Tag Archives: wyd. Literackie

„Księga stylu Coco Chanel” Karen Karbo

Wiedziałam, że zaniedbuję bloga, ale teraz mam tego namacalny dowód – zapomniałam o 3 rocznicy blogowania! Już nawet nie mam wymówki, bo czytam, nie narzekam na brak wolnego czasu. To chyba jakiś blogowy kryzys, ale zdecydowałam, że nie zamierzam stracić tych 3 lat pracy, bo choć ostatnio często patrzę na pisanie recenzji jak na obowiązek, to nie zapomniałam, ile dawało mi to radości i satysfakcji. Zamiast marudzić biorę się porządnie do pracy, abym za rok mogła się pochwalić 4 rocznicą 😉 Dajcie mi parę dni na przejrzenie mojej biblioteczki i tradycyjnie ogłoszę urodzinowy konkurs 😉

coco

 

Wydawnictwo Literackie, 2014

Ilość stron: 252

 

 

 

 

Kto nie słyszał o Coco Chanel? Jest ona  nie tylko ikoną mody, ale również popkultury. Znalazło się mnóstwo jej naśladowczyń, a dom mody Chanel wciąż rozwija się pod okiem Karla Lagerfelda. Moda nie należy do moich głównych zainteresowań, dlatego jedyne z czym kojarzyłam Chanel to mała czarna i jej pikowana marynarka. Z ciekawością zagłębiłam się w książkę Karen Karbo, która na szczęście okazała się nie być dziwnym poradnikiem, a ciekawą opowieścią o Coco Chanel połączoną z najważniejszymi rzeczami, których możemy się od niej nauczyć.

Autorka w całkiem zgrabny sposób wplotła biografię nieprzeciętnej Chanel i pozwoliła, aby życie i zachowanie projektantki wciąż dawało nam inspiracje. Na pochwałę zasługuje również fakt, że Karbo nie zmusza nas do kupienia ubrań z domu mody Chanel za gigantyczne pieniądze, a przekłada filozofię Coco na współczesny świat i pokazuje, że małym kosztem wciąż można być stylową kobietą w stylu Coco Chanel.

Nie ukrywam, że dla mnie najciekawszą częścią książki była biografia Chanel. Karbo jednak nie opisuje nam dokładnego życiorysu Coco. Wybiera najciekawsze i najbardziej znaczące momenty z życia projektantki, z których wciąż możemy czerpać naukę. Pokazuje wiele anegdot, stara się rozjaśnić Chanelegendę (jak sama o niej pisze), bo Coco kłamała na swój temat i do dzisiaj nie wiemy, co jest prawdą, a co zgrabnym kłamstwem. Ma to swoje uroki, bo Chanel świadomie stworzyła sobie własny wizerunek, w czasach gdy nie było specjalistów od PR. Ponadto Karbo pokazuje, jak nieprzeciętną i bezkompromisową kobietą była Chanel i pomimo wielu jej wad wszyscy ją kochali. Można powiedzieć, że Chanel wyprzedzała swoje czasy.

„Księga stylu Coco Chanel” to lekka i przyjemna lektura, w sam raz na wakacyjne dni. Na pewno będzie idealną książką na plażę 😉 Karen Karbo ma bardzo lekki, dowcipny styl, wplata do książki również anegdoty dotyczące samej siebie, śmiałam się na głos, czytając o jej poszukiwaniach idealnego żakietu Chanel w Paryżu. Ja na pewno sięgnę po biografię Coco Chanel, bo Karbo zdołała zaszczepić mi fascynację tą nieprzeciętną kobietą.

Polecam!

3 komentarzy

Filed under Książki

„Lekcje Madame Chic” Jennifer L. Scott

lekcje madame chic

Wydawnictwo Literackie, 2013

Ilość stron: 292

 

 

 

 

Mam zasadę dotyczącą wakacyjnych lektur – powinny być proste i bawić. Niemal od razu wiedziałam, że „Lekcje Madame Chic” spełnią moją definicję wakacyjnej lektury i nie myliłam się. Chciałam przeczytać, jak Jennifer z szarej myszki stała się ikoną stylu dzięki 6 miesiącom spędzonym w Paryżu. Na szczęście książka opowiada nie tylko o jej przemianie, ale namawia, aby każdy zmienił swoje życie podobnie jak ona i są to rady bardzo cenne.

