Monthly Archives: Lipiec 2013

„Upalne lato Kaliny” Katarzyna Zyskowska-Ignaciak

LOGO MG nowe

Wydawnictwo mg, 2013

Ilość stron: 276

 

 

 

 

W zeszłe wakacje zachwycałam się „Upalnym latem Marianny”, ale musiałam czekać aż rok, żeby poznać dalsze losy bohaterki oraz (jak się okazało) jej córki, bo „Upalne lato Kaliny” to odrębna powieść, która domyka losy Marianny i nawiązuje wątkami do tamtej książki, ale stanowi odrębną całość.

Kalina jest zagubioną, młodą kobietą, która wciąż zmaga się z demonami swojego dzieciństwa. Zmienne nastroje matki oraz oziębłość ojca nie były idealnym domem dla małej dziewczynki, która potrzebowała miłości. Dorosła Kalina wciąż nie może odnaleźć się w świecie, chociaż sama jest już żoną i matką. Chce odwlec pełne wejście w te role wakacjami w Zakopanem. Tam kobieta pozna Macieja i odkryje rodzinne tajemnice, dzięki czemu uporządkuje swoje życie i rozliczy się sama ze sobą.

Było warto tyle czekać na tę książkę. Autorka nie zawiodła mnie ani dalszymi losami Marianny, ani historią jej córki. Kalina jest inna niż matka, nie jest również nastolatką, a młodą kobietą po studiach. Jest zamknięta w sobie, niepewna, a jednak równie silna i inteligentna jak Marianna, chociaż nie jest ani tak naiwna, ani gwałtowna. Nie mogłam się doczekać, aż dowiem się, co się stało z Marianną, ale historia Kaliny zainteresowała mnie równie mocno.

Ciężko napisać recenzję tak dobrej książki, która wyzwoliła we mnie tyle emocji. Chociaż Marianna popełniła tyle błędów, szczególnie względem córki nie potrafiłam w pełni jej za to obwinić. Było mi strasznie żal Kaliny, która zamiast wyjść z domu rodzinnego silna i zadziorna niczym jej matka za młodu, zamknęła się w swojej skorupie i bała, że znów ktoś ją skrzywdzi. Zyskowska-Ignaciak pokazuje, że prawda wyzwala, bo dopiero w konfrontacji z prawdą Kalina jest w stanie pogodzić się ze sobą, swoją przeszłością i spojrzeć w przyszłość. Książka jest bardzo smutna i melancholijna, opisana pięknym, niemal poetyckim językiem.

Podobnie jak w przypadku „Upalnego lata Marianny” autorka sięga po trudne tematy i opisuje je z wielkim wyczuciem. Wybór Zakopanego na miejsce akcji to strzał w dziesiątkę. Poprzednio byłam oczarowana mazurską wsią, a teraz górskimi szlakami. Wielkim plusem są też realia historyczne, po których prowadzi nas historia Marianny. Jednym z momentów, który najbardziej mną wstrząsnął, to reakcja dziadka Kaliny na nowe władze i wywłaszczenie ich majątku.

Poprzednio bardzo chwaliłam zakończenie, jednak w „Upalnym lecie Kaliny” zakończenie nie przypadło mi do gustu tak bardzo. Jest dobre, ale zbyt oklepane. Jednak pozostawia czytelnika w podobnym zawieszeniu jak w przypadku „Upalnego lata Marianny”, bo właściwie nie wiadomo, co stało się dalej w momencie, w którym bardzo chcemy wiedzieć. Autorka ma naprawdę świetny pomysł na tę serię – wybór jednego lata, które możemy śledzić razem z bohaterkami. Naprawdę warto sięgnąć po powieść i dać się ponieść tej historii, bo nie jest to zwykła książka obyczajowa, a piękna i mądra opowieść. A ja mam nadzieję, że na tym seria się nie skończy i czekam niecierpliwie na „Upalne lato Gabrieli” 😉

Za książkę dziękuję wydawnictwu mg!

Reklamy

4 Komentarze

Filed under Książki

„Jedz, co chcesz. Sąd na polskimi stołami” Krystyna Naszkowska

jedz co chcesz

 

Wydawnictwo Agora, 2013

Ilość stron: 157

 

 

 

Temat zdrowego odżywiana jest ostatnio bardzo popularny i nie ukrywam, że bardzo mnie interesuje. Kocham jeść, ale jeść dobrze, dlatego zbilansowana dieta do mnie przemawia, ponieważ pozwala mi utrzymać figurę i nie odmawiać sobie wiele, a przy tym wiem, że jem zdrowo.

