Tag Archives: wyd. Znak

„Raj tuż za rogiem” Mario Vargas Llosa

 

Wydawnictwo Znak

Ilość stron: 452

Moja ocena: 4 / 6

 

 

Mam problem z tą książką i to ogromny… Już od tygodnia chodzę i myślę, jak o niej napisać, co wypunktować i wciąż nie wiem. Już nawet myślałam, żeby zaniechać, ale nie jestem z tych, co się łatwo poddają. Skąd u mnie tyle zawahania? Bo mam często wręcz nabożny szacunek do Vargasa Llosy, uwielbiam jego książki i bardzo kibicowałam, żeby w końcu dostał zasłużonego Nobla. A miałam ogromny problem z interpretacją tej powieści…

Akcja rozgrywa się dwutorowo. Mamy naprzemiennie opisaną historię Flory Tristan w 1844 roku i Paula Gauguin od 1892 roku. Flora jest babką Gauguin, jest również działaczką socjalistyczną i feministką (pewnie jedną z pierwszych). Gauguin jest malarzem, który pragnie życia w jakimś dalekim, nieucywilizowanym zakątku świata, bo wierzy, że tylko tam może stworzyć arcydzieło. Te dwie postaci są oczywiście historyczne, a Llosa bardzo dokładnie trzyma się faktów historycznych, dlatego otagowałam książkę jako biografię, choć ktoś może powiedzieć, że to nieprawda i będzie miał rację. Llosa nie trzyma się suchych faktów z życia, nie kreśli neutralnych portretów. Na kartach tej powieści spotkamy ludzi z krwi i kości, którzy mają odwagę podjąć narrację za siebie.

Narracja w tej książce jest dosyć nietypowa. Zwykle prowadzona w 3 osobie, często przechodzi w 2 osobę – prowadzona przez samych bohaterów. Pod pewnymi względami jest to coś na kształtu monologu (Flora często mówi do siebie po imieniu) albo można też przyjąć, że trzecioosobowy narrator zwraca się bezpośrednio do bohaterów. I choć brzmi to dziwnie ta narracja jest rewelacyjna. Widać w niej rękę mistrza-noblisty. Powieść przesycona jest erotyką, ale opisy nie są wulgarne za to inaczej traktowane przez każdą z postaci.

Mój problem zaczyna się od bohaterów. Paul Gauguin jest dla mnie bardziej wiarygodny. Ma mnóstwo wad i słabości. Wierzę, że wiele osób będzie go potępiać, bo jest postacią kontrowersyjną. Ja go polubiłam, był moim zdaniem bardzo ludzki. Natomiast Flora Tristan jest płaska. Brakuje mi w niej wad, słabości, człowieczeństwa. Flora poświęca wszystko w imię walki o sprawę, w którą wierzy. Ma problemy ze zdrowiem, ale nie ma problemów wewnątrz siebie.Tak głęboko wsiąkła w walkę, że staje się jej symbolem. Nawet poznając jej przeszłość zawsze czegoś mi w niej brakuje. Gauguin choć bardziej kontrowersyjny jest zarazem bardziej wiarygodny. Śmiem jednak twierdzić, że był to zabieg celowy.

Kluczem do tej powieści jest jej tytuł. Raj tuż za rogiem to zabawa, w którą często bawią się dzieci na kartach powieści. Jednak tego raju wciąż poszukują Paul i Flora. Jednak jedno stara się zmienić tylko najbliższą rzeczywistość, podróżuje, szuka zakątka świata, w którym poczuje się wolny, a drugie chce zmienić cały świat, aby każdemu było lepiej, żeby każdy miał swój raj. W tym porządku lepiej kiedy Flora reprezentuje sprawę, o którą walczy. Jestem pewna, że prawdziwa Flora Tristan przeżywała mnóstwo rozterek i kryzysów, ale ta na kartach powieści jest symbolem tego, w co wierzyła XIX-wieczna Flora.

