Monthly Archives: Styczeń 2014

„Wołanie kukułki” Robert Galbraith

kukułka

Wydawnictwo Dolnośląskie, 2013

Ilość stron: 450

 

 

 

Robert Galbraith to oczywiście pseudonim, jakiego użyła J.K. Rowling, aby wydać tę książkę bez wielkiego rozgłosu. Tajemnica nie utrzymała się długo i jak można się było spodziewać, gdy ujawniono prawdziwą autorkę książka zaczęła się świetnie sprzedawać. Warto jednak napisać, że gdy autorem był nikomu nieznany Robert Galbraith książka dostała naprawdę dobre recenzje i każdy chwalił głównych bohaterów detektywa Cormorana Strike’a i jego asystentkę Robin. Z zainteresowaniem sięgnęłam po tę książkę i było warto, choć mam lekko mieszane uczucia.

Cormoran Strike nie znajduje się w najlepszym punkcie swojego życia. Ma problemy finansowe, rozstał się z kobietą swojego życia, a jego agencja detektywistyczna nie ma wielu spraw. Na domiar złego biuro pracy tymczasowej przysyła mu asystentkę, na którą go nie stać – Robin, która okazuje się jednak bardzo kompetentna i zmotywowana. Dlatego kiedy Strike’a odwiedza brat supermodelki Luli Landry, która niedawno popełniła samobójstwo i twierdzi, że jego siostra została zamordowana, a policja zaniedbała śledztwo, detektyw zgadza się zbadać sprawę. Choć początkowo Strike sceptycznie podchodzi do wersji brata ofiary, pewne drobne poszlaki zaczynają mu się wydawać podejrzane…

Nie czytałam poprzedniej powieści Rowling, więc było to moje pierwsze spotkanie z autorką po serii o Harry’m Potterze. Muszę przyznać, że spotkanie całkiem udane i z pewnością sięgnę po „Trafny wybór”, który od dawna gości na mojej półce. „Wołanie kukułki” to solidny, przemyślany kryminał, który na pewno spodoba się fanom gatunku. Przywodzi na myśl książki Agathy Christie, ponieważ Galbraith/Rowling również skupia się głównie na przesłuchaniach świadków, zbieraniu poszlak i łączeniu wszystkiego w spójną teorię, która zostaje ujawniona na ostatnich kartach powieści. Ciężko znaleźć jakiś słaby punkt w sprawie, która bada Strike. Jednak nie ukrywam, że czegoś mi zabrakło – trochę więcej akcji, pewnego napięcia… Możliwe też, że powód mojego zmieszania jest o wiele bardziej błahy – bezbłędnie odgadłam, kto jest mordercą niemal na początku książki i zabrakło mi zaskoczenia. Myślę jednak, że wiele osób zostanie zmylonych, bo prawda wcale nie jest tak oczywista, a ja jestem po prostu weteranką kryminałów Christie i pewne chwyty ze mną nie przejdą 😉

Muszę jednak zwrócić uwagę na pewną rzecz, która jest absolutnie fantastyczna – duet głównych bohaterów Strike/Robin! Rowling ma ogromny talent do tworzenia postaci, które są w stanie zejść z kart jej powieści i żyć. Zarówno Strike jak i Robin są postaciami skomplikowanymi, ze swoją własną historią, charakterem i poglądami. W zasadzie na postaci zwracam największą uwagę i mam największe wymagania, kiedy czytam, a w „Wołaniu kukułki” nie ma do czego się przyczepić. Nawet postaci drugoplanowe lub takie, które pojawiają się na chwilę są charakterystyczne i zapadają w pamięć.

Być może ktoś nazwie „Wołanie kukułki” książką przegadaną, ale to właśnie postaci są siłą tej książki. Dodajcie do tego solidną fabułę z ciekawą sprawą i wychodzi naprawdę świetny kryminał! Polecam!

4 komentarzy

Filed under Książki

Subiektywne podsumowanie roku 2013

Czas na małe podsumowanie i moją listę 10 najlepszych książek, jakie przeczytałam w roku ubiegłym. Powoli tradycją staje się, że publikuje ten wpis 2 stycznia – podobnie było w zeszłym roku. Przeczytałam 50 książek, ale nie wszystkie opisałam na blogu, bo niektóre czytałam na zajęcia i nie nadawały się do recenzowania 😉 Trochę mnie martwi, że to prawie 10 mniej niż rok wcześniej i chyba powinnam się zdołować patrząc na imponujące liczby na innych blogach, ale równocześnie zagrałam w mnóstwo gier, oglądałam seriale i filmy, a od niedawna oglądam jeszcze anime. Biorąc pod uwagę ilość rozpraszaczy wokół mnie pozostaje mi się cieszyć, że wciąż czytam. Na pewno postaram się, żeby ta liczba wzrosła w tym roku 😉

2013 był dla mnie rokiem bardzo łaskawym i mam nadzieję, że 2014 będzie podobny! Jak co roku życzę sobie mnóstwa świetnych książek. A teraz czas na 10 najlepszych książek roku 2013. Kolejność losowa!

