Tag Archives: Kolejkowo

„Oczarowanie” Donald Spoto

 

Wydawnictwo Dolnośląskie, 2009

Ilość stron: 266

 

 

 

 

Uwielbiam stare filmy i jestem wielką fanką Audrey Hepburn. Dlatego z przyjemnością sięgnęłam po biografię Audrey autorstwa Donalda Spoto. Z autorem książki miałam już wcześniej do czynienia podczas lektury biografii Marylin Monroe. którą napisał. To jeden z autorów biografii, o których wiem, że piszą ciekawie i powołują się na mnóstwo źródeł.

Książka koncentruje się na całym życiu Audrey Hepburn. Równie dokładnie jest opisane jej dzieciństwo, kariera filmowa i działalność dla UNICEF-u. To duży plus dla autora, który nie skupiał się tylko na jednym aspekcie życia Audrey. W książce pokazał niezwykłą osobowość tej wspaniałej kobiety, która do samego końca pozostała pełna pokory i skromności. Pomimo niezwykłej kariery filmowej Audery zawsze powtarzała, jak wiele jeszcze musi się nauczyć o grze aktorskiej. Ostatnie lata swojego życia poświęciła na rzecz UNICEF-u. Jeździła po całym świecie, widziała na własne oczy kraje owładnięte wojną domową, głodujące dzieci i wykorzystywała swoją sławę najlepiej jak umiała, żeby nagłośnić te sprawy.

Audrey, jaką pokazał Spoto, wywarła na mnie ogromne wrażenie. Autorowi należą się barwa, ponieważ potrafił pokazać w tej biografii kobietę z krwi i kości. Dużo miejsca zajęły, co oczywiste filmy Hepburn. Przynaję, że nie wszystkie widziałam, ale kilka mam ochotę obejrzeć po tym, co opisał Spoto. Myślę, że warto podejść do tej książki znając (przynajmniej) te najważniejsze filmy Audrey jak np. „Śniadanie u Tiffany’ego”, „Rzymskie wakacje”, „Historię zakonnicy”. Na kartach książki autor zdradza fabuły filmów i jeśli ktoś nie chce sobie psuć seansu to powinien najpierw trochę pooglądać 🙂 Jednocześnie nie uważam tego za wadę tej powieści. Spoto przy każdym filmie opisywał reakcje publiczności i krytyków na filmy i ciężko by mu to przychodziło bez opisanie, kogo Audrey grała.

„Oczarowanie” to bardzo dobra biografia fascynującej kobiety. Donald Spoto ma ogromny talent do pisania biografii. Cytuje mnóstwo osób, przywołuje fragmenty artykułów, wywiadów i listów. Nawet nie chcę sobie wyobrażać ilości pracy, jaką musiał włożyć w przygotowania do pisania. Polecam książkę fanom Audrey, starych filmów, ale również osobom, które lubią czytać biografie. Audrey Hepburn była naprawdę niesamowitą kobietą – nie tylko gwiazdą filmową i ikoną stylu, ale również matką, ambasadorką UNICEF-u. Dzisiaj jest ikoną popkultury. Naprawdę warto coś o niej wiedzieć!

Reklamy

3 Komentarze

Filed under Książki

„Przemiana” Jodi Picoult

 

Wydawnictwo Prószyński i S-ka

Ilość stron: 543

Moja ocena: 4 / 6

 

 

 

„Przemiana” to druga książki Jodi Picoult, jaką przeczytałam. Pierwszą było „Bez mojej zgody”. Mimo że fabuły książek różnią się od siebie, wydaje mi się, że można znaleźć sporo cech wspólnych. Nie jestem pierwszą osobą, która uważa, że Picoult pisze według pewnego utartego schematu.

Narracja podzielona jest pomiędzy kilka postaci (jedna z cech Picoult), wszystkie w różny sposób są ze sobą związane. Spokojne życie June Nealon zostaje brutalnie przerwane, kiedy jej mąż i córka zostają bestialsko zamordowani. Shay Bourne czeka w celi śmierci na wykonanie wyroku, jednak stawia zdecydowany warunek, który w jego mniemaniu musi zostać spełniony – chce oddać swoje serce pewnej szczególnej małej dziewczynce, która czeka na odpowiedniego dawcę. Z Shay’em związane są inne postaci – ojciec Michael, jego duchowy przewodnik, Maggie, prawniczka i Lucius, odsiadujący wyrok w celi obok.

