Tag Archives: wyd. superNowa

„Narrenturm” Andrzej Sapkowski

Wydawnictwo superNowa

Liczba stron: 593

Moja ocena: 4,5 / 6

 

 

 

 

„Narrenturm” przeczytałam po raz drugi, ponieważ w końcu chcę skończyć całą Trylogię, a zapomniałam wielu wątków z tomu pierwszego. Moje wrażenia są mniej entuzjastyczne niż po pierwszym razie, ale to w miarę normalne, skoro w trakcie czytania przypominałam sobie, co się za chwilę wydarzy.

Głównym bohaterem powieści jest Reinman z Bielawy zwany również Reynevanem. Jest młodym medykiem, który przerwał studia w Pradze, uciekając przed husytami i ma wielką słabość do kobiet. To właśnie kobieta, mianowicie romans z mężatką – Adelą de Stercza wpędza go w nie lada tarapaty, kiedy zostaje przyłapany in flagranti przez braci męża jego kochanki. Panowie de Stercza chcą zgotować Reinmarowi, to co spotkało sławnego kochanka Abelarda. Młodemu medykowi udaje się uciec, ale wysłany za nim zostaje pościg, a o sporach rodowych w średniowieczu tak łatwo nie zapominano. Warto podkreślić, że akcja rozgrywa się w roku 1425 na Śląsku, w czasach bardzo burzliwych ze względu na Czechy opanowane wiarą Jana Husa. W zasadzie perypetie Reynevana w pierwszym tomie to historia drogi, bo bohater jest ciągle w ruchu, cięgle ucieka przed pościgami, bo jego naiwność sprawia, że nie tylko Sterczowie poszukują go po całym Śląsku. Być może losy samego Reinmara nie są porywające, ale ogólna charakterystyka czasów jak najbardziej tak.

Historia przeplata się tu z fantastyką. Wszystkie wydarzenia przedstawione w książce miały miejsce w rzeczywistości, aczkolwiek w przypisie dostajemy informację, że są „wolne od przesadnie nabożnego szacunku dla źródeł”. Fantastyka natomiast objawia się w tym, że wierzenia ludowe i magia są częścią świata. Bardzo mi się podobało, że autor wykorzystał prawdziwe wierzenia i zabobony ówczesnego społeczeństwa i sprawił, że w „Narrenturmie” są tak żywe. Będziemy nawet uczestniczyć w sabacie czarownic.

Uwielbiam warstwę językową tej powieści. Język stylizowany jest na średniowieczny (bez przesadyzmu oczywiście) i pełen humoru. Pewną wadą są kwestie wypowiadane po łacinie i w innych językach, ale z tyłu przygotowane są przypisy, które w większości tłumaczą te wypowiedzi, co prawda nie wszystkie, ale na pewno te najdłuższe. Jest wiele fragmentów, przy których płakałam ze śmiechu np.

„-Rabbi? Ty? Wziąłeś na wóz… Hmm… Kurtyzanę?                                                                         – Co miałem nie wziąć? Wziąłem. Toć, proszę ja młodego pana, na strasznego wyszedłbym ciula, gdybym nie wziął” *

Książkę czyta się szybko, wydarzenie goni tu wydarzenie, dialogi są dowcipne. A kiedy już pojawi się Szarlej, czyta się jeszcze szybciej 🙂 Polecam „Narrenturm”, chociaż zdaję sobie sprawę, że na pewno nie każdemu ta książka przypadnie do gustu. Warto sprawdzić 🙂

* A.Sapkowski, Narrenturm, Warszawa 2007, s. 97.

2 komentarze

Filed under Książki