Tag Archives: Historyczna

„Most Żydów” Marti Gironell

most żydów

Wydawnictwo Bellona, 2013

Ilość stron: 287

 

 

 

„Most Żydów” to powieść nawiązująca do autentycznych wydarzeń ze średniowiecznej Katalonii. Faktem historycznym jest budowa mostu w Besalu w XI wieku, jak bardzo inne wydarzenia są inspirowane historią tłumaczy sam autor w dołączonych do książki uwagach.

Po otrzymaniu zgody na budowę mostu w Besalu, hrabia zasięgnął rady u Ojca Świętego, komu powierzyć budowę. Wybór padł na mistrza budowniczego Prima Llombarda, który jednak od śmierci żony zajął się wychowywaniem syna i porzucił swój fach. Jednak myśląc przede wszystkim o dobru syna – Itrama, Prim wyrusza do Besalu, aby rozpocząć budowę, którą wielu będzie chciało przerwać, aby osiągnąć własne zyski.

Mam problem z oceną tej książki. Pomysł na fabułę jest bardzo dobry, wykorzystanie legend i odmalowanie średniowiecznego miasta to również duży plus, ale postaci są opisane bardzo powierzchowne i chociaż sam pomysł na bohaterów jest świetny, brakuje głębi, dzięki której można poczuć sympatię do kogoś. Lepiej autor poradził sobie z czarnymi charakterami, ale przez to postaci stały się zbyt czarno-białe. W całej powieści brakuje właśnie pewnej głębi, która pozwoliłaby śledzić wydarzenia z wypiekami na twarzy (a jest co śledzić!). Stąd moje rozczarowanie, bo ta książka mogłaby być o wiele lepsza, gdyby była trochę bardziej dopracowana. Rażą też dialogi, które są dość sztywne i nie nadają tempa narracji, a zaburzają ją. Jednocześnie nie mogę powiedzieć, że „Most Żydów” mi się nie podobał, bo czytało się dość przyjemnie, ale myślę, że szybko o niej zapomnę.

Warto jednak sięgnąć po „Most Żydów” ze względu na klimat średniowiecznego miasta, który udało się autorowi uchwycić i ciekawy pomysł na utrudnienie budowy mostu 🙂 Tytuł zmusza jeszcze, aby wspomnieć o Żydach, których oczywiście znajdziemy na kartach powieści, jednak odmalowani zostali dość stereotypowo.

Jeśli kogoś interesują powieści historyczne lub takie kreatywne wykorzystanie historii w literaturze może spokojnie sięgnąć po „Most Żydów”, bo to przyjemna lektura, choć mało ambitna.

Za książkę dziękuję wydawnictwu Bellona!

1 komentarz

Filed under Książki

„Strażnik Gułagu” Iwan Czistiakow

 

Wydawnictwo Bellona, 2012

Ilość stron: 299

 

 

 

Niewiele jest książek na temat życia w Gułagu. Lekturą w szkole średniej jest „Inny świat” Gustawa Herlinga-Grudzińskiego, niezwykłą książką na ten temat są „Opowiadania kołymskie” Szałamowa. Są to jednak świadectwa ludzi, którzy byli więźniami. Iwan Czistiakow oferują zupełnie inną, zaskakującą perspektywę – strażnika.

Czistiakow był dowódcą plutonu straży obozowej Gułagu odpowiedzialnego za budowę BAM-u (wielokilometrowa kolej). Zapiski obejmują rok od października 1935 do października 1936. Wydawać by się mogło, że strażnik w łagrze powinien być brutalnym, złym człowiekiem. Czistiakow w ogóle taki nie jest. To wykształcony, wrażliwy człowiek, który wielokrotnie daje wyraz rozpaczy i złości za postawienie go w takiej sytuacji. Opisuje warunki w jakich żyją więźniowie i sam jest wstrząśnięty tym, co obserwuje, rola jaką pełni wywołuje w nim wstręt. Nie zgłosił się z własnej woli, żeby dowodzić plutonem i pokazuje swoją złość i bezsilność na system, który traktuje go jak narzędzie. Głównym pragnieniem Czistiakowa jest wydostanie się z koszmaru,  w jakim się znalazł.

