Tag Archives: wyd. Mag

„Tysiąc jesieni Jacoba de Zoeta” David Mitchell

tysiąc jesieni

Wydawnictwo MAG, 2014

Ilość stron: 618

 

 

 

David Mitchell to autor bestsellerowego „Atlasu chmur”, którego nie miałam okazji przeczytać. Jego druga książka „Tysiąc jesieni…” zebrała masę pochlebnych opinii, a jako że miejscem akcji jest Japonia, musiałam przeczytać. Niewiele wiedziałam o samej fabule przed sięgnięciem po książkę i dostałam coś czego zupełnie się nie spodziewałam.

Jacob de Zoet to holenderski urzędnik, który przyjeżdża do Dejimy położonej w zatoce Nagasaki, aby zbić majątek i ożenić się z ukochaną kobietą, która czeka na niego w ojczyźnie. Jest koniec wieku XVIII i mała faktoria Kompanii Handlowej dogorywa, najłatwiej zarobić na oszustwach, do których de Zoet nie ma zamiaru się uciekać. Wręcz przeciwnie przyjeżdża on z nowym naczelnikiem, aby w końcu zaprowadzić porządki i rozliczyć starych pracowników z ich przestępstw. Jak można się spodziewać nie czeka go ciepłe powitanie. Jakby tego było mało Jacob poznaje kobietę, która zmieni całe jego życie…

Pierwsze 100 stron było dla mnie koszmarem, bo dowiedziałam się wszystkiego o życiu faktorii i pracy urzędnika Kompanii, a niewiele rozwinęła się sama fabuła. Jednak kiedy na scenie pojawiła się Orito i historia zaczęła się niespiesznie rozwijać, odkryłam, że już wcale się nie nudzę, chociaż tempo rozwoju fabuły się nie zmieniło. „Tysiąc jesieni…” to wyjątkowo dobrze napisana powieść, w której nie ma wiele akcji, historia rozwija się niespiesznie, ale jednocześnie mocne punkty tej opowieści są idealnie rozmieszczone, bohaterowie są opisani niezwykle szczegółowo i subiektywnie. Do tego Mitchell nie odkrywa przed czytelnikiem wszystkich sekretów od razu i stopniowo odsłania kolejne warstwy tej historii, która tylko pozornie jest banalna.

Niespodziewanie uwiodła mnie ta słodko-gorzka historia. Niezwykle wiernie zostały odwzorowane japońskie realia z ich pełną sprzeczności kulturą. Myślałam, że wszystkie pochwały pod adresem tej książki są przesadzone, a tymczasem dołączam do chóru – ta powieść to naprawdę pierwszorzędna literatura!

Polecam!

Reklamy

Dodaj komentarz

Filed under Książki

„Droga Cienia” Brent Weeks

 

Wydawnictwo MAG, 2009

Ilość stron: 575

I tom serii „Nocny Anioł”

Moja ocena: 4 / 6

 

 

Sięgnęłam po „Drogę Cienia”, żeby w czasie sesji poczytać coś, przy czym mogę się odprężyć. Fakt, że zdobyłam kolejne tomy tej trylogii w bibliotece tylko umocnił mnie w przekonaniu, że czas ściągnąć książkę z półki.

Głównym bohaterem powieści jest Merkuriusz – sierota, który walczy o przeżycie każdego dnia w Norach. Chłopiec jest mały, ma jedenaście lat, dwójkę maluchów pod swoją opieką – Jarla i Laleczkę. Dzieci należą do gildii i raz w tygodniu muszą zapłacić 4 miedziaki Szczurowi inaczej grozi im pobicie. Realia w Norach są ciężkie, a Merkuriusz ma już powoli tego dosyć. W wyniku pewnego spotkania chłopak postanawia terminować u najlepszego siepacza w mieście Durzo Blinta. Tutaj pojawia się problem, ponieważ Blint nie bierze uczniów. W końcu daje Merkuriuszowi szansę, ale zadanie, które ma udowodnić jego wartość wcale nie jest takie łatwe.

Początek jest opisany dość szczegółowo, jednak później akcja książki wybiega mocno naprzód i pokazuje nam kilka epizodów z życia Merkuriusza, kiedy ten ma kolejno czternaście, szesnaście lat, po czym zatrzymuje się, kiedy chłopak ma około dwudziestu lat. Równolegle dostajemy opisy poczynań innych postaci. Z początku chaotyczne i nie łączące się ze sobą, później nabierają sensu.

Książkę czyta się bardzo dobrze. Postać Durzo Blinta była moją ulubioną ze względu na aurę tajemniczości i niedopowiedzeń, jaka otacza siepacza. Równie dobrze skonstruowaną postacią jest Merkuriusz/Kylar. Chłopak do końca przeżywa swoje dylematy moralne i świetnie widać to w jego zachowaniu. Fabuła jest dosyć logiczna i potrafi zaskoczyć w kilku momentach, ale parę rzeczy jest mocno schematycznych.

Dużym plusem była dla mnie obecność polityki, spisków i intryg. Kylar i Druzo jako najlepszy siepacz w mieście i jego uczeń byli w samym centrum wydarzeń. Ciężko było do końca przewidzieć, kto dla kogo pracuje i jaki ma cel. Intryga jest bardzo zgrabnie pomyślana i idealnie pasuje do pierwszego tomu trylogii. Chociaż na początku gubiłam się w trudnej sytuacji politycznej świata przedstawionego. Autor zostawił swoich bohaterów w takim momencie, że bardzo nie mogę się doczekać, kiedy sięgnę po drugi tom.

Muszę przyznać, że bardzo denerwowałam się przy tej książce. Od połowy czytałam na wyścigi, akcja tak przyspieszyła. Nie do końca jestem usatysfakcjonowana historią Durzo Blinta. Był o wiele ciekawszą postacią owiany tajemnicą, niż kiedy odkrył swoje karty, ale podobno w kolejnych tomach są wyjaśnione kwestie, które mi się nie spodobały (tak słyszałam).

Dużym minusem jest sporo literówek i błędów w tekście. Korekta słabo się spisała, na szczęście da się czytać bez większych trudności.

Książka jest dobra, dosyć szybko się ją czyta. Mam mieszane uczucia wobec zakończenia, ale mam nadzieję, że drugi tom wynagrodzi mi to z nawiązką 🙂 Polecam!

Dodaj komentarz

Filed under Książki