Tag Archives: wyd. Nasza Księgarnia

„Dłoń” Michał Dąbrowski

dłoń

 

Wydawnictwo Nasza Księgarnia, 2011

Ilość stron: 202

 

 

Nie wiem, co napisać w tej recenzji. Patrzę na okładkę tej książki i nie przychodzi mi na myśl nic, co mogłabym napisać, żeby zachęcić albo zniechęcić przed sięgnięciem po nią. Nie oznacza to, że książka jest słaba. Chyba po prostu nie przemówiła do mnie za bardzo.

Powieść opowiada historię chłopaka, który urodził się bez prawej dłoni. Opisuje on swoje życie od momentu urodzenia i reakcje ludzi na jego niepełnosprawność. Jednak to co wysuwa się na pierwszy plan to samoakceptacja, nad którą bohater długo pracował. Ciekawym zabiegiem jest umieszczenie monologów prawej dłoni, która czasem zdradza o bohaterze więcej niż on sam. Należy podkreślić, że książka jest powieścią, chociaż jest inspirowana biografią autora.

Przeczytałam „Dłoń” bardzo szybko. Książka jest świetnie napisana, bardzo lekkim językiem, chociaż temat przedstawiony w powieści nie należy do najprostszych. To ogromna zaleta tej powieści, że tak trudny temat jest przedstawiony bez górnolotnych słów, czy jakiegoś patosu i jednocześnie pozwala czerpać przyjemność z czytania.

Co do treści książki to nie poruszyła mnie, nie wzbudziła żadnych gwałtownych emocji. Może raz poczułam się oburzona reakcją ludzi, ale to wszystko. Przeszłam obok tej książki obojętnie i dlatego ciężko napisać mi cokolwiek na jej temat. Brakuje mi tutaj zakończenia, jakiejś konkluzji. Mnie na pewno „Dłoń” nie skłoniła do wielkich refleksji.

Nie polecam lektury, ale też nie odradzam. Moim zdaniem powieść jest średnia, ale na pewno znajdzie się odbiorca, który uzna ją za o wiele bardziej wartościową niż ja.

Książkę przeczytałam w ramach akcji „Włóczykijka”

spopa

Reklamy

1 komentarz

Filed under Książki

„Bracia Lwie Serce” Astrid Lindgren

 

Wydawnictwo Nasza Księgarnia

Ilość stron: 206

 

 

 

 

„Braci Lwie Serce” po raz pierwszy czytałam jeszcze w szkole podstawowej. Nie była to moja lektura, chociaż do dzisiejszego dnia w spisie lektur figuruje. Moja przyjaciółka mówiła, że to jej ulubiona książka, więc jak mogłam nie przeczytać? Pamiętam, że urzekł mnie wtedy świat Nangijali, wzruszyło zakończenie. Mój powrót był bardzo udany, choć nieco bardziej krytyczny.

Książka opowiada o przygodach dwóch braci – Jonatana i Karola nazywanego Sucharkiem, w baśniowej krainie Nangijali. Jak chłopcy tam trafili? Umarli. To dosyć szokujące rozpoczęcie powieści dla dzieci, ale dlaczego pomijać w dziecięcej literaturze tak ważne tematy? Astrid Lindgren zresztą wprowadza te sceny dosyć bezboleśnie. Od pierwszych stron wiemy, że Sucharek jest ciężko chory i umiera. Jonatan, chcąc go pocieszyć, opowiada mu o Nangijali, dp której trafi po śmierci i gdzie się ponownie spotkają. Jonatan jest starszy od Karola i znacznie bardziej odważniejszy. Na początku życie w Nangijali jest sielankowe, ale później okazuje się, że krainą targa wojna.

Narratorem jest młodszy z braci – Sucharek. Na początku irytował mnie język książki, ale chyba zbyt długo nie czytałam żadnej powieści dla dzieci. Język jest prosty i autentyczny. Dzieciom na pewno lektura nie sprawi trudności. Denerwowało mnie też nieustanne podkreślanie tchórzliwości Sucharka i kontrastowo bohaterstwa Jonatana. Jednak dzieciom łatwiej przyjdzie zaakceptowanie tak łatwego rozróżnienia postaci.

Czytałam, że sporo kontrowersji wywołuje fakt, że dla wielu osób ta książka promuje samobójstwo. Przyznam się, że też się nad tym zastanawiałam, ale pamiętam, że czytając po raz pierwszy, kiedy byłam dzieckiem nawet do głowy mi nie przyszło coś takiego. Dlatego myślę, że nie ma, co tworzyć paniki wokół książki, bo czasem wystarczy szczera rozmowa rodzica bądź nauczyciela z dzieckiem.