Książka podzielona jest na krótkie rozdziały, z których każdy poświęcony jest innej żywności. Mamy między innymi sąd na jajkami, masłem, mlekiem, mięsem i kilka pomniejszych rozdziałów z informacjami, co jest zdrowsze kawa czy herbata, wino czy piwo. Autorka swój sąd nad stołem przeprowadza rozmawiając z naukowcami i specjalistami od spraw żywienia, którzy są ekspertami w swojej dziedzinie.

Muszę przyznać, że chociaż interesuję się tematem to książka pozwoliła mi uporządkować kilka kwestii np. dotyczących jajek, o których słychać bardzo sprzeczne komunikaty, a pan profesor Trziszka, z którym rozmawia autorka, skutecznie przekonał mnie, że nie ma się czego bać i trzeba jeść dużo jajek. „Jedz, co chcesz” czyta się naprawdę dobrze i szybko. Wszystkie informacje są uporządkowane, rozmówcy dobrani z namysłem. Kilka rozmów (jak ta o jajkach) zmieniła moje menu, z czego śmiał się mój mąż, wielki fan jajek.

Czasem podchodziłam sceptycznie do tego, co właśnie czytam, bo podejmowane są również bardziej kontrowersyjne tematy jak GMO. Jednak pan, który opowiada o GMO i przekonuje, że nie ma się, czego obawiać, przekonał mnie do swoich racji. Podobało mi się również, że nikt nie daje jednej złotej rady na temat jak i ile jeść, bo każda dieta powinna być indywidualne dobrana do potrzeb danej osoby. Nie lubię, kiedy ktoś mówi, że powinniśmy jeść tyle i tyle tego, bo to bzdura. Każdy z nas ma inną budowę, inny styl życia i nie ma jednej uniwersalnej diety.

Jeśli jesteście ciekawi, jak jeść zdrowo i bez popadania w paranoję to polecam!

Za książkę dziękuję wydawnictwu Agora!

Dodaj komentarz

Filed under Książki

„Igrzyska śmierci” Suzanne Collins

igrzyska_smierci

Wydawnictwo Media Rodzina, 2009

Ilość stron: 350

I tom cyklu „Igrzyska śmierci”

 

 

Długo zastanawiałam się, czy pisać recenzję tej książki, bo jest tak popularna, że chyba każdy o niej słyszał i albo już czytał, albo wie, że chce przeczytać lub nie. Uznałam jednak, że chętnie podzielę się moją opinią i jeśli ktoś jeszcze się zastanawia, czy sięgnąć po lekturę zachęcę 😉

Katniss Everdeen ma 16 lat i z trudem utrzymuje swoją rodzinę – mamę i młodszą siostrę, Prim. Żyje w 12. Dystrykcie państwa Panem, które wyrosło na gruzach Ameryki Północnej. W centrum państwa znajduje się Kapitol, otoczony przez dwanaście dystryktów, z których każdy zajmuje się czymś innym. Dwunasty znany jest z wydobycia węgla. Co roku podczas dożynek każdy Dystrykt musi wybrać dwójkę trybutów – chłopca i dziewczynę – w wieku od 12 do 18 lat, które będzie reprezentowało ich podczas Głodowych Igrzysk transmitowanych w całym kraju. Książka rozpoczyna się od pierwszych dożynek, podczas których nazwisko dwunastoletniej Prim może zostać wylosowane. Katniss zrobi wszystko, aby ochronić młodszą siostrę i kiedy Prim zostaje wylosowana, zgłasza się na ochotnika…

Przyznaję, że zanim sięgnęłam po książkę, obejrzałam film, który zrobił na mnie bardzo duże wrażenie. Kiedy pierwszy raz usłyszałam o „Igrzyskach śmierci”, myślałam, że to kolejna kiepska powieść dla nastolatek i nie mogłam się bardziej mylić! Pomimo, że znałam fabułę pierwszej części, czytało mi się naprawdę dobrze. Narratorką książki jest Katniss, dlatego można spojrzeć na wiele wydarzeń z zupełnie innej perspektywy niż w filmie. Dodatkowo można poznać motywację i tok myślenia dziewczyny. Film jest dosyć wierną ekranizacją, ale twórcy zmienili kilka rzeczy, inne wycieli. Warto przeczytać „Igrzyska…” nawet jeśli widziało się wcześniej film, bo rzucają nowe światło na wiele wydarzeń.

„Igrzyska śmierci” to świetna i bardzo dojrzała książka. Wizja świata jest przerażająca, ponieważ jest to wizja antyutopijna. Cały czas coś się dzieje. Akcja pędzi do przodu i nie daje czytelnikowi chwili na oddech. Jest wiele zwrotów akcji i ciężko oderwać się od czytania choćby na chwilę. Wątek romantyczny jest istotną częścią powieści, ale nie spłyca przesłania książki (jak to często się dzieje), a nadaje mu jeszcze większego znaczenia. Napięcie nie opuszczało mnie do ostatniej strony i nawet kiedy odłożyłam przeczytaną książkę wciąż wracałam myślami do wydarzeń.