10. „Przegląd Końca Świata: Deadline” Mira Grant

deadline  W zeszłym roku w tym miejscu gościł pierwszy tom serii – „Feed”, w tym mogę tylko podtrzymać swoje zdanie dotyczące serii, jest fantastyczna! Grant napisała świetny drugi tom, który dotrzymuje kroku poprzedniej części, a nawet kilka razy ją wyprzedza. Kilka świetnych momentów, które sprawiły, że wstrzymywałam oddech, były niczym w porównaniu z tym, co zrobiło ze mną zakończenie. Nie mogę doczekać się trzeciego tomu! 😉

 

9. „Zgorzkniała pizda” Maria Sveland

zgorzkniała pizda  Może się narażam, bo takie gorące dyskusje się toczą, ale uważam, że równouprawnienie to bardzo ważny temat i cieszę się, że są takie książki jak „Zgorzkniała pizda”, które odważnie podejmują ten temat. Dużym plusem była dla mnie cyniczna główna bohaterka oraz fakt, że w tej książce obrywa się nie tylko mężczyznom, a również kobietom.

 

 

8. „Krąg” i „Ogień” Mats Strandberg, Sara B. Elfgren

krąg  Uwielbiam tematykę czarownic oraz niebanalne książki. Seria „Engelsfors” spełnia obydwa warunki. Mimo że to seria dla młodzieży problemy, z którymi stykają się główne bohaterki są trudne, niejednoznaczne i nie krążą tylko wokół chłopców. Seria jest dojrzała ze świetnie zarysowanymi bohaterkami i ciekawą fabułą, a przy tym ma ten specyficzny klimat znany miłośnikom powieści skandynawskich – ciężki, zimny.

 

7. „Czas żniw” Samantha Shannon

czas żniw  Gdybym miała zadecydować, jaka była najlepsza książka, jaką czytałam w zeszłym roku wybierałabym między „Deadline” a „Czasem żniw”. Fantastyczna powieść, z bardzo kompleksowym światem, niesamowitym klimatem i postaciami, które zapadają w pamięć. Moje uwielbienie Naczelnika nie osłabło! Z niecierpliwością czekam na drugi tom i jestem ciekawa, co autorka chowa w zanadrzu, bo że coś chowa jestem pewna!

 

6. „Igrzyska śmierci” Suzanne Collins

igrzyska_smierci  Na mojej tegorocznej liście królują antyutopie. Nie mogło zabraknąć „Igrzysk…”, które przeczytałam dopiero w tym roku (w zasadzie przeczytałam całą serię, ale recenzowałam tylko pierwszy tom). Myślałam, że „Igrzyska…” to jakieś głupie czytadło dla nastolatek, ale już wiem w jak wielkim byłam błędzie, bo cała seria jest kapitalna, choć niejednokrotnie byłam poirytowana zachowaniem Katniss. Wizja świata u Collins jest przerażająca (podobnie jak pozycję wyżej), akcja zapiera dech w piersiach, główna bohaterka jest niesamowita, choć potrafi był denerwująca, co w całokształcie wypada na plus, bo przynajmniej nie była płaska.

5. „Legenda” Marie Lu

rebeliant  Kolejna antyutopia! Co mogę powiedzieć lubię antyutopie 😉 W tej serii ogromnie polubiłam głównych bohaterów – June i Day’a i zmiany jakie w nich zachodzą, kiedy poznają argumenty tej drugiej strony i wiele muszą zweryfikować w swoim światopoglądzie. To kolejna świetna seria dla młodzieży, którą polecam z czystym sumieniem.

 

 

4. „Upalne lato Kaliny” Katarzyna Zyskowska-Ignaciak

LOGO MG nowe  Zawsze cieszę się, kiedy mogę na liście wyróżnić polskiego autorka, a Katarzyna Zyskowska-Ignaciak podbiła moje serce tą serią. Byłam zachwycona „Upalnym latem Marianny” i nie zostałam zawiedziona kontynuacją. To książki, które urzekają bohaterami, historią i sprawiają, że ciężko opanować emocje. Czekam niecierpliwie na kolejne upalne lato!

 

 

3. „Jane Eyre. Autobiografia” Charlotte Bronte

Jane Eyre  Pierwsza lektura „Jane Eyre” nie urzekła mnie, ale powrót sprawił, że pokochałam te książkę i pana Rochestera. Uwielbiam książki sióstr Bronte! A przede mną jeszcze film na podstawie książki z Mią Wasikowską, którego jeszcze nie miałam okazji obejrzeć.

 

 

2. „Taniec ze smokami” George R. R. Martin

taniec2  Czy to trzeba komentować? Nie wiem, jak Martin sprawił, że 5 tom serii jest wciąż genialny i trzyma w napięciu. Nie mogę się doczekać kolejnego tomu i mam nadzieję, że pędząca produkcja serialu trochę zmobilizuje Martina do szybkiego pisana.

 

1. „Wielki Gatsby” Francis Scott Fitzgerald

gatsby  To jedna z moich ulubionych książek, do której wracam z przyjemnością i wielkimi emocjami, bo nie potrafię czytać historii Gatsby’ego spokojnie. Wróciłam do tej książki w tym roku ze względu na ekranizację, która jednak nie dorównała książce złożoności, ale oglądało się przyjemnie. Polecam Gatsby’ego! 😉

 

 

Tak wygląda moja 10 na 2013 rok. Postaram się już nie zaniedbywać bloga jak to zrobiłam w grudniu i czytać więcej 😉

3 komentarzy

Filed under Prywatnie