aleksander jakoś średnio pasował mi na czułego kochanka.

Do tego fabuła jest nudna w wielu momentach. Dobrze czyta się początek, chociaż pokazanie w taki sposób młodości Aleksandra trochę mnie zniesmaczyło, a mało rzeczy potrafi to sprawić. Jednak od momentu spotkania kochanków powieść robi się coraz gorsza i coraz bardziej nudna. Opisy przemarszu wojsk i podróży przez stepy doprowadzały mnie do szaleństwa, szczególnie że wcześniejsza część książka była znacznie bardziej dynamiczna i o wiele więcej się tam działo.

Nie znajduję w tej książce nic, co sprawiłoby, żebym ją komuś poleciła. Dlatego odradzam czytania „Aleksandra i Alestrii”!

1 komentarz

Filed under Książki

„Czarnoksiężnik z Archipelagu” Ursula K. Le Guin

czarnoksieznik-z-archipelagu-b-iext3828793

Wydawnictwo Prószyński i S-ka

Ilość stron: 236

I tom serii Ziemiomorze

 

 

Po kiepskim „Pałacu Północy” musiałam sięgnąć po jakąś książkę, która na pewno mnie nie rozczaruje. Wybrałam 1 tom serii Ursuli Le Guin, o której słyszałam masę pozytywnych rzeczy, a nigdy nie miałam okazji niczego przeczytać. Może nie powinnam o tym głośno mówić, bo w końcu lubię fantastykę, a „Ziemiomorze” uznawane jest przez wielu krytyków i czytelników za jedną z lepszych serii fantasy. Błąd już naprawiłam i nie jestem zawiedziona.

Głównym bohaterem powieści jest Krogulec – młody chłopak z talentem magicznym. Pierwszy tom skupia się na naukach, jakie pobiera chłopak, aby stać się czarnoksiężnikiem i jego dorastaniu. Krogulec musi nauczyć się, że sztuką jest mieć moc i korzystać z niej rozsądnie, aby nie naruszyć równowagi. Jest to bardzo trudna nauka dla nastoletniego chłopaka, który słuchał historii o potężnych magach.

Fabułę tej książki da się bardzo szybko streścić, ale zdradzi się wtedy zbyt wiele, dlatego zdecydowałam się tylko na tych kilka zdań opisu. „Czarnoksiężnik z Archipelagu” nie funduje nam wiekopomnej historii na miarę „Władcy Pierścieni”, ale posiada ogromny urok, któremu z łatwością się poddałam. Krogulec jest młodym chłopakiem, który dorasta i dojrzewa na kartach powieści i najtrafniejszym opisem fabuły jest powiedzenie, że to książka o nim, o formowaniu się jego osobowości, o trudnej drodze, jaką musi pokonać, aby stać się dojrzałym i mądrym człowiekiem. Nauki i porady, które na swojej drodze dostaje Krogulec są naprawdę uniwersalne. Jest to też powieść o tym, jak pogodzić się z myślą o śmierci.

Książka ma wielki urok i świetnie się ją czyta. Akcja rozgrywa się dynamicznie, dużo się dzieje na naszych oczach. Z początku czułam, że wszystko dzieje się zbyt szybko, ale doceniłam taką narrację, bo nie pozwalała mi się nudzić ani przez moment. Polubiłam głównego bohatera, który naprawdę potrafił mnie zdenerwować swoim lekkomyślnym zachowaniem, ale to czyniło go tylko bardziej wiarygodnym w moich oczach.

Wiem, że jeszcze wrócę do Ziemiomorza 🙂 Polecam!

3 komentarze

Filed under Książki