Tag Archives: wyd. MG

„Charlotte Bronte i jej siostry śpiące” Eryk Ostrowski

charlotte

Wydawnictwo MG, 2013

Ilość stron: 620

 

 

 

Jestem wielką fanką twórczości sióstr Bronte, co podkreślam przy każdej możliwej okazji. Jednak nigdy nie czytałam żadnej książki ani o ich życiu, ani twórczości, choć co nieco oczywiście słyszałam. Z przyjemnością zgłębiłam monografię Ostrowskiego poświęconą głównie Charlotte i wątpliwościom, co do autorstwa książek pozostałych sióstr.

Eryk Ostrowski w niezwykle przenikliwy sposób pokazuje życie Charlotte Bronte, ilustrując opowieść fragmentami listów, powieści, wspomnieniami ludzi. Z kart książki patrzy na nas kobieta zagadka, która zazdrośnie strzegła swojej prywatności i umiejętnie kreowała nie tylko swoją postać, ale również życiorysy swoich sióstr. Wszystko co wiemy o Anne i Emily, wiemy od niej. Zagadką pozostaje pytanie, czy naprawdę wszystkie siostry pisały, czy tylko jedna. Autor stara się odpowiedzieć na to pytanie i robi to niezwykle przekonująco.

Pierwsze 200 stron książki czytałam niemal jak kryminał. Ostrowski niezwykle precyzyjnie pokazuje wszystkie wątpliwości, co do autorstwa książek sióstr Bronte i nie waha się odpowiedzieć, kto jest prawdziwym autorem. Choć jego hipotezy są śmiałe, nie sposób je podważyć. Autor wykonał naprawdę świetną pracę, ponieważ sięga nie tylko do tego, co zostawiły po sobie siostry. Pokazuje również stan badań i nowe koncepcje badaczy, którzy wciąż starają się rozwiązać nie tylko zagadkę autorstwa książek, ale próbują dowiedzieć się czegoś nowego o samych siostrach, ponieważ o Emily wiemy prawie nic, o Anne niewiele, o Charlotte wiemy najwięcej, ale to nie oznacza, że nie brakuje pytań odnośnie jej życia, ponieważ jak się okazuje wiele sekretów pisarka wzięła ze sobą do grobu.

Pomimo iż jest to książka popularnonaukowa bardzo przyjemnie się ją czyta. Ostrowski nie zanudza nas suchym, naukowym stylem. Ciągłe odwołania do listów i twórczości i pokazywanie, jak blisko te teksty stoją obok biografii sióstr niby nie jest niczym niezwykłym, jednak autorowi udaje się postawić pewne celne pytania, na inne odpowiedzieć.

Dla mnie było to pierwsze i bardzo udane spotkanie z monografią poświęconą siostrom Bronte i ich twórczości. Z przyjemnością sięgnę po biografię, choć jej większą część Ostrowski pokazuje w książce. Myślę, że dla osób, które lubią powieści sióstr jest to obowiązkowa lektura, ponieważ wnosi wiele nowego w rozumienie tekstów, ma bardzo ciekawe hipotezy, z którymi trudno polemizować, a przy tym jest to książka, która pokazują, jak ciekawą zagadkę może stanowić literatura i jak pasjonujące może być poszukiwanie odpowiedzi.

Polecam!

Za książkę dziękuję wydawnictwu mg!

2 komentarze

Filed under Książki

„Jane Eyre. Autobiografia” Charlotte Bronte

Jane Eyre

Wydawnictwo mg, 2013

Ilość stron: 607

 

 

 

Są książki, do których wraca się po jakimś czasie i ich odbiór diametralnie się zmienia. Dla mnie taką książką okazała się „Jane Eyre”. Po raz pierwszy czytałam ją w szkole podstawowej i bardzo nie lubiłam pana Rochestera, jednak teraz będąc starszą lepiej go zrozumiałam i bardzo polubiłam.

Poznajemy Jane Eyre jako małą dziewczynkę, sierotę, którą mieszka razem z zamożną ciotką i kuzynostwem. Nie budzi jednak ciepłych uczuć u ciotki, która z przyjemnością pozbywa się balastu i wysyła dziewczynkę do szkoły dla młodych panien. Jane zdobywa wykształcenie i kiedy zapragnie doświadczyć czegoś w życiu, zdecyduje się podjąć pracę jako guwernantka. Los skieruje ją do Thornfield Hall, gdzie zajmie się edukacją małej Adelki – protegowanej Edwarda Rochestera.