Bardzo polecam, „Igrzyska śmierci” trzeba przeczytać!

11 Komentarzy

Filed under Książki

„Lekcje Madame Chic” Jennifer L. Scott

lekcje madame chic

Wydawnictwo Literackie, 2013

Ilość stron: 292

 

 

 

 

Mam zasadę dotyczącą wakacyjnych lektur – powinny być proste i bawić. Niemal od razu wiedziałam, że „Lekcje Madame Chic” spełnią moją definicję wakacyjnej lektury i nie myliłam się. Chciałam przeczytać, jak Jennifer z szarej myszki stała się ikoną stylu dzięki 6 miesiącom spędzonym w Paryżu. Na szczęście książka opowiada nie tylko o jej przemianie, ale namawia, aby każdy zmienił swoje życie podobnie jak ona i są to rady bardzo cenne.

Jennifer spędziła pół roku we Francji na wymianie studenckiej, gdzie mogła obserwować życie francuskiej rodziny. Jednak rodzina Chic okazała się mieć arystokratyczne korzenie i kultywować rodzinne tradycje bycia chic! Stopniowo atmosfera domu oraz nienaganny wygląd i maniery pani domu, zaczęły wpływać na Jennifer, która z nieokrzesanej Amerykanki stała się prawdziwą damą. Paryż zmienił nie tylko wygląd i styl Jennifer, ale przede wszystkim jej podejście do życia, którym dzieli się w książce. Nie jest to jednak głupi poradnik jakich wiele, a bardzo zabawna i intrygująca historia.

Nie będę ukrywać, jestem zachwycona „Lekcjami…”. Podejście do życia, jakie przedstawia Jennifer niewiele różni się od mojego i na pewno wcielę w życie wiele jej rad. Ale pewnie zapytacie, jak wygląda w takim razie to podejście? Sprowadza się do czerpania radości z najdrobniejszych czynności, życia powoli, ale świadomie. W rozdziale o jedzeniu autorka zachęca nas, aby jeść dobrej jakości posiłki, jeść je powoli i rozkoszować się smakiem, zamiast zamartwiać się zbędnymi kaloriami. Oczywiście nie jest to namowa do obżarstwa, bo w tym samym rozdziale dowiemy się, że podjadanie nie jest chic i warto wyznaczyć sobie kilka stałych posiłków i się ich trzymać. Drobne rady i wskazówki, które zawarte są w książce naprawdę mogą zmienić życie na lepsze, a nie wymagają wielkiego wysiłku z naszej strony.

Siłą tej książki jest jej narracja. Lekki, gawędziarski styl autorki potrafi uwieść czytelnika. Czytając czułam się, jakbym słuchała dobrej przyjaciółki. I chyba ta pozycja w jakiej sytuuje się autorka ma wielkie znaczenie, bo ona nie poucza czytelnika, nie mówi, że tylko jej zdanie jest prawdziwe, namawia, ale robi to naprawdę chic 😉 Wiele jej rad jest ilustrowanych anegdotami z jej życia prywatnego, a szczególnie pobytu w Paryżu, który był dla niej tak wielką inspiracją, i są przezabawne! Oczywiście uśmiechałam się przy kilku fragmentach, ponieważ pewnymi rzeczami, mogła być zaskoczona chyba tylko Amerykanka, jak na przykład mówienie dzień dobry sklepikarzom.

Bardzo polecam „Lekcje Madame Chic”, bo pomagają zmienić podejście do życia i uczą jak być chic!

Za książkę dziękuję wydawnictwu Literackiemu!

6 Komentarzy

Filed under Książki

Wyniki konkursu :)

OLYMPUS DIGITAL CAMERA  Wybaczcie zwłokę, ale malowanie zjada mi czas niemiłosiernie, chociaż przyznaję, że miałam przerwę na kino 😉

Maszyna losująca dokonała jednak wyboru zwycięzcy! W konkursie wzięło udział 40 osób, bardzo dziękuję uczestnikom. Ze względu na tak dużą frekwencję postanowiłam wybrać dwoje zwycięzców! Ale oczywiście druga osoba będzie dokonywała wyboru nagrody z uszczuplonej puli.

Nie przedłużając… Pierwsza wylosowana osoba to…

     eyesOFsoul

OLYMPUS DIGITAL CAMERAa druga… giffins

OLYMPUS DIGITAL CAMERAGratuluję zwyciężczyniom 🙂

5 Komentarzy

Filed under Prywatnie