Jennifer spędziła pół roku we Francji na wymianie studenckiej, gdzie mogła obserwować życie francuskiej rodziny. Jednak rodzina Chic okazała się mieć arystokratyczne korzenie i kultywować rodzinne tradycje bycia chic! Stopniowo atmosfera domu oraz nienaganny wygląd i maniery pani domu, zaczęły wpływać na Jennifer, która z nieokrzesanej Amerykanki stała się prawdziwą damą. Paryż zmienił nie tylko wygląd i styl Jennifer, ale przede wszystkim jej podejście do życia, którym dzieli się w książce. Nie jest to jednak głupi poradnik jakich wiele, a bardzo zabawna i intrygująca historia.

Nie będę ukrywać, jestem zachwycona „Lekcjami…”. Podejście do życia, jakie przedstawia Jennifer niewiele różni się od mojego i na pewno wcielę w życie wiele jej rad. Ale pewnie zapytacie, jak wygląda w takim razie to podejście? Sprowadza się do czerpania radości z najdrobniejszych czynności, życia powoli, ale świadomie. W rozdziale o jedzeniu autorka zachęca nas, aby jeść dobrej jakości posiłki, jeść je powoli i rozkoszować się smakiem, zamiast zamartwiać się zbędnymi kaloriami. Oczywiście nie jest to namowa do obżarstwa, bo w tym samym rozdziale dowiemy się, że podjadanie nie jest chic i warto wyznaczyć sobie kilka stałych posiłków i się ich trzymać. Drobne rady i wskazówki, które zawarte są w książce naprawdę mogą zmienić życie na lepsze, a nie wymagają wielkiego wysiłku z naszej strony.

Siłą tej książki jest jej narracja. Lekki, gawędziarski styl autorki potrafi uwieść czytelnika. Czytając czułam się, jakbym słuchała dobrej przyjaciółki. I chyba ta pozycja w jakiej sytuuje się autorka ma wielkie znaczenie, bo ona nie poucza czytelnika, nie mówi, że tylko jej zdanie jest prawdziwe, namawia, ale robi to naprawdę chic 😉 Wiele jej rad jest ilustrowanych anegdotami z jej życia prywatnego, a szczególnie pobytu w Paryżu, który był dla niej tak wielką inspiracją, i są przezabawne! Oczywiście uśmiechałam się przy kilku fragmentach, ponieważ pewnymi rzeczami, mogła być zaskoczona chyba tylko Amerykanka, jak na przykład mówienie dzień dobry sklepikarzom.

Bardzo polecam „Lekcje Madame Chic”, bo pomagają zmienić podejście do życia i uczą jak być chic!

Za książkę dziękuję wydawnictwu Literackiemu!

6 komentarzy

Filed under Książki

„Sufi” Elif Shafak

sufi

Wydawnictwo Literackie, 2013

Ilość stron: 328

 

 

 

 

Bardzo trudno napisać recenzję takiej książki jak „Sufi”. Było to moje pierwsze spotkanie z Elif Shafak i na pewno nie ostatnie, bo książka przypadła mi do gustu, chociaż nie należy do najłatwiejszych w odbiorze.

Głównym bohaterem jest Pinhan o dwoistej naturze, który zamieszkuje pośród derwiszów, chcąc zrozumieć, kim naprawdę jest. Nie jest jednak częścią bractwa, co odkrywa boleśnie wraz z dojrzewaniem. Postanawia zatem wyruszyć w dalszą podróż, aby odnaleźć odpowiedzi na dręczące go pytania. Droga prowadzi go do Stambułu, gdzie mieszkańcy dzielnicy Akrep Arif cierpią z powodu niepowodzeń ze względu na obrażenie patrona dzielnicy i czekają aż ktoś rozwiąże ich problem.

Elif Shafak pokazuje w tej książce jak wielki ma talent gawędziarski, bo „Sufi” to powieść wielowątkowa, którą spaja postać głównego bohatera. Styl, jakim posługuje się autorka nieustannie przypominał mi Marqueza i jego „Sto lat samotności”, chociaż u niego ciężko wyróżnić jednego głównego bohatera. Jednak oboje przedstawiają nam historie pewnych zbiorowości. W „Sufim” są to derwisze, z którymi mieszka młody Pinhan oraz mieszkańcy dzielnicy Akrip Aref. Tych dwoje autorów łączy również realizm magiczny, ponieważ u Shafak wydarzenia baśniowe splatają się z tymi realnymi i tworzą nierozerwalną całość. Powoduje to, że książka ma naprawdę baśniowy charakter.