Zdecydowanie warto zachęcać dzieci po sięgnięcie po tę książkę, zamiast streszczenia, których (o, zgrozo!) pełno w sieci. Książka w piękny sposób opowiada o braterskiej miłości i przyjaźni, walce o wolność. Polecam też nieco starszym czytelnikom, którzy nie mieli okazji poznać Nangijali, kiedy sami byli dziećmi. Mnie powrót przyniósł dużo radości 🙂

Na zakończenie muszę podać mój ulubiony cytat z książki: „Są rzeczy, które trzeba zrobić, nawet jeżeli są niebezpieczne, bo inaczej nie jest się człowiekiem, tylko śmieciem”. Nie zamieszczam oceny książki, ponieważ nie potrafię jej ocenić 🙂

3 Komentarze

Filed under Książki

„Złodziejka książek” Markus Zusak

 

Wydawnictwo Nasza Księgarnia

Ilość stron: 494

Moja ocena: 6 / 6

 

 

 

„Złodziejka książek” leży na mojej półce prawie równe 2 lata i nie potrafiłam po nią sięgnąć, chociaż zawsze chciałam ją przeczytać. W końcu udało mi się znaleźć czas, żeby ją przeczytać i … żałuję, że zrobiłam to tak późno.

Narratorem powieści jest Śmierć, ale zupełnie inna od naszych wyobrażeń. Nie jest tutaj kostuchą z kosą w ręce, ale kimś kto bardzo ciężko pracuje i kogo obchodzi los ludzi. Opiekuje się duszami w ich drodze do Nieba. Śmierć trzy razy spotkała na swojej drodze Złodziejkę książek i od tych trzech historii zaczyna swoją opowieść. Złodziejka książek to mała, niemiecka dziewczynka – Liesel Meminger, która z mamą i małym braciszkiem jedzie pociągiem do ludzi, którzy mają się zająć dziećmi, bo matka nie jest w stanie. I właśnie w tym pociągu dojdzie do pierwszego spotkania Liesel i Śmierci, które wystarczy, aby przy każdym kolejnym razie Śmierć wypatrywała dziewczynki, a podczas trzeciego spotkania odnajdzie książkę Złodziejki książek, która powie Śmierci o całym życiu dziewczynki.

Warto podkreślić, że akcja powieści rozpoczyna się w 1939 roku i chyba nie muszę dodawać jak bardzo istotna będzie II wojna światowa, Hitler czy holokaust. Zawsze myślałam, że o II wojnie światowej napisano już chyba wszystko i w każdy możliwy sposób, ale Zusak udowodnił mi w jak wielkim byłam błędzie. Siłą tej opowieści jest uczynienie głównymi bohaterami Niemców – są tacy, którzy uwielbiają Hitlera, są naziści, ale są też zwykli ludzie, których wojna dotknęła w taki sam sposób jak każdą inną narodowość. Zusak nie silił się na historyczne odwzorowanie wojny – nie ma tu szczegółowych faktów historycznych, tylko te niezbędne, które dotarły do małego Molching pod Monachium. Autor oddał za to sprawiedliwość historyczną narodowi, który bardzo często wrzucamy do jednego worka z nazistami i wszystkimi odpowiedzialnymi za zło II wojny światowej.

Opowieść jest bardzo wzruszająca. Wyciska łzy w wielu fragmentach, ale daje ukojenie mroczny humor, którym posługuje się narrator-Śmierć. Bardzo często Śmierć wybiega w przyszłość w swojej opowieści, żeby zaraz wrócić do przerwanego wątku. Niby dzięki temu na pewne wydarzenia można się przygotować, ale dla mnie nie straciły na sile ani trochę. Historia przebiega od wydarzenia do wydarzenia, przez co czyta się jednym tchem i aż za szybko.

Oczywiście to nie tylko opowieść o wojnie, to również historia o przyjaźni w trudnych czasach. Przyjaźni godnej zazdrości i naśladowania. Dla mnie ogromnym atutem powieści są również słowa. Tłumacz odwalił kawał dobrej roboty. Występują piękne, poetyckie słowa i zwroty np. strząsaczka słów. Język „Złodziejki książek” jest bardzo prosty, miejscami poetycki – krótko mówiąc urzekł mnie styl Zusaka. Mało kto w najprostszy sposób jest w stanie opowiedzieć o najtrudniejszych tematach.

Gorąco polecam powieść! To jedna z tych pozycji, które trzeba przeczytać!

9 Komentarzy

Filed under Książki