Category Archives: Filmy

Przegląd Filmowy #1

Kryzys czytelniczy minął, ale studia wymagają ode mnie czytania książek, które nie dają się do recenzowania na blogu (nie sądzę, żeby ktoś chciał czytać recenzję książki „Genologia lingwistyczna”). Na szczęście zaczęłam marnować mniej czasu na granie, a wzięłam się poważniej za studiowanie i dbanie o siebie – zaczęłam chodzić na siłownię, biegam, tańczę zumbę (a przynajmniej próbuję) i naprawdę czuję się o wiele lepiej 😉 Ostatnio obejrzałam za to kilka filmów, o których chętnie wspomnę, żeby przełamać milczenie. Nie lubię pisać recenzji filmów, dlatego zdecydowałam się na post zbiorczy, który staje się coraz bardziej popularny w blogosferze książkowej, z tego co widzę.

Wilk z Wall Street, 2013 reż. M. Scorsese

wilk z wall street  Przeczytałam książkę, więc nie czekałam długo i obejrzałam film. Mam mieszane uczucia, bo sporo wątków zostało zmienionych łącznie z zakończeniem. Wiele zmian mogę przeżyć pomiędzy książką a ekranizacją, ale zakończenia nigdy. Filmowe zakończenie ani nie oddaje sprawiedliwości Jordanowi, ani Naomi. I właściwie tu zakończy się moje narzekanie, bo film jest rewelacyjny! Naczytałam się, że to jedna z najmocniejszych pozycji Scorsese od czasu „Kasyna” i podpisuję się pod tym. Film trwa 3 godziny, a ja nawet na moment nie potrafiłam odwrócić wzroku od ekranu. Podobnie jak w książce, tam ciągle coś się dzieje!

Obsada wykonała kawał świetnej roboty! To kolejna ciekawa rola Leonardo di Caprio, który pokazuje tu klasę w każdej scenie. Jonah Hill zaliczył świetny występ i nie wiem, dlaczego tyle czasu marnował swój talent w kiepskich komediach. Matthew McConaughey, który na ekranie był około 7 minut, był niesamowity – to zdecydowanie jego rok (co on robił w kiepskich komediach tyle czasu chyba nikt mi nie wyjaśni…).

Ten film to „must see” tego roku! Gdyby Akademia Filmowa nie była do bólu poprawna politycznie jestem pewna, że „Wilk…” dostałby Oscara.

American Hustle, 2013 reż. David O. Russell

american-hustle-poster-2  David O. Russell słynie z tego, że potrafi wydobywać z aktorów, to co najlepsze. Patrząc na tegoroczne rozdanie Złotych Globów i ilość nominacji do Oscara za role nie sposób się z tym nie zgodzić. „American Hustle” to popis umiejętności aktorskich na najwyższym poziomie. Druga rzecz, która nigdy nie zawodzi w filmach Russella to scenariusz. I tym razem jest świetny – szczególnie wątek opowieści szefa postaci Bradley’a Cooper’a o swoim bracie. Jednak zabrakło mi w tym filmie fabuły. Niby coś się dzieje, ale da się to opowiedzieć w kilku zdaniach. Żadnych zwrotów akcji, zaskoczeń – wszystko jest dość przewidywalne do samego końca.

Mimo wszystko nie nudziłam podczas oglądania, bo klimat jaki został tam zbudowany jest naprawdę dobry. Warto obejrzeć, żeby zobaczyć, czym jest aktorstwo w najlepszym wykonaniu.

2 komentarze

Filed under Filmy

„Hart of Dixie” („Doktor Hart”)

hart

 

Serial TV, 2011

 

 

 

Przyznałam, że mało czytam w tym miesiącu, dlatego postanowiłam napisać o kolejnej rzeczy, która od wczoraj odciąga mnie od książek. Mianowicie o kolejnym z tysiące seriali, jakie oglądam. Przypadkiem włączyłam wczoraj odcinek „Hart of Dixie” i jednego dnia obejrzałam 9 odcinków – aż wstyd się przyznawać.

Doktor Zoe Hart (Rachel Bilson) mieszka w Nowym Jorku i stara się o stypendium, aby zostać kardiochirurgiem – jak jej ojciec. Niestety jej ciężka praca idzie na marne i nie dostaje stypendium, ponieważ widzi tylko przypadki medyczne, a nie widzi ludzi za nimi. Jednak lekarz prowadzący obiecuje, że w kolejnym roku to ona będzie stypendystką, jeśli przez rok będzie pracować jako internistka. Zoe zmuszona jest wyjechać z Nowego Jorku do małego miasteczka w Alabamie – Bluebell, gdzie od dawna zaprasza ją na praktykę doktor Wilkes – dziwny mężczyzna, który zaoferował jej pracę podczas rozdania dyplomów i od tamtego czasu wysyła pocztówki wciąż ponawiając ofertę. Sprawy komplikują się, kiedy okazuje się, że Harley Wilkes nie żyje, ale przepisał Zoe połowę praktyki, a jej nowy wspólnik doktor Breeland wcale nie jest tym zachwycony.

Serial koncentruje się wokół Zoe Hart, która stara się poukładać sobie życie w małym miasteczku na południu Ameryki. Nie jest to jednak łatwe, ponieważ tak mała i skupiona wokół siebie wspólnota ludzi nie dopuszcza nikogo nowego zbyt szybko do siebie. Sprawy nie ułatwia fakt, że Zoe jest z Nowego Jorku i zupełnie nie jest przyzwyczajona do życia w tak małym mieście i wciąż dziwią ją zwyczaje i zachowanie mieszkańców.

