Tag Archives: lit. rosyjska

„Kobiety Łazarza” Marina Stepnova

kobiety łazarza

Wydawnictwo Czarna Owca, 2014

Ilość stron: 396

 

 

 

Dawno nie czytałam żadnej książki rosyjskiego pisarza. Zresztą ze współczesną rosyjską literaturą miałam styczność tylko przy okazji „Świadka” Ilji Mitrofanowa, poza tym czytałam oczywiście tylko klasykę (Dostojewski, Tołstoj). Dlatego z ciekawością spoglądałam na „Kobiety Łazarza”, których tłem jest rosyjska historia XX wieku – bardzo burzliwa jak wiadomo. A przy tym uwielbiam czytać o losach kobiet.

„Kobiety Łazarza” przedstawiają losy trzech kobiet – Marusi, Galiny i Lidy związanych z Łazarzem Lindtem, genialnym rosyjskim naukowcem, twórcą pierwszej rosyjskiej bomby atomowej. Marusia to wielka, pierwsza miłość Łazarza, która nie jest odwzajemniona tak jak on by sobie tego życzył. Galina jest jego żoną, którą uwielbia i nie dostrzega, jak bardzo ją krzywdzi i jakie obrzydzenie w niej wzbudza. Lida to jego wnuczka, która osierocona trafia pod dach Galiny i jedyne, czego pragnie to trochę domowego ciepła, którego w tym domu nie ma.

Książka rozpoczyna się od przedstawienia małej Lidoczki i okoliczności w jakich trafia do domu swojej owdowiałej babci Galiny. Dopiero później możemy poznać historię chronologicznie od momentu, w którym młody Łazarz Lindt poznaje Marusię Czałdanową i zakochuje się od pierwszego wejrzenia, choć wie, jak beznadziejne jest jego uczucie. Ta część książki była niezwykle ciepła, beztroska i zabawna, pomimo zmieniającego się na gorsze klimatu w sowieckiej Rosji. Kiedy Galina wkroczyła na scenę opowieści byłam w szoku i nie mogłam zrozumieć w jaki sposób przemieniła się w zgorzkniałą babcię Lidoczki. Zrozumienie przyszło z kolejnymi rozdziałami, które niezwykle mnie poruszyły. I ten smutny nastrój pozostał ze mną do samego końca, bo przejścia Lidy również nie były łatwą lekturą.

Stepnova niezwykle sugestywnie opisała te trzy kobiety, które musiały wiele przejść w życiu, a ciężkie przeżycia ukształtowały je w zupełnie różny sposób. Jednak najbardziej zagadkową postacią książki pozostaje Łazarz Lindt, którego nie da się całkiem potępić, ale nie da się też całkiem go zrozumieć. Losy Marusi, Galiny i Lidy są opisane niezwykle szczegółowo, znamy ich całą biografię. O Łazarzu dowiadujemy się najmniej, wymyka się on łatwym definicjom i w zasadzie nie wiemy, co go ukształtowało w tego specyficznego człowieka.

„Kobiety Łazarza” to naprawdę niesamowita powieść, która poruszyła moją najczulszą strunę. Piękna, wzruszająca i świetne napisana z elementami realizmu magicznego, który występuje idealnej proporcji, żeby podkreślić klimat, ale nie sprawia, że opowieść staje się nierealna.

Polecam!

Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu Czarna Owca!

1 komentarz

Filed under Książki

„Świadek” Ilja Mitrofanow

 

Wydawnictwo Claroscuro

Liczba stron: 157

Moja ocena: 6 / 6

 

Po przeczytaniu recenzji u Agnieszki na Życiowej pasji bibliofila byłam pewna, że chcę się z nią zapoznać, ponieważ mało czytałam książek o ZSRR właściwie tylko te w kanonie lektur szkolnych, a temat jest ciekawy. „Świadek” zaczyna się od opisywania absurdalnej władzy ZSRR, by przejść w tematykę znacznie poważniejszą.

Głównym bohaterem i narratorem książeczki jest Fiodor Pietrowicz Pokora – fryzjer i golibroda. Swoją historię zaczyna od opisu nauki zawodu, kiedy jeszcze Kotłowiną rządzili Rumuni. Szybko jednak do Besarabii przyjeżdża Armia Czerwona i nowy naczelnik, w całej okolicy rozpoczynają się nowe porządki wprowadzone przez władzę. Fiodor jest człowiekiem prostym, uczciwym, obdarzonym niezwykłym darem obserwacyjnym, który pozwala mu szybko oceniać ludzi, wchodzących do zakładu. Pewnego dnia próg przekracza nowy naczelnik Paweł Pietrowicz – człowiek oddany władzy, ale wykorzystujący swoją wysoką pozycję. Nie zważa on na mieszkańców, liczą się tylko wyniki, które przedstawia wyższym szczeblom władzy. Życie w Kotłowinie zmienia się jeszcze bardziej, kiedy powoli wkrada się w nie głód…

Atutem powieści jest miejsce akcji. Kotłowina leży, a właściwie leżała w Besarabii, obecnie jest to teren na granicy Mołdawii z Ukrainą. Jest to tygiel kulturowy, mieszkańcy są różnej narodowości, dzieli ich język, światopogląd, ale mają wspólną tradycję. Mimo wszystkich różnic mieszkańcy Besarabii są wspólnotą postawioną w sytuacji dramatycznej.

Powieść zaczyna się jak satyra na władzę ZSRR. Na pierwszy rzut oka widać absurd wprowadzanych dekretów, które dodatkowo opatrzone są trafnym komentarzem Fiodora. Jednak w miarę rozwoju fabuły lekka opowieść zmienia się diametralnie w bardzo trudną historię o człowieczeństwie, ludzkiej godności. Widzimy jak zachowują się ludzie w sytuacji skrajnej. I ta część książki jest przerażająca, trudno się oderwać od tej historii, trudno o niej zapomnieć… To wręcz zaskakujące, że z taką lekkością oddać ciężar wydarzeń.

Język jest bardzo mocną stroną tej książki. Tłumacz wykonał naprawdę solidną pracę. Książka w oryginale była pisana nieistniejącym już dzisiaj dialektem rosyjskiego, a tłumacz zrobił wszystko, żeby po polsku również brzmiało to jak archaiczny dialekt i udało się to wyśmienicie. Narrację przeplatają zwroty z innych języków jak ukraiński, czego nie mogło zabraknąć przy spotkaniu ludzi różnych narodowości. Ale nie martwcie się wszystko, co mogłoby stanowić problem dla czytelnika jest wyjaśnione w przypisach.

Całości dopełnia przepiękne wydanie tej książki. Okładka wygląda jak stary brulion i ma również chropowatą fakturę. Strony w środku poprzedzielane są liniami jak w zeszycie. Nawet czcionka imituje odręczne pismo, a numery stron wyglądają jak wystukane na maszynie do pisania. Naprawdę wydawnictwo przyłożyło się do wydania tej książki. Aż chce się ją mieć na półce 🙂

Bardzo polecam „Świadka”! Dla mnie to świetna, poruszająca powieść i tak jak napisał tłumacz Aleksander Horodecki miałam wrażenie obcowania z wielką literaturą. „Świadka” trzeba przeczytać.

Bardzo dziękuję Agnieszce, która zgodziła się pożyczyć mi książkę 🙂

7 komentarzy

Filed under Książki