Uwielbiam książki z epoko wiktoriańskiej, a „Jane Eyre” jest jedną z moich ulubionych. To wspaniała, choć smutna opowieść o młodej dziewczynie, która pragnie zaznać trochę miłości, ciepła, a dzieciństwo nie dało jej ku temu wielu powodów. Charlotte Bronte w bardzo dobrym stylu opowiada nam historię Jane od jej dzieciństwa. Specjalnie używam słowa „opowiada”, ponieważ książka napisana jest w gawędziarskim stylu, który aż miło się czyta.

To niesamowite, że ta książka ma już tyle lat, a jej treść wciąż jest aktualna i wciąż porusza. Nie da się przejść obojętnie wobec historii Jane Eyre. Siłą tej książki jest fakt, że jest tak bliska rzeczywistości, a jej temat jest wciąż aktualny pomimo upływu czasu. Bo Jane ma bardzo aktualne troski – jest samotna, cierpi, chce więcej od życia niż są jej w stanie zaoferować realia, w których żyje, tęskni za czymś większym, innym. Jest jak najbardziej ludzka w swoich uczuciach, a przy tym nie boi się działać, pomimo wszelkich cierpień, jakie ją spotykają nie poddaje się i wciąż walczy o swoje szczęście.

Wspomniałam, że podczas pierwszej lektury nie rozumiałam pana Rochestera, nie wiedziałam, jak Jane może zakochać się w kimś takim. Jednak tym razem spojrzałam na niego o wiele łaskawszym okiem i zrozumiałam. Edward Rochester to silny, bardzo mądry i gwałtowny mężczyzna, który również nie miał łatwego życia pomimo bogactwa i wysokiego urodzenia. Tajemnica, którą skrywa ciąży mu i kiedy wszystko wychodzi na jaw, nie mogłam go potępić, ponieważ podobnie jak Jane – on tylko szukał szczęścia.

„Jane Eyre” to piękna, wzruszająca i bardzo mądra książka, po którą warto sięgnąć. Ja mam teraz zamiar obejrzeć niedawną ekranizację powieści i polecam również miniserial BBC na podstawie powieści 😉

Za książkę dziękuję wydawnictwu mg!

1 komentarz

Filed under Książki

„Upalne lato Kaliny” Katarzyna Zyskowska-Ignaciak

LOGO MG nowe

Wydawnictwo mg, 2013

Ilość stron: 276

 

 

 

 

W zeszłe wakacje zachwycałam się „Upalnym latem Marianny”, ale musiałam czekać aż rok, żeby poznać dalsze losy bohaterki oraz (jak się okazało) jej córki, bo „Upalne lato Kaliny” to odrębna powieść, która domyka losy Marianny i nawiązuje wątkami do tamtej książki, ale stanowi odrębną całość.

Kalina jest zagubioną, młodą kobietą, która wciąż zmaga się z demonami swojego dzieciństwa. Zmienne nastroje matki oraz oziębłość ojca nie były idealnym domem dla małej dziewczynki, która potrzebowała miłości. Dorosła Kalina wciąż nie może odnaleźć się w świecie, chociaż sama jest już żoną i matką. Chce odwlec pełne wejście w te role wakacjami w Zakopanem. Tam kobieta pozna Macieja i odkryje rodzinne tajemnice, dzięki czemu uporządkuje swoje życie i rozliczy się sama ze sobą.

Było warto tyle czekać na tę książkę. Autorka nie zawiodła mnie ani dalszymi losami Marianny, ani historią jej córki. Kalina jest inna niż matka, nie jest również nastolatką, a młodą kobietą po studiach. Jest zamknięta w sobie, niepewna, a jednak równie silna i inteligentna jak Marianna, chociaż nie jest ani tak naiwna, ani gwałtowna. Nie mogłam się doczekać, aż dowiem się, co się stało z Marianną, ale historia Kaliny zainteresowała mnie równie mocno.

