„Igrzyska śmierci” Suzanne Collins

igrzyska_smierci

Wydawnictwo Media Rodzina, 2009

Ilość stron: 350

I tom cyklu „Igrzyska śmierci”

 

 

Długo zastanawiałam się, czy pisać recenzję tej książki, bo jest tak popularna, że chyba każdy o niej słyszał i albo już czytał, albo wie, że chce przeczytać lub nie. Uznałam jednak, że chętnie podzielę się moją opinią i jeśli ktoś jeszcze się zastanawia, czy sięgnąć po lekturę zachęcę 😉

Katniss Everdeen ma 16 lat i z trudem utrzymuje swoją rodzinę – mamę i młodszą siostrę, Prim. Żyje w 12. Dystrykcie państwa Panem, które wyrosło na gruzach Ameryki Północnej. W centrum państwa znajduje się Kapitol, otoczony przez dwanaście dystryktów, z których każdy zajmuje się czymś innym. Dwunasty znany jest z wydobycia węgla. Co roku podczas dożynek każdy Dystrykt musi wybrać dwójkę trybutów – chłopca i dziewczynę – w wieku od 12 do 18 lat, które będzie reprezentowało ich podczas Głodowych Igrzysk transmitowanych w całym kraju. Książka rozpoczyna się od pierwszych dożynek, podczas których nazwisko dwunastoletniej Prim może zostać wylosowane. Katniss zrobi wszystko, aby ochronić młodszą siostrę i kiedy Prim zostaje wylosowana, zgłasza się na ochotnika…

Przyznaję, że zanim sięgnęłam po książkę, obejrzałam film, który zrobił na mnie bardzo duże wrażenie. Kiedy pierwszy raz usłyszałam o „Igrzyskach śmierci”, myślałam, że to kolejna kiepska powieść dla nastolatek i nie mogłam się bardziej mylić! Pomimo, że znałam fabułę pierwszej części, czytało mi się naprawdę dobrze. Narratorką książki jest Katniss, dlatego można spojrzeć na wiele wydarzeń z zupełnie innej perspektywy niż w filmie. Dodatkowo można poznać motywację i tok myślenia dziewczyny. Film jest dosyć wierną ekranizacją, ale twórcy zmienili kilka rzeczy, inne wycieli. Warto przeczytać „Igrzyska…” nawet jeśli widziało się wcześniej film, bo rzucają nowe światło na wiele wydarzeń.

„Igrzyska śmierci” to świetna i bardzo dojrzała książka. Wizja świata jest przerażająca, ponieważ jest to wizja antyutopijna. Cały czas coś się dzieje. Akcja pędzi do przodu i nie daje czytelnikowi chwili na oddech. Jest wiele zwrotów akcji i ciężko oderwać się od czytania choćby na chwilę. Wątek romantyczny jest istotną częścią powieści, ale nie spłyca przesłania książki (jak to często się dzieje), a nadaje mu jeszcze większego znaczenia. Napięcie nie opuszczało mnie do ostatniej strony i nawet kiedy odłożyłam przeczytaną książkę wciąż wracałam myślami do wydarzeń.

Bardzo polecam, „Igrzyska śmierci” trzeba przeczytać!

Reklamy

11 Komentarzy

Filed under Książki

11 responses to “„Igrzyska śmierci” Suzanne Collins

  1. Czytałam i byłam naprawdę oczarowana. Film również przypadł mi do gustu, choć wiadomo, że powieść zawsze będzie u mnie na pierwszym miejscu 🙂

    Jestem ciekawa, jak spodobają Ci się kolejne części.

  2. Cały czas pamiętam, żeby ją przeczytać. A mimo to ciągle wypada coś innego 😉 Pozdrawiam

  3. Ja natomiast będąc na filmie… trochę zwątpiłam w potencjał tej książki.

  4. Szybko sięgaj po kolejne części, bo cała seria jest świetna. Będę ją miło wspominać. 🙂

  5. Najciekawsze jest chyba zestawienie tego z lekturami z własnego dzieciństwa. Tam było zawsze wyraźne dobro i zło, zły wilk zawsze przegrał, dwójka przeznaczonych sobie w końcu się zeszła, by żyć długo i szczęśliwie itp. Tu niby też, ale po drodze pokazane jest trochę brudu i szorstkości życia (no, jak na warunki dziecięce czy młodzieżowe).
    Choć jeśli idzie o łamanie jakichś konwencji w literaturze dziecięco-młodzieżowej, to bliższa mi estetyka „Princess bride” 🙂 (po prostu jest zabawna)

    • Zestawienie rzeczywiście ciekawe. Równie ciekawe, że kiedyś w lekturach dla dzieci i młodzieży nie używano antyutopii, bo chyba nikt nie chciał straszyć rzeczywistością. Moim zdaniem dobrze, że już nie ma idealnego świata z równym podziałem na dobro i zło w tej literaturze, bo świat nie jest piękny i idealny.

  6. Książki nie czytałam, film mi odradzano (a poza tym rzadko najpierw oglądam film, a potem czytam). Ale właśnie jestem ciekawa, czy ta powieść przypadnie mi do gustu, bo wielu ją chwali. Może mi też się spodoba?

    • Warto sprawdzić. Ja również staram się najpierw czytać, a potem oglądać, ale w przypadku „Igrzysk…” nie miałam zamiaru robić ani jednego, ani drugiego dopóki ktoś mnie do filmu nie przekonał i tak mi się spodobało, że musiałam przeczytać 😉

  7. Film widziałam i należy on do tych nielicznych ekranizacji, po które sięgnęłam przed książką, ale to z powodu gatunku. Nie bardzo mam już czas na czytanie literatury młodzieżowej w takiej ilości, jak kiedyś. Niemniej ekranizacja przypadła mi do gustu i po Twojej recenzji myślę, że jeśli będę miała okazję na książę gdzieś trafić, to również ją przeczytam 🙂

  8. Pingback: Subiektywne podsumowanie roku 2013 | Raj za rogiem

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s