Monthly Archives: Marzec 2013

„Córka wiedźmy” Paula Brackston

córka

Wydawnictwo Bellona, 2013

Ilość stron: 432

 

 

Powieść Pauli Brackston zaintrygowała mnie opisem. Czarownica, która przeżyła ponad 300 lat i chodziła po świecie poprzez różne epoki, musiała mnie zainteresować. Któż z nas nie lubi magii? Książka mnie nie rozczarowała.

Elizabeth Ann Hawksmith mając trzysta osiemdziesiąt cztery lata, przybywa w 2007 roku do Wierzbowej Zagrody. Ma to być jej kolejne miejsce zamieszkania, kolejne schronienie.  Bess, Eliza, Elise, Elizabeth przez lata bohaterka używała wszystkich tych imion i każde ma swoją historię. Bess – niewinna dziewczyna, która odkryła magię, Eliza – lekarka w wiktoriańskiej Anglii, Elise – pielęgniarka na froncie i Elizabeth – zielarka, która sprzedaje swoje olejki na targu. Elizabeth opowie te historie nastoletniej Tegan, z którą połączy ją silna więź po wielu latach unikania ludzi w obawie przed zagrożeniem. Historię wielkiej miłości, magii, niebezpieczeństwa.

Bardzo podobała mi się powieść Pauli Brackston. Ma niewątpliwie wiele zalet. Największą jest chyba fakt, że fabuła toczy się podczas zmieniającej się Historii i widzimy główną bohaterkę, która stara się dopasować do czasów historycznych i pomagać jak tylko potrafi. Elizabeth nie urodziła się wiedźmą, a sposób w jaki zdobyła swoją magiczną moc być może nie jest oryginalny, ale spodobał mi się i pasował do tej opowieści. Sam sposób opisywania magii przypadł mi do gustu. Autorka sporo zaczerpnęła z ludowych wierzeń i pokazała, że taka moc niesie też ze sobą wielkie niebezpieczeństwo.

Książka rozpoczyna się w czasach nam współczesnych i poznajemy całą historię poprzez dziennik, który prowadzi Elizabeth i historie, które opowiada Tegan. Dzięki temu opowieść może skakać poprzez Historię. Z jednej strony to dobry zabieg, bo nie czułam się znużona czytając dokładnie o trzystu latach życia Elizabeth, ale z drugiej strony wciąż jestem ciekawa, co się z nią działo pomiędzy tymi historiami, ponieważ wykreowało to wiele białych plam w opowieści. Nie jest to wada tej książki, bo dzięki temu akcja jest o wiele żywsza i objętość książki nie rozrosła się do ogromnych rozmiarów.

Powieść czyta się szybko, są momenty gdzie czyta się ją z wypiekami na twarzy. Bardzo lubię powieści historyczne z elementami fantasy, a „Córka wiedźmy” jest jednym z lepszych przykładów takiej książki. Obecny jest również romans, ale wątek choć niezwykle istotny jest dość krótki. Powieść kojarzyła mi się momentami z „Elyrią”, ale jest od niej lepsza. W „Elyrii” bardzo podobał mi się wątek miłosny, ale całościowo fabuła przedstawia się o wiele lepiej w „Córce…”.

Polecam! Za książkę dziękuję wydawnictwu Bellona!

Reklamy

6 Komentarzy

Filed under Książki

„Hart of Dixie” („Doktor Hart”)

hart

 

Serial TV, 2011

 

 

 

Przyznałam, że mało czytam w tym miesiącu, dlatego postanowiłam napisać o kolejnej rzeczy, która od wczoraj odciąga mnie od książek. Mianowicie o kolejnym z tysiące seriali, jakie oglądam. Przypadkiem włączyłam wczoraj odcinek „Hart of Dixie” i jednego dnia obejrzałam 9 odcinków – aż wstyd się przyznawać.

Doktor Zoe Hart (Rachel Bilson) mieszka w Nowym Jorku i stara się o stypendium, aby zostać kardiochirurgiem – jak jej ojciec. Niestety jej ciężka praca idzie na marne i nie dostaje stypendium, ponieważ widzi tylko przypadki medyczne, a nie widzi ludzi za nimi. Jednak lekarz prowadzący obiecuje, że w kolejnym roku to ona będzie stypendystką, jeśli przez rok będzie pracować jako internistka. Zoe zmuszona jest wyjechać z Nowego Jorku do małego miasteczka w Alabamie – Bluebell, gdzie od dawna zaprasza ją na praktykę doktor Wilkes – dziwny mężczyzna, który zaoferował jej pracę podczas rozdania dyplomów i od tamtego czasu wysyła pocztówki wciąż ponawiając ofertę. Sprawy komplikują się, kiedy okazuje się, że Harley Wilkes nie żyje, ale przepisał Zoe połowę praktyki, a jej nowy wspólnik doktor Breeland wcale nie jest tym zachwycony.