Autor dziennika jest bardzo samotny. Nie należy do partii, nie wolno mu spoufalać się z niższymi rangą ani wyższymi, swoją gorycz przelewa na karty dziennika. Brakuje mu zwykłej, inteligentnej rozmowy z drugim człowiekiem, na co nie może liczyć na BAM-ie, gdzie każde nieroztropne słowo może sprawić, że sam stanie się więźniem. Przerażające jest, jak mało mieli do powiedzenia ludzie w tamtych czasach, to system był najważniejszy i każdy miał mu się podporządkować, za cenę wyrzeczenia się siebie.

„Strażnik Gułagu” nie jest łatwą lekturą, nie da się przeczytać tego świadectwa szybko. Musiałam wiele razy zrobić przerwę, przemyśleć, co właśnie przeczytałam. Do książki dołączone są również listy zeka Afansjewa pisane w tym samym czasie, co dziennik Czistiakowa, które są świetnym dopełnieniem historii strażnika. Listy pisane z drugiej strony mają zaskakująco podobny ton i nastrój, co dziennik.

Polecam książkę osobom, które są zainteresowane tematem Gułagów, ponieważ świadectwo strażnika jest bardzo zaskakujące i wyjątkowe.

Za książkę dziękuję wydawnictwu Bellona!

3 komentarzy

Filed under Książki

„Historia eunuchów” Olivier de Marliave

Wydawnictwo Bellona, 2012

Ilość stron: 237

 

 

 

 

To druga książka z serii opracowań historii obyczajów, z jaką się zetknęłam. Pierwszą była „Historia burdeli”, o której pisałam na blogu. Ze wzmiankami o eunuchach już się wcześniej zetknęłam wiele razy – przy okazji czytania o Cesarstwie Chin albo na zajęciach, kiedy mówiliśmy o włoskich kastratach. Jednak po lekturze tej książki mogę stwierdzić, że moja wiedza na ten temat była bardzo uboga.

Autor bardzo szeroko i ciekawie opisuje o kastracji i eunuchach na przestrzeni całego świata i od czasów najstarszych. Podróż zaczyna od Chin, gdzie eunuchowie służyli na dworze Cesarza i jako jedyny mężczyźni mogli pozostać po zmroku na terenie Zakazanego Miasta. Na początku autor pokazuje sylwetkę ostatniego chińskiego eunucha, żeby pokazać nam, jak to wszystko się zaczęło, a przynajmniej jakie są przypuszczenia. Dalej pokazuje miejsce eunuchów w hinduizmie, gdzie uznawani są za trzecią płeć. Ich rola na dworze osmańskim sprowadzała się głównie do służby w haremie, ale nie tylko, ponieważ z czasem dorobili się bardzo wysokiej pozycji, a niektórzy pełnili najwyższą władzę w Imperium. Nie zabrakło oczywiście włoskich kastratów cenionych za niezwykłe głosy. Historia kończy się w Rosji na opisach kastracji dokonywanej przez sektę skopców.

Autor koncentruje się na pokazaniu sylwetek największych i najciekawszych eunuchów. Mnóstwo w tej książce ciekawostek i anegdot, które czytałam z ogromną ciekawością. Nudziło mnie jedynie pokazywanie, jak zmniejszała lub zwiększała się ilość eunuchów na danym terenie w ciągu upływu lat. Na szczęście takich szczegółowych danych jest niewiele, ponieważ autor zdawał sobie sprawę, że nie tego oczekuje czytelnik. Najbardziej podobały mi się opisy eunuchów w Stambule i Imperium Osmańskim, ponieważ niewiele wiedziałam na ich temat, a i moja wiedza o haremach ograniczała się do wyobrażeń ludzi Zachodu (jak się okazało).