Ciężko napisać recenzję tak dobrej książki, która wyzwoliła we mnie tyle emocji. Chociaż Marianna popełniła tyle błędów, szczególnie względem córki nie potrafiłam w pełni jej za to obwinić. Było mi strasznie żal Kaliny, która zamiast wyjść z domu rodzinnego silna i zadziorna niczym jej matka za młodu, zamknęła się w swojej skorupie i bała, że znów ktoś ją skrzywdzi. Zyskowska-Ignaciak pokazuje, że prawda wyzwala, bo dopiero w konfrontacji z prawdą Kalina jest w stanie pogodzić się ze sobą, swoją przeszłością i spojrzeć w przyszłość. Książka jest bardzo smutna i melancholijna, opisana pięknym, niemal poetyckim językiem.

Podobnie jak w przypadku „Upalnego lata Marianny” autorka sięga po trudne tematy i opisuje je z wielkim wyczuciem. Wybór Zakopanego na miejsce akcji to strzał w dziesiątkę. Poprzednio byłam oczarowana mazurską wsią, a teraz górskimi szlakami. Wielkim plusem są też realia historyczne, po których prowadzi nas historia Marianny. Jednym z momentów, który najbardziej mną wstrząsnął, to reakcja dziadka Kaliny na nowe władze i wywłaszczenie ich majątku.

Poprzednio bardzo chwaliłam zakończenie, jednak w „Upalnym lecie Kaliny” zakończenie nie przypadło mi do gustu tak bardzo. Jest dobre, ale zbyt oklepane. Jednak pozostawia czytelnika w podobnym zawieszeniu jak w przypadku „Upalnego lata Marianny”, bo właściwie nie wiadomo, co stało się dalej w momencie, w którym bardzo chcemy wiedzieć. Autorka ma naprawdę świetny pomysł na tę serię – wybór jednego lata, które możemy śledzić razem z bohaterkami. Naprawdę warto sięgnąć po powieść i dać się ponieść tej historii, bo nie jest to zwykła książka obyczajowa, a piękna i mądra opowieść. A ja mam nadzieję, że na tym seria się nie skończy i czekam niecierpliwie na „Upalne lato Gabrieli” 😉

Za książkę dziękuję wydawnictwu mg!

4 komentarze

Filed under Książki

„Ruth” Elizabeth Gaskell

ruth

Wydawnictwo mg, 2013

Ilość stron: 535

 

 

Nieustannie zachwycam się siostrami Bronte, dlatego chętnie zgodziłam się na przeczytanie książki innej pisarki czasów wiktoriańskiej Anglii, która na dodatek podejmuje temat „kobiety upadłej”. Poza tym Elizabeth Gaskell znana jest z powieści „Północ i Południe”, co tylko utwierdziło mnie w przekonaniu, że „Ruth” może mi się spodobać.

Ruth Hilton jest naiwną, szesnastoletnią dziewczyną, która została osierocona. Jej opiekun decyduje, że powinna wyuczyć się jakiegoś zawodu, dlatego oddaje ją na naukę do krawcowej. Przez swoją olśniewającą urodę towarzyszy swojej nauczycielce i pracodawczyni na balu, aby reperować paniom suknie, gdzie wpadnie w oko bogatemu młodzieńcowi – panu Bellinghamowi. Przypadek sprawi, że spotkają się znowu, co da mężczyźnie okazję do zawarcia znajomości z Ruth. Kiedy świat dziewczyny się zawali, pan Bellingham skorzysta z okazji, aby ją uwieść, co kończy się dla Ruth bardzo źle.

„Kobieta upadła” czasów wiktoriańskich znacząco różni się od naszego wyobrażenia o takiej. Wielkiej odwagi wymagało od Elizabeth Gaskell napisanie książki, w której przeciwstawia się poglądom i konwenansom swojej epoki. Ruth błądzi, ale jest naiwna, młoda i pozostawiona sama sobie, ani przez moment nie jest natomiast zepsuta, jak lubiono myśleć o takich kobietach w ówczesnej Anglii. Na oczach czytelnika zmienia się w dojrzałą, silną i dumną kobietę, którą można podziwiać.

Nie tylko Ruth zasługuje na wyróżnienie.  W powieści nie brakuje wyrazistych postaci. Sam pan Bellingham wzbudzał moją wielką niechęć i o ile rozumiem, dlaczego młoda Ruth zakochała się w tym człowieku, to kompletnie nie rozumiem jej reakcji po latach, gdy spotykają się ponownie. Napiszę tylko, że reakcja była bardzo emocjonalna i do pewnego stopnia zrozumiała, ale wciąż wydawała mi się przesadzona. Bardzo polubiłam Jemimę, która jest bardzo wyrazistą postacią.