Dawno już nie czytałam takiej książki i na początku było dla mnie dużym szokiem, że fabuła jest tak „rozmyta”, jest tyle wątków i bohaterów, ale kiedy do tego przywykłam czytało mi się naprawdę dobrze. Shafak pokazuje też oblicze islamu zupełnie innego niż znamy, nie ma tutaj terrorystów ani szariatu, a religię, która jest pełna zrozumienia i miłości. Momentami „Sufi” staje się wręcz powieścią mistyczną. To książka o poszukiwaniu własnej drogi, tożsamości i akceptacji w świecie, który odrzuca wszystko, co inne.

Jestem pod dużym wrażeniem „Sufiego”, ale myślę, że to książka nie dla każdego. Radzę jednak spróbować i sprawdzić, bo warto 🙂

Za książkę dziękuję wydawnictwu Literackiemu!

4 komentarzy

Filed under Książki

„Recepta na miłość” Barbara O’Neal

recepta na miłość

Wydawnictwo Literackie, 2013

Ilość stron: 522

 

 

 

Coraz więcej na rynku wydawniczym książek przeznaczonych dla kobiet, które poza fabułą obyczajową i wątkiem romansowym mają przepisy na różne potrawy. Szczerze mówiąc bardzo mi się ten trend podoba, bo uwielbiam gotować i powieści, które poruszają tę tematykę są mi bliskie. Taką książką jest właśnie „Recepta na miłość”.

Ramona ma czterdzieści lat, prowadzi piekarnię i uważa, że to właśnie chleb uratował jej życie. Mając piętnaście lat Ramona zaszła w ciążę, a matka wysłała ją do ciotki Poppy. Ciotka chcąc dotrzeć do zagubionej nastolatki pokazała jej to, co umiała najlepiej – jak piec chleb, robić zakwas. Ramona myślała, że był to najtrudniejszy okres w jej życiu, ale nagle wszystko idzie nie tak jak powinno. Jej piekarnia ma poważne długi i kobieta może stracić nawet dom, córka Ramony – Sophia spodziewa się pierwszego dziecka, a jej mąż zostaje poważnie ranny w Afganistanie. Jakby tego było mało ktoś musi zająć się trzynastoletnią Katie – pasierbicą Sophii, której matka nie jest w stanie zająć się odpowiednio córką. Chcąc ulżyć córce choć trochę Ramona oferuje, że zaopiekuje się zagubioną nastolatką, która kogoś jej przypomina.

„Recepta na miłość” to niezwykle ciepła książka, która od pierwszej strony porwała mnie. Nie mogłam oderwać się od historii i bardzo podobała mi się wstawka z opisem piętnastoletniej Ramony – dało to pełniejszy obraz bohaterki. Nie jest to cukierkowa opowieść, gdzie bohaterce wszystko się udaje. Ba, tutaj możemy nawet różnie ocenić tę bohaterkę, bo nie wszystko, co robi jest „właściwe”. Jest świetna scena gdzieś pod koniec, kiedy Ramona rozmawia z siostrą i słyszy kilka gorzkich słów pod swoim adresem, które dały do myślenia również mnie, jako czytelnikowi i wcale tak daleko nie odbiegały od prawdy. Postać Ramony tylko na tym zyskuje, bo nie jest czarno-białą bohaterką, może budzić naprawdę różne emocje. Świetnie opisane są również jej relacje z Katie, które do łatwych nie należą.

No i chleb… Czytając o pieczeniu chleba i robieniu zakwasu zamarzył mi się domowy chleb, bo jest to opisane tak pięknym językiem, że aż czuć zapachy z piekarni Ramony. Swoje marzenia urzeczywistniłam (tak połowicznie) i wykorzystałam przepis na prostą bagietkę z książki – wyszła perfekcyjnie 🙂 I myślę, że moja przygoda z domowym chlebem jeszcze się nie skończyła – na pewno wykorzystam kilka porad z książki 🙂

Oczywiście jak w tego typu powieściach bywa nie zabraknie romansu, który jednak był uroczy i logicznie wypływał z fabuły. No, parę rzeczy przy okazji tego romansu mi zgrzytało, ale to drobnostki, które nie zaważyły na moim odbiorze książki. Nie chcę jednak pisać, co konkretnie mi zgrzytało, bo zdradziłabym zbyt dużo z fabuły.