Książka napisana jest bardzo przystępnym językiem. Autor ma gawędziarski styl, który ułatwia odbiór tekstu i sprawia, że momentami ciężko się od tej książki oderwać. Niestety książki nie jest tak pięknie wydana, jak „Historia burdeli”, ale mam wrażenie, że jest tu znacznie więcej tekstu, a treść nie ustępuję poprzedniej „Historii…”, a to najważniejsze!

Naprawdę polecam „Historię eunuchów”, ponieważ to część historii, o której niewiele się mówi, a jest naprawdę intrygująca! Szczególnie w takim wydaniu 🙂

Za książkę dziękuję wydawnictwu Bellona!

1 komentarz

Filed under Książki

„Ucieczka z krainy wiecznego śniegu” Stephan Talty

Wydawnictwo SQN, 2012

Ilość stron: 351

Premiera: 17 października

 

 

 

Bardzo interesuję się historią Chin, ostatnio sporo czytam o buddyzmie, więc kiedy dostałam propozycję zrecenzowania książki o ucieczce Dalajlamy z Tybetu w 1959 roku nie wahałam się. Historia Chin jest nieodłącznie związana z tym wydarzeniem, a z przyjemnością poznałam również trochę faktów na temat Tybetu, ponieważ moja wiedza o tym kraju ograniczała się do mitów 🙂

Książka skupia się nie tylko na ucieczce Dalajlamy. Powiedziałabym właściwie, że to zdarzenie jest pretekstem do opowieści o Tybecie i przybliżenia czytelnikowi sytuacji, jaka panuje w tym kraju. Talty rozpoczyna od krótkiego nakreślenia postaci XIII Dalajlamy i barwnie opisuje jak szukano po całym kraju jego następcy – XIV Dalajlamy. Nie szczędzi opisów rytuałów i testów, jakie musiał zdać chłopiec. Towarzyszymy młodemu Dalajlamie od początku jego życia. Równocześnie autor kreśli obraz Tybetu – państwa trudnego do życia z populacją liczącą niecałe 3 miliony ludzi. Tybet nazywany jest krainą wiecznego śniegu nie bez powodów. Stopniowo obserwujemy działania komunistycznych Chin, które wcielają Tybet w granice swojego kraju, okupują go. Młody Dalajlama zostaje wrzucony na głęboką wodę polityki i dyplomacji, a w końcu zmuszony jest uciekać ze swojego pałacu pod nosem chińskiego wojska, aby stać się orędownikiem pokoju i głosem swojego narodu.

Osoby znające nawet mgliście historię Tybetu wiedzą, że chińska okupacja się nie skończyła – wciąż na mapach nie ma Tybetu. Talty opisuje dokładnie jak do tego doszło. Można poznać od środka działania, jakie podejmował Dalajlama i jego ministrowie, aby zapobiec chińskim zapędom. Autor analizuje politykę Chin wobec Tybetu – Mao był bardzo przebiegłym przywódcą i ta cecha przydała mu się w zdobyciu Tybetu. Równocześnie Talty pisze tak, że trudno oderwać się od lektury. Skupia się na kilku postaciach i z ich perspektywy opowiada, co się dzieje. Miałam wrażenie, jakbym sama brała udział we wszystkim o czym pisałam. Muszę podkreślić, że postaci które występują są oczywiście rzeczywiste i występuje wiele ich wypowiedzi.

Dalajlama, jakiego poznajemy w tej książce, jest człowiekiem fascynującym. Jednak przede wszystkim jest człowiekiem – popełnia błędy, uczy się na doświadczeniu, zmienia się. Autorowi udało się pokazać magnetyczną osobowość Dalajlamy, który fascynuje wielu ludzi, a dla Tybetańczyków jest niemal bogiem, ikoną. To człowiek, który z prostego, nieco naiwnego mnicha zmienił się w pełnego godności przywódcę, który ma odwagę głośno domagać się wolności dla swojego kraju, a przy tym nie brak mu współczucia i spokoju.