Książka bardzo mi się podobała, polubiłam Ruth i z przyjemnością czytałam o jej przeżyciach. Bardzo wzruszyło mnie zakończenie, choć uważam, że nie było idealne, ale rozumiem zamysł autorki. Jeśli komuś podoba się literatura czasów wiktoriańskich, twórczość sióstr Bronte – polecam „Ruth”!

Za książkę dziękuję wydawnictwu mg!

2 komentarze

Filed under Książki

„Małe kobietki” Louisa May Alcott

LOGO MG nowe

 

Wydawnictwo mg, 2012

Ilość stron: 299

 

 

Kiedy tylko zobaczyłam w ofercie wydawnictwa mg nowe wydanie „Małych kobietek” wiedziałam, że muszę przeczytać tę książkę. Chyba każdemu tytuł ten obił się o uszy, nawet jeśli nie jako książka to film.

Historia rozpoczyna się kilka dni przed Gwiazdką w latach 60 XIX wieku w Ameryce. Cztery panny March są smutne, ponieważ mają to być dla nich święta bez prezentów, ale szybko wpadają na pomysł, który ma rozweselić ich Boże Narodzenie. Smutek spowodowany jest nie tylko brakiem prezentów, ale również nieobecnością ojca dziewcząt, który zaciągnął się na wojnę secesyjną jako kapelan. Nie tylko panny March mają pomysł na urozmaicenie świąt, ale również ich matka, która proponuje zabawę w pielgrzymów. Zabawa wzięta z ulubionej książki dziewczyn ma im pomóc walczyć z własnymi wadami i słabościami i potrwa cały rok, podczas którego możemy obserwować dziewczęta.

Najmocniejszym punktem powieści są właśnie cztery główne bohaterki. Najstarsza z panien March – Meg powoli wchodzi w wiek kobiecy, jest najbardziej dojrzała z sióstr i stara się być dla nich dobrym przykładem, choć przesadnie dba o swój wygląd i urodę. Jo jest typem chłopczycy, która w przeciwieństwie do starszej siostry nie spieszy się do zostania stateczną panną. Beth to pupilka całej rodziny, jest chorobliwie nieśmiała, ale bardzo dobra i spokojna, dzięki czemu jest ostoją rodziny. Najmłodsza Amy pragnie być wielką damą, jest zarozumiała, ale wszyscy podziwiają jej nienaganne maniery i zachowanie. W rodzinie Marchów brakuje pieniędzy i choć dziewczęta odczuwają to, bo Meg i Jo muszę pracować, wciąż wpadają na nowe pomysły jak pomimo braku środków urozmaicić sobie życie. Dziewczęta tryskają optymizmem i zarażają nim nawet sąsiadującego z nimi bogatego chłopca w wieku Jo – Lauriego i jego tajemniczego dziadka.

Książka jest ciepła i pełna uroku. Bohaterki różnią się od siebie i mają swoje wady, co pozwala się z nimi utożsamiać. Ich życiu daleko do sielanki, ale panny March nie tracą humoru, nawet kiedy jest bardzo źle. Zaletą tej powieści jest też to, że każdy rozdział daje nam nową historię, często skupia się bardziej tylko na jednej z dziewcząt, ale żadna nie jest pominięta. Siostry mają mnóstwo pomysłów i przygód w ciągu całego roku, nie wszystkie są przyjemne, ale z każdej potrafią wyciągnąć wniosek.

Książka urzekła mnie swoim ciepłem i urokiem czterech bohaterek. Pomimo tylu lat opowieść nie straciła na swojej aktualności i wciąż możemy wyciągnąć własne lekcje na postawie przeżyć Meg, Jo, Beth i Amy. Myślę, że to idealna około świąteczna lektura, która jest równie dobra dla starszych jak i młodszych czytelniczek i czytelników, bo chociaż paniom bardziej przypadnie do gustu ta powieść i do nich głównie jest kierowana, to panowie również mogą tu znaleźć coś dla siebie 🙂

Polecam! Mnie „Małe kobietki” urzekły i z radością zauważyłam, że istnieje kontynuacja.

Za książkę dziękuję wydawnictwu mg!

3 komentarze

Filed under Książki