Postacią, którą uwielbiam, jest Lemon Breeland – córka doktora, który musi dzielić praktykę z Zoe. Lemon nie zamierza ułatwiać życia młodej pani doktor, szczególnie że czuje się zagrożona ze strony Hart, która sprawia, że narzeczonemu Lemon przypominają się dobre czasy, kiedy mieszkał w Nowym Jorku. Na początku Lemon zachowuje się jak wredna dziewczyna z liceum, ale z czasem postać Lemon staje się naprawdę świetną bohaterką. To znaczy – cały czas jest wredna i utrudnia życie Zoe, ale z odcinka na odcinek Lemon jest coraz lepiej charakteryzowana i jest chyba najbardziej charakterystyczną postacią tego serialu.

Bardzo polecam „Hart of Dixie”! To naprawdę wciągający, ciepły serial, który chociaż wykorzystuje sporo oklepanych motywów, nie jest głupiutki ani cukierkowy. Poza tym twórcom udało się stworzyć genialny małomiasteczkowy klimat, który jednocześnie przeraża i fascynuje, bo z jednej strony mam starsze panie, które obgadują wszystkich na ławce, a plotki w społeczności szerzą się niczym zaraza, zaś z drugiej to sąsiedzi, którzy pomagają sobie w najtrudniejszych momentach życia i wspierają się nawzajem w ciężkich czasach.

2 komentarze

Filed under Filmy

Sala samobójców

 

 

Reżyseria – Jan Komasa

Scenariusz – Jan Komasa

Produkcja – Polska

 

 

 

Długo zabierałam się za recenzję tego filmu… Mam bardzo mieszane uczucia i ciężko mi wydać jednoznaczną ocenę.

„Sali samobójców” chyba przedstawiać nie trzeba, bo film wywołał małą burzę w polskiej kinematografii i podzielił zarówno krytyków jak i widzów. Część twierdzi, że historia opowiedziana jest nierealna i nastolatkowie tak nie wyglądają naprawdę, druga część odwrotnie – zachwycona filmem. Ja stoję gdzieś pomiędzy tymi stronami.

Dominika poznajemy na chwilę przed jego studniówką. Jest bogatym, rozpuszczonym nastolatkiem, całkiem popularnym i lubianym w szkole. Wszędzie wozi go kierowca, a rodzice poświęcają więcej czasu swoim karierom niż jemu. Podczas studniówki nastolatki dość luźno rozmawiają o seksie, swoich przygodach i w żartach najpierw dziewczyny się ze sobą całują, potem Dominik z kolegą. Oczywiście ktoś nagrywa komórką, a filmik trafia na serwis społecznościowy. Chociaż wszyscy go komentują, każdy wie, że to żart. Do czasu aż na treningu judo dosadnie dochodzi do głosu pociąg, jaki Dominik czuje do kolegi. Historia ponownie trafia na serwis, wszyscy żartują, wszyscy się śmieją… Wszyscy poza Dominikiem. On odnajduje w Internecie miejsce zwane Salą samobójców, w którym może się ukryć przed swoim upokorzeniem i reakcją kolegów i koleżanek. Jest zafascynowany dziewczyną o różowych włosach, która go tam wprowadza. Dalej historia toczy się w świecie wirtualnym i rzeczywistym.

Wszystko opowiedziane jest dosyć sprawnie, ale jest jedna scena, której zupełnie nie zrozumiałam i nie wiem, po co ona w tym filmie się znalazła. Jeśli ktoś już widział – mam na myśli scenę w wodzie tuż przed końcem. Świetnie zrobiono wirtualny świat. Naprawdę miło się to ogląda, chociaż miałam duże wątpliwości, kiedy o tym czytałam. Aktorzy zagrali bardzo dobrze. Po tym filmie jestem fanką Agaty Kuleszy, która jako matka Dominika królowała na ekranie. Jakub Gierszał poradził sobie z trudną rolą Dominika.

Trochę bawiła mnie muzyka, bo rzeczywiście niektóre kawałki średnio pasowały do scen, ale nie jest to jakaś ogromna wada. Parę rzeczy na pewno bym zmieniła w samej historii, ale są to najczęściej detale. Nie zgadzam się ze stwierdzeniem, że nastolatki nie są tak wyzwolone seksualnie jak przedstawiono. Mam kilku znajomych, którzy spokojnie mogliby toczyć rozmowę, jaką przedstawiono.

W moich oczach cały film uratowało zakończenie. Niby wiadomo jak ta historia musi się skończyć, ale nie spodziewałam się tego, co zobaczyłam na ekranie. Końcówka bardzo mnie poruszyła i głównie za jej zasługą uważam, że film jest godny polecenia. Na pewno nie jest to obraz, do którego chciałabym wracać lub który obejrzę drugi raz, ale jest to kawał solidnego kina i całkiem dobry scenariusz. Może i mnie nie zachwycił, ale zachęcam, żeby obejrzeć, bo to polski film, którego nie musimy się wstydzić. A co najważniejsze po prostu zmusza do refleksji i dlatego warto obejrzeć!

2 komentarze

Filed under Filmy