Bardzo podobała mi się ta książka. Świetnie się czytało, choć musiałam robić przerwy, aby przyswoić tyle informacji. Autor odarł Tybet z mitów, jakie go otaczają, ale zrobił to w taki sposób, że ten kraj wciąż pozostaje fascynujący i egzotyczny. Dużym plusem jest epilog, w którym opisana jest współczesna podróż Talty’ego do Tybetu na 50 rocznicę powstania (dokładnie opisanego w książce), gdzie opisuje sytuację współczesną Tybetu.

Ciężko nie odczuwać współczucia wobec Tybetańczyków, którzy we własnym kraju muszą czuć się obco. Warto dowiedzieć się więcej o historii tego surowego kraju, ludzkich zwyczajach. Również o buddyzmie jest sporo informacji. Naprawdę polecam!

Książka będzie miała premierę w listopadzie.

Za możliwość lektury dziękuję wydawnictwu SQN!

3 komentarzy

Filed under Książki

„Wampiry” Nigel Suckling

 

Wydawnictwo Bellona, 2012

Ilość stron: 270

Moja ocena: 5 / 6

 

 

Lubię wampiry. Jestem jednak wierna „klasycznemu wampirowi” z „Draculi” Brama Stokera i książek Anne Rice. Wizja pani Meyer nie przemawia do mnie. Dlatego z przyjemnością zagłębiłam się w historię wampira 🙂

Autor analizuje w książce fenomen wampiryzmu. Zaczyna od pokazania nam literackich realizacji tego motywu, ale skupia się właśnie na „Draculi” Brama Stokera. Następnie opisuje sam mit wampiryczny, jaki funkcjonował w ludowych wierzeniach i legendach. Znajdziemy tu bogaty opis wierzeń związanych ze śmiercią, opisy życia zmarłych według legend, mitów. Wiele z opowieści jest przytaczana dosłownie. Warto podkreślić, że autor nie ogranicza się do opisu wampiryzmu w Europie czy Ameryce. Dostaniemy równie bogaty opis wierzeń z Azji ( a w szczególności Chin) oraz Afryki. Z tej książki można dowiedzieć się, kim była lamia, Yaramayahoo czy Penanggalan.

Muszę przyznać, że autor zaskoczył mnie swoją rozległą wiedzą na temat wierzeń ludowych z całego świata dotyczących śmierci i demonów. Ciekawie było odkryć, jak wiele rodzajów wampirów istniało w wierzeniach poza tymi najbardziej rozpowszechnionymi w popkulturze. Autor opisał wampiry naprawdę solidnie i wyczerpująco, ale przy tym niezwykle przyjemnie czytało się książkę.

Książka ma 5 rozdziałów, każdy skupia się na innym aspekcie tematu. Najbardziej podobał mi się rozdział, w którym Suckling opisał ludzi, którzy sami mogliby pretendować do miana wampirów, wśród nich najsłynniejszego Wlada Palownika (hrabiego Draculę), który był inspiracją dla Stokera. Również przegląd demonów i sposoby ich zwalczania były zaskakujące. O ile sukuby i lamie były mi już wcześniej znane, to Penanggalan to czysta egzotyka. Plusem było również to, jak autor pokazywał przenikanie się wierzeń z różnych zakątków świata.

Dużą zaletą jest również wydanie książki bogato ilustrowane przez Bruce’a Pennington’a. Rysunki idealnie oddają klimat historiom, które snuje autor. Aż miło się czyta tak wydaną książkę 🙂

Książkę zdecydowanie polecam! To obowiązkowa pozycja dla wszystkich fanów wampirów oraz tych, którzy są ciekawi, w co wierzyli nasi przodkowie. Ja po lekturze mam ochotę rozsypać garść ryżu przed progiem, żeby ustrzec się demonów 🙂

Za książkę dziękuję wydawnictwu Bellona!

1 komentarz

Filed under Książki