Serial koncentruje się wokół Zoe Hart, która stara się poukładać sobie życie w małym miasteczku na południu Ameryki. Nie jest to jednak łatwe, ponieważ tak mała i skupiona wokół siebie wspólnota ludzi nie dopuszcza nikogo nowego zbyt szybko do siebie. Sprawy nie ułatwia fakt, że Zoe jest z Nowego Jorku i zupełnie nie jest przyzwyczajona do życia w tak małym mieście i wciąż dziwią ją zwyczaje i zachowanie mieszkańców.

Postacią, którą uwielbiam, jest Lemon Breeland – córka doktora, który musi dzielić praktykę z Zoe. Lemon nie zamierza ułatwiać życia młodej pani doktor, szczególnie że czuje się zagrożona ze strony Hart, która sprawia, że narzeczonemu Lemon przypominają się dobre czasy, kiedy mieszkał w Nowym Jorku. Na początku Lemon zachowuje się jak wredna dziewczyna z liceum, ale z czasem postać Lemon staje się naprawdę świetną bohaterką. To znaczy – cały czas jest wredna i utrudnia życie Zoe, ale z odcinka na odcinek Lemon jest coraz lepiej charakteryzowana i jest chyba najbardziej charakterystyczną postacią tego serialu.

Bardzo polecam „Hart of Dixie”! To naprawdę wciągający, ciepły serial, który chociaż wykorzystuje sporo oklepanych motywów, nie jest głupiutki ani cukierkowy. Poza tym twórcom udało się stworzyć genialny małomiasteczkowy klimat, który jednocześnie przeraża i fascynuje, bo z jednej strony mam starsze panie, które obgadują wszystkich na ławce, a plotki w społeczności szerzą się niczym zaraza, zaś z drugiej to sąsiedzi, którzy pomagają sobie w najtrudniejszych momentach życia i wspierają się nawzajem w ciężkich czasach.

2 Komentarze

Filed under Filmy

„Skąpiec” Molier

skąpiec

 

 

 

Właśnie skończyłam praktyki w gimnazjum i przyznaję, że kompletnie nie czytałam przez ten czas. Wracałam do domu tak zmęczona, że potrzebowałam mniej wymagających rozrywek. Zostałam jednak zmuszona do sięgnięcia po „Skąpca” Moliera, ponieważ moja opiekunka poprosiła, abym poprowadziła zajęcia dotyczące lektury w klasach 3. A co do samych praktyk muszę przyznać, że jestem miło zaskoczona, bo pracowało mi się o wiele lepiej z gimnazjalistami niż z uczniami szkoły podstawowej.

„Skąpiec” ma bardzo prostą fabułę, choć ciężko połapać się w relacjach bohaterów na początku. Tytułowy Skąpiec to Harpagon – sześćdziesięcioletni wdowiec, którego największą miłością są pieniądze. Główny bohater jest przedstawiony karykaturalnie jak to u Moliera, a ważnym wątkiem jest miłość. Dzieci Harpagona – Eliza i Kleant są zakochani, ale nie mogą sprzeciwić się woli ojca, który bardziej dba o zrobienie dobrego interesu na ślubach dzieci niż ich szczęściu. Sprawy komplikują się jeszcze bardziej, kiedy okazuje się, że nasz tytułowy Skąpiec pragnie ponownie wziąć ślub z wybranką swojego syna – Marianną.

Pomimo tylu lat „Skąpca” wciąż czyta się dobrze. Jest wiele sytuacji, które wywoływało mój śmiech, a i przesłanie jest nadal aktualne, bo cecha którą piętnuje Molier jest obecna i dzisiaj. Chętnie obejrzałabym „Skąpca” na scenie teatralnej, ale zamiast tego dopełniłam obraz oglądając film pod tym samym tytułem z Louisem de Funesem, który jest obłędny w roli Harpagona.

Jeśli ktoś nie zna „Skąpca” polecam zarówno komedię Moliera jak i film, a już najmocniej polecam wybranie się do teatru na sztukę 🙂

Dostałam kilka książek do recenzji, więc spodziewajcie się wkrótce kolejnych recenzji! I mam jeszcze zamiar ruszyć z nowym działem na blogu – zobaczycie 😉

Dodaj komentarz

Filed under Książki