Jak na książki Picoult przystało, autorka porusza bardzo trudne tematy. Na pierwszy plan wysuwa się problem kary śmierci i religia. Muszę przyznać, że akurat ta religia trochę mnie irytowała. Robienie z bohatera Jezusa raczej budziło u mnie obawy, ale Picoult doskonale wybrnęła. Widać, że autorka zrobiła bardzo solidne badania, zanim przystąpiła do pisania, dlatego wiele można się dowiedzieć z tej książki. Intrygowało mnie wiele faktów, które w książce są przedstawione, a nie miałam o nich pojęcia np. badania dotyczące wykonania kary śmierci przez iniekcję uznawane przez wielu za humanitarne. Co do religii wiele opinii wypowiadanych przez różne postaci może zostać odczytanych jako kontrowersyjne, ale wniosek jaki wypływa z opowieści jest wart doczytania, chociaż dla mnie był raczej oczywisty.

Chociaż dostrzegam w książkach Picoult przedstawianie opowieści pewnym schematem – zbrodnia, która nie jest taka, jak nam się wydaje, wątek medyczny i prawniczy, wzruszające zakończenie, które być może nie jest takie, jak do końca byśmy chcieli, to muszę przyznać, że ciężko się oderwać od lektury. Lubię wątki prawnicze w książkach (filmach i serialach zresztą też), ten medyczny trochę mnie męczył, ale dowiedziałam się czegoś nowego.

Poza religią i karą śmierci, Picoult toczy niezwykłą opowieść o sprawiedliwości, miłości. Bardzo polubiłam postać Maggie – jej dowcipne dialogi wywoływały mój śmiech, nawet w zatłoczonym autobusie, kiedy ludzie dziwnie na mnie patrzeli. Mocnym punktem tej książki jest natomiast zakończenie. Można je różnie odczytać, pokazuje nam całą historię w odcieniach szarości, nawet jeśli wcześniej wszystko było czarno-białe. I w zasadzie dopiero po skończeniu mogę z czystym sumieniem powiedzieć, że książka jest dobra i warto ją przeczytać.

Książki Jodi Picoult czyta się jednym tchem, ale nie polecam czytania ich jedna po drugiej, bo można się zmęczyć. Autorka ma bardzo dobre pomysły na fabuły. Nie boi się poruszać tematów kontrowersyjnych i trudnych, i potrafi naprawdę dać do myślenia. Polecam!

2 Komentarze

Filed under Książki

„Malowany ptak” Jerzy Kosiński

 Wydawnictwo Albatros (2011)

 Ilość stron: 326

 Moja ocena: 4 / 6

 Jak tam po świętach? Wypoczęci? Przejedzeni? 🙂 Ja przyznaję, że u mnie na obie opcje odpowiedź jest twierdząca. Miałam masę planów, co zrobię w czasie wolnego, ale nic mi z tego nie wyszło. Jeszcze przed świętami zdążyłam skończyć lekturę „Malowanego ptaka” i miałam sporo czasu, żeby przemyśleć tę książkę, bo było co.

Już opisy tej powieści świadczyły, że mam do czynienia z klasykę literatury i to nie tylko polskiej, bo podobno powieść jest o wiele bardziej popularna zagranicą niż w Polsce. Piszę podobno, ponieważ nie wiem, ile jest w tym prawdy. „Malowany ptak” to powieść kontrowersyjna. Spotkałam wiele opinii jeszcze zanim zdobyłam egzemplarz do czytania i muszę przyznać, że mało było pochlebnych. Moim skromnym zdaniem powieść jest naprawdę dobra, chociaż zdecydowanie nie polecam jej każdemu!

Bohaterem i narratorem w powieści jest Chłopiec – nie wiemy jak ma na imię. Wiemy tylko, że wygląda jak Cygan albo Żyd – tak jest opisywany. Trwa II wojna światowa i rodzice Chłopca wysyłają go do odległej wsi, aby tam znalazł bezpieczne schronienie. Niestety tak się nie dzieje. Opiekunka Chłopca szybko umiera, a on sam zmuszony jest tułać się od wsi do wsi, licząc na współczucie chłopów. Jednak jego ciemne włosy i oczy budzą lęk w zabobonnych wieśniakach, którzy wierzą, że ciemne oczy rzucają uroki. Poza tym boją się represji ze strony niemieckich żołnierzy, jeśli przygarną cygańską przybłędę. Dlatego los Chłopca wcale nie jest taki, o jakim marzyli jego rodzice.

Każdy rozdział daje nam opis nowego miejsca zamieszkania Chłopca w coraz to nowej wsi. Dziecko ściąga na siebie nieszczęścia i same nieprzyjemności, mówiąc delikatnie. Opisy w książce są bardzo drastyczne i naturalistyczne, przez co nieraz odkładałam książkę z obrzydzeniem, żeby uspokoić się przed powrotem do lektury. Oprócz przemocy są również sceny aktów seksualnych (chyba najsłynniejsze z udziałem zwierząt) opisane z równie dużą dokładnością. W pewnym momencie kiedy Chłopiec trafiał do nowej wioski, myślałam już tylko „i co teraz, czy może być jeszcze gorzej” – wierzcie mi, było.