Czy warto poszukiwać swojego raju tuż za rogiem? Czy można się zbawić za życia? Bohaterowie tej powieści próbują z całych sił i z uporem godnym naśladowania, ale jeśli chcecie poznać odpowiedzi na te pytania będziecie musieli sięgnąć po książkę Vargasa Llosy.

Polecam, choć nie jest to powieść na miarę „Ciotki Julii i skryby” (dla mnie najlepsza z powieści Llosy), ale świetnie mi się „Raj…” czytało. Jest przepięknie napisany, widać w nim rękę Vargasa Llosy (nie zabraknie Peru). Myślę, że to dobra pozycja, od której warto zacząć swoje spotkanie z pisarzem. Ani za ciężka lektura, ani za lekka. 🙂

4 komentarzy

Filed under Książki

„Zapasy z życiem” Eric-Emmanuel Schmitt

 

Wydawnictwo Znak

Liczba stron: 73

Moja ocena: 3 / 6

 

 

 

„Zapasy z życiem” to nie pierwsza książka Schmitta, jaką czytałam. W zasadzie czytałam już tyle jego powieści i opowiadań, że zdążyłam sobie wyrobić bardzo pochlebne zdanie na temat tego pisarza i zawsze z przyjemnością sięgam po jego książki. I właśnie dlatego nie dowierzam, że „Zapasy z życiem” wyszła spod tego samego pióra, co (chociażby najbardziej znana książka) „Oskar i Pani Róża”.

Bohaterem tej cieniutkiej książeczki jest piętnastoletni chłopak – Jun, który zarabia na życie sprzedając rzeczy, których sam wstydziłby się kupować w Tokio. Początkowo nie wiemy nic o jego rodzicach, ale wiadomo, że ma za sobą ciężkie przeżycia, później oczywiście sprawa się wyjaśni 😉 Chłopaka po drodze w jego miejsce, gdzie handluje, zaczyna zaczepiać dziwny jegomość, który mówi do niego tylko „Widzę w tobie grubego gościa”, co jest o tyle niedorzeczne, że nasz bohater chodzi wiecznie głodny i tak też wygląda. Intrygujące, prawda?

Historia rozwija się powoli. Życie Juna odmienia się, po odkryciu, co ma na myśli i kim jest tajemniczy mężczyzna. Opowieść ma piękne przesłanie (jak to u Schmitta). Trzeba pokonać swoje słabości i ograniczenia, dopiero wtedy można w pełni żyć, być szczęśliwym i odnosić sukcesy. Trzeba stoczyć swoje zapasy z życiem, żeby tego życia zasmakować w pełni. Musimy pokonywać swój strach i walczyć o siebie. Brzmi banalnie, prawda? Ale jak często zapominamy o tych najprostszych prawdach życiowych.

Jednak skoro tak dobrze wypowiadam się o tej książeczce, to skąd ta ocena? Przez zakończenie. To najbardziej nieprawdopodobne i rozczarowujące zakończenie w książce, jakie zdarzyło mi się spotkać. Trzy strony zniszczyły dla mnie tę piękną historię. Zakończenie jest zbyt banalne i po prostu głupie. Odniosłam wrażenie, jakby zawarło się w nim kilka wcześniej niewykorzystanych pomysłów, trochę niepotrzebnych dla tej opowieści. Czasami mniej znaczy lepiej, o czym zapomniał Schmitt.

Byłam bardzo rozczarowana po lekturze książki, ale morał jaki wynika z tej banalnej historii jest wart zapamiętania – stąd dałam książce 3, a nie jak wcześniej zamierzałam 2. Oczywiście na tym moja przygoda ze Schmittem się nie zakończy, bo lubię jego styl i filozofię życiową, którą zawiera w swoich historiach. Odradzam „Zapasy z życiem” osobom, które wcześniej nie zetknęły się z twórczością Schmitta, bo można się zniechęcić. Ciekawa jestem za to, jak inni oceniają zakończenie tej książeczki.

3 komentarzy

Filed under Książki