„Światłorodni” Alison Sinclair

swiatlorodni

Wydawnictwo Bellona, 2013

Ilość stron: 413

 

 

 

Pierwszy tom trylogii podobał mi się na tyle, że bez wahania sięgnęłam po drugą część. Muszę przyznać, że moje odczucia co do całej serii niewiele się zmieniły po tej lekturze. Wciąż uważam, że to dobre książki, ale bardzo nierówne i mimo świetnej intrygi w oczy kłuje kilka niedociągnięć.

Fabuła kontynuuje wątki z tomu pierwszego, które tradycyjnie pominę milczeniem. W drugim tomie poznamy wydarzenia i świat nie tylko z perspektywy Ciemnorodnych, ale w końcu doczekamy się narracji postaci Światłorodnych, która mnie nie rozczarowała. Społeczeństwo Światłorodnych jest zupełnie inaczej ukształtowane. Pełno tam dworskich intryg, zabójstw (jedno będzie szalenie ważne dla wydarzeń tego tomu). Inaczej postrzegają oni magię, a Świątynia, wokół której skupili się magowie, jest bardzo potężna i niebezpieczna. Szczególnie ucieszyła mnie narracja Florii White Hand, która pojawiła się już w poprzednim tomie. W „Światłorodnych” powracają bohaterowie z pierwszej części, ale nie wszyscy, bo wielkimi nieobecnymi są Balthasar i Ishmael, o których dowiemy się co nieco z plotek, ale właściwie nie ma tych informacji za dużo.

Podobnie jak tom pierwszy „Światłorodni” to książka bardzo nierówna. Czytanie kiepsko mi szło na początku, ale im bliżej końca tym akcja przyspiesza coraz bardziej. Mocnymi minusami są za to wątki, które pojawiły się w tomie pierwszym jako ważne wydarzenia dla rozwoju fabuły, a tu nikt o nich nie wspomina. Dobrym przykładem są bliźnięta Tercelle, które w tomie pierwszym stanowią podstawę intrygi i akcji, a tutaj ktoś o nich wspomina na końcowych stronach, jakby autorka chciała dać znać, że nie zapomniała o tym wątku. Z jednej strony rozumiem to, bo okazało się, że dzieci to tylko wierzchołek góry lodowej, ale z jakiegoś powodu były istotne dla wroga w pierwszej części. Podobało mi się za to jak sprytnie autorka przeniosła akcję z poziomu prywatnego postaci, który mamy w pierwszym tomie, na bardzo globalną skalę, jaką pokazała w części drugiej.

„Światłorodni” to książka ze słabymi stronami, ale wciąż pozostaje bardzo solidną pozycją fantasy z ciekawym pomysłem na świat. Przy okazji recenzowania pierwszego tomu chwaliłam solidną intrygę i pod tym względem nic się nie zmieniło. Sinclair stworzyła logiczną i spójną fabułę, która pomimo niedociągnięć nie pozwala na odłożenie książki na bok. Na pewno sięgnę po ostatni tom trylogii!

Polecam!

Za książkę dziękuję wydawnictwu Bellona!

Reklamy

Dodaj komentarz

Filed under Książki

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s