Spotkałam wiele opinii mówiących, że ta przemoc i dokładne opisy są w książce niepotrzebne, że bez nich łatwiej by się ją czytało, a sens pozostałby ten sam. Ja myślę, że bez tych opisów książka zdecydowanie nie byłaby czytana jeszcze dzisiaj. Nie można tej historii traktować dosłownie. Rzadko zamieszczone są opisy wędrówki Chłopca do kolejnej wsi, opis jak znalazł się u nowego gospodarza. Powieść skupia się na tym, co dzieje się pod nowym dachem, w nowej wsi. Pokazuje wynaturzenia i zabobony w jakie wieśniacy wierzyli. Ktoś pisał w recenzji, że niemożliwe jest, aby jedna osoba mogła tyle przeżyć. Zgadzam się, ale nie taki jest sens. Powieść jest skonstruowana trochę na kształt baśni, ale takiej baśni, której zdecydowanie nie chcemy czytać dzieciom na dobranoc. Książka naśladuje formę snów i wspomnień, naszych koszmarów.

Wiele jest opinii, że „Malowany ptak” zawiera wątki autobiograficzne. Jeszcze więcej opinii, że to bzdura i manipulacja Kosińskiego. Badacze już udowodnili, że Kosiński nie mógł doświadczyć, tego co opisał w powieści. Oczywiście autor całe swoje życie manipulował swoją biografią i do dzisiaj wiele wątków nie jest jasnych, ale czy dla tej historii jest ważne, czy Kosiński tego doświadczył? Moim zdaniem nie, bo wydarzenia, choć przerysowane są prawdopodobne.

„Malowany ptak” opisuje zło, nie skupia się na pytaniach o źródło zła, jego przyczyny, po prostu opisuje. Jednak wbrew pozorom to nie wieśniacy w tej powieści są najczarniejszymi bohaterami. Oni choćby nie wiadomo jak źle traktowali chłopca, udzielają mu schronienia, choć grozi im za to śmierć, często całej wsi. Oni byli nauczani przez swoich ojców i dziadów, wszystkich zabobonów i wierzeń, przez które maltretują Chłopca. Postacią w książce, która jest prawdziwie zła jest sam Chłopiec. On sam czyni wiele złego i wszystko, co robi wypływa z nienawiści. Jego tok myślenia możemy dokładnie prześledzić. Jednak i jemu trzeba oddać sprawiedliwość, bo jego postępowanie to bardzo często jedynie mechanizm obronny.

Książka jest zdecydowanie warta uwagi, ale odradzam osobom wrażliwym, bo opisy są naprawdę bardzo plastyczne. Polecam, ale sięgacie po „Malowanego ptaka” na własną odpowiedzialność!

Dodaj komentarz

Filed under Książki

„Dziękuję za wspomninia” Cecilia Ahern

 

Wydawnictwo Świat Książki

Liczba stron: 382

Moja ocena: 4 / 6

 

 

 

Po „PS Kocham Cię” wyrobiłam sobie pozytywne wrażenie, co do pisarstwa Cecili Ahern, a kolejne recenzje jej książek tylko mnie w tym upewniały. Muszę przyznać, że „Dziękuję za wspomnienia” rozczarowało mnie pod wieloma względami, ale bardzo dobrze czytało mi się tę książkę.

Joyce traci dziecko i tylko transfuzja krwi ratuje jej życie. Kończy swoje małżeństwo, w którym od dawna wiało chłodem i wraca do domu swojego starego ojca. Jednocześnie w jej życiu zaczynają się dziać dziwne rzeczy. Nagle zna szczegóły dotyczące architektury i malarstwa, chociaż nigdy się tym nie interesowała, uwielbia czerwone mięso, choć była wegetarianką. Równocześnie śni o dziewczynce z jasnymi włosami i rudej uśmiechniętej kobiecie. Justin to mężczyzna po rozwodzie z dorastającą córką. Gościnnie wykłada w Irlandii architekturę. Namówiony przez piękną lekarkę, z którą chce się umówić, oddaje krew, choć panicznie boi się igieł. Żartuje sobie, że ten ktoś, komu uratował życie powinien mu się jakoś odwdzięczyć. Na jego drodze staje kobieta, która zaczyna go fascynować, wydaje mu się, że ją zna, chociaż wie, że to niemożliwe.

Fabuła brzmi naprawdę intrygująco, ale tak naprawdę jest bardzo przewidywalna. Nie stała się ani jedna rzecz, jakiej bym nie przewidziała. Mimo to bardzo dobrze mi się czytało, nie chciałam odłożyć tej książki ani na moment, choć przyznaję, że miałam dość długie przestoje w czytaniu. Dziwiło mnie zachowanie Joyce, bo po tak ciężkich i tragicznych przeżyciach nie widać w niej było za dużo żałoby, jest tylko kilka fragmentów, w których się załamuje, ale wydało mi się to takie powierzchowne. Kiedy czytałam „PS Kocham Cię” razem z Holly płakałam po jej zmarłym mężu, Joyce nie zachowuje się jak kobieta, która właśnie straciła długo wyczekiwane dziecko.