„Recepta na miłość” to urzekająca powieść, która z pewnością skradnie wam kilka wieczorów. Polecam – ta książka naprawdę pozwoliła mi się odprężyć 🙂

Za książkę dziękuję wydawnictwu Literackiemu!

1 komentarz

Filed under Książki

„Piękni i przeklęci” F. Scott Fitzgerald

 

Wydawnictwo Literackie, 1996

Ilość stron: 392

Moja ocena: 5 / 6

 

 

„Piękni i przeklęci” to druga powieść Fitzgeralda, wydana w 1922 roku. Książka moim zdaniem szczególna, bo po 90 latach wciąż aktualna i czyta się wciąż bardzo szybko. Bardzo trudno pisać o powieściach Fitzgeralda, ale spróbuję.

Tytułowi „piękni i przeklęci” to Gloria i Anthony. Najpierw poznajemy Anthony’ego – młodego chłopaka, świeżo po studiach. Anthony mieszka w Nowym Jorku i bawi się. Żyje dobrze dzięki akcjom, jakie zostawiła mu matka i drastycznie mówiąc czeka na śmierć swojego dziadka, aby odziedziczyć po nim miliony. Pracować mu się nie chce z wielu powodów, ale głównie dlatego, że mu się nie chce 😛 Gloria jest panną niezwykle piękną, otoczoną adoratorami. Uczęszcza na najlepsze bale i przyjęcia w Nowym Jorku. W szczęściu i dobrobycie młodzi poznają się. Powoli opowieść ze szczęścia i dobrobytu przechodzi w koszmar, nałóg.

Ciężko pisać o fabule, bo początek toczy się dość leniwie. Sporo jest tutaj postaci pobocznych, moja ulubiona to pisarz Richard Caramel 🙂 Fitzgerald portretował swoje pokolenie tzw. pokolenie przeklętych z niemal dokumentalną precyzją. Nie pozostawia suchej nitki na dobrym towarzystwie amerykańskim lat 20. Gdzieś tam w tle rozgrywa się I wojna światowa, która do przystąpienia Stanów Zjednoczonych do wojny jest przez bohaterów widziana, jako przeszkoda w wycieczce do Rzymu.

Nie brakuje w powieści tak typowych dla Fitzgeralda motywów autobiograficznych. Żona Fitzgeralda Zelda została odmalowana w postaci Glorii i Kropeczki, Anthony to sam Fitzgerald, chociaż ja widziałam po też kilka razy jako Caramel’a (ale to moje dopowiedzenie, inaczej autor musiałby być jasnowidzem). Oczywiście jeśli chodzi o charaktery i dialogi możemy się tylko domyślać, na ile te postaci są państwem Fitzgerald. Myślę, że w dużym stopniu, bo pisarz nigdy nie krył się z tym, że bierze przykłady postaci z siebie i Zeldy. Na pewno życie ponad stan, problemy alkoholowe, kłopoty małżeńskie, idylliczny pierwszy rok małżeństwa jest biograficzny. Mówi się nawet, że „Piękni i przeklęci” to prorocza wizja życia Fitzgeraldów. Jan Rybicki nazywa takie książki „plotkarską historią literatury”.

Najważniejsze w tej książce jest jednak odmalowanie zderzenia amerykańskiego snu z czasami Wielkiego Kryzysu. Dlatego moim zdaniem książka jest wciąż aktualna, bo po tylu latach znów przechodzimy przez światowy kryzys i znów można zaobserwować podobne postawy ludzkie, co w powieści.

Książkę czyta się bardzo dobrze. Niekiedy akcja posuwa się powoli, jednak wciąż chce się czytać, dowiedzieć się co dalej. Przemiany zachodzące w postaciach są stopniowe, bardzo realne i wyważone. Podobała mi się postać Glorii, choć myślę, że Fitzgerald chciał ją odmalować znacznie bardziej negatywnie niż odbiera ją czytelnik. Mimo to ciężko szukać tutaj naprawdę pozytywnej postaci.

„Piękni i przeklęci” nie są tak porywającą powieścią jak „Wielki Gatsby”, ale to ważna książka w dorobku Fitzgeralda, których przecież wcale nie było dużo. Polecam!

1 komentarz

Filed under Książki