Spodobał mi się natomiast Justin, który jest pełen wad, ciągle robi z siebie dupka i przez to staje się bardziej ludzki niż Joyce. Postacią, którą w książce polubiłam najbardziej jest siedemdziesięciopięcioletni ojciec Joyce, który jest tutaj bardziej postacią drugoplanową. Umierałam ze śmiechu, kiedy Joyce z tatą leciała samolotem. I chociaż starszemu panu ciągle udawało się zrobić lub powiedzieć coś, co doprowadzało mnie do śmiechu, nie brak mu własnych tragedii. Jak dla mnie jest to postać tej książki 🙂

Przyjaciółki Joyce za bardzo przypominały mi przyjaciółki Holly. Bardzo schematyczne postaci – singielka robiąca karierę, która nienawidzi dzieci i szczęśliwa trzydziestoparoletnia matka trójki dzieci.

Jednak pomimo wszystkich moich zastrzeżeń czytało mi się dobrze (co już kilka razy podkreśliłam). „Dziękuję za wspomnienia” to ciepła i zabawna komedia romantyczna. To bardzo lekka książka w sam raz, jeśli ktoś potrzebuje odetchnąć po ciężkim dniu. Można czytać i nie myśleć za dużo, a przy tym porządnie się uśmiać 🙂

Polecam na długie zimowe wieczory z kubkiem gorącej herbaty 🙂

1 komentarz

Filed under Książki

„Mistrzyni sztuki śmierci” Ariana Franklin

Wydawnictwo Amber

I tom cyklu Adelia Aguilar

Liczba stron: 317

Moja ocena: 2,5 / 6

 

 

Zaintrygowana tytułem zdecydowałam się sięgnąć po tę książkę w zasadzie nic o niej nie wiedząc. „Mistrzyni sztuki śmierci” okazała się kryminałem umieszczonym w XII-wiecznej Anglii, co w moim odczuciu brzmi bardzo zachęcająco.

Jest rok 1171 w Cambridge. Spokojne życie mieszkańców zostaje zaburzone przez śmierć kilkuletniego chłopczyka i zniknięcie kolejnych dzieci. O morderstwo zostają oskarżeni Żydzi, bo przecież wiadomo, że krzyżują chrześcijańskie dzieci. Zaniepokojony uszczupleniem skarbca król Henryk II prosi o pomoc i wkrótce do Cambridge przybywa mistrz Szymon z Neapolu oraz biegła w anatomii tytułowa mistrzyni sztuki śmierci – Adelia. Oczywiście płeć naszej drogiej medyczki jest wielkim utrudnieniem, bo chociaż jest najlepsza w swoim fachu to w zabobonnej Anglii łatwo mogłaby zostać oskarżona o czary.

Tło historyczne jest mocnym atutem tej książki. Autorka (pisząca pod pseudonimem) bardzo zadbała, aby fakty historyczne były zgodne z prawdą, chociaż kilka rzeczy zmieniła dla dobra i spójności powieści, o czym możemy się dowiedzieć po zakończeniu książki czytając „Od autorki”. Postać króla Henryka II została opisana z niezwykłym humorem i bardzo przypadła mi do gustu.

Co do głównej postaci medyczki Adeli to zawiodłam się. Strasznie mnie ta postać irytowała swoim zachowaniem rodem starej panny z XIX wieku. Miała być niezależną, mądrą kobietą, ale nie wyszło… Sama intryga jest dość ciekawie pomyślana, ale jej rozwiązanie jest wręcz śmiesznie proste i dziwiłam się, że naszym bohaterom sprawia trudność wskazanie zabójcy. Moją niechęć potęguje fakt, że autorka pod koniec sztucznie budowała napięcie nie podając rozwiązania, choć postacie już je poznały. Sprawa rozwiązana, wszyscy wiedzą, kto jest odpowiedzialny za zbrodnie, ale ty czytelniku musisz sobie jeszcze chwilę poczekać zanim się dowiesz czyja to twarz. Bardzo niepotrzebne!

Na Biblionetce okazało się, że Franklin napisała już 2 kolejne tomy przygód Adeli Aguilar, ale ja wiem jedno – na pewno nie sięgnę po nie. Oceniam książkę jako kiepską, ale tło historyczne trochę ratuje sprawę, dlatego nie będę odradzała przeczytania tej powieści. Faktem pozostaje, że „Mistrzyni sztuki śmierci” bardzo mnie rozczarowała, bo ma potencjał na kapitalny kryminał, który mocno się rozmył w trakcie.

4 Komentarze